Gry planszowe w terapii

Dziś, specjalnie dla Was kolejny wywiad Tym razem dotkniemy bardzo ważnego tematu. Wspólnie z terapeutą zastanowimy się nad możliwością wykorzystania gier planszowych w terapii dziecięcej.
Witaj Kasiu! Bardzo cieszę się, że zgodziłaś się porozmawiać o swoich doświadczeniach! Opowiedz proszę, czy gry planszowe można wykorzystać w terapii? Czy to jest takie oczywiste?
Dla mnie tak Właściwie nie wyobrażam sobie bez nich pracy. Prowadzę różnego rodzaju terapie: logopedyczną, pedagogiczną, integracji sensorycznej i na każdej z nich używam tego typu gier. Czasem je modyfikuję, żeby lepiej dostosować do potrzeb i możliwości danego dziecka. Powiększam obrazki, laminuję, oznaczam piktogramami, tworzę sekwencje, memo lub lotto.

W czym gry są Ci pomocne podczas prowadzenia zajęć terapeutycznych?
Gry mają walory edukacyjne, społeczne, ale również motywacyjne i terapeutyczne. Jeśli dziecko jest zafascynowane jakąś grą planszową, a nie bardzo chce pracować na zajęciach, to gra jest dla niego pewnego rodzaju motywatorem do wykonania danego ćwiczenia lub całej serii zadań. Oczywiście gramy wtedy pod koniec zajęć Jeśli dziecko ma trudności z przestrzeganiem zasad, to zwykła „ściganka” będzie wspomagać kształtowanie takich umiejętności. Im prostsze reguły, tym łatwiej będzie je przestrzegać.

To może porozmawiajmy o konkretach, jak to wygląda w przypadku terapii logopedycznej?
Obecnie na rynku jest bardzo dużo gier logopedycznych do utrwalania artykulacji głosek. Są różnego rodzaje mema, lotta, gry ściganki, karty. Każdy znajdzie dla siebie coś fajnego;) Uatrakcyjniają one żmudne, częste powtarzanie tych samych sylab, wyrazów, fraz czy zdań. Kiedy dziecko gra po prostu świetnie się bawi i nie czuje, że ćwiczy.
Ale terapia logopedyczna to nie jest wyłącznie praca nad artykulacją. Podczas zajęć kształtuje się szereg innych umiejętności. Dla mnie jedną z bazowych rzeczy jest komunikacja. Nie każdy zdaje sobie sprawę jak ważna jest naprzemienność działań (raz ja, raz ty). To podstawa do rozmowy, do dialogowania. A jak najprzyjemniej uczyć się naprzemienności? Na grach planszowych oczywiście

Innym ważnym aspektem terapii logopedycznej jest kształtowanie kompetencji językowych. Często rozwijam tę sferę z wykorzystaniem różnorodnych gier. Każda z nich ma jakieś obrazki, które można pokazać, nazwać, opisać lub zakryć. W ten sposób poszerzamy zakres słownictwa, kształtujemy umiejętności wypowiadania się, uczymy fleksji. Np. mamy 6 obrazków. Dziecko może pokazać nazwany przeze mnie przedmiot lub nazwać je samemu. Może ułożyć te obrazki według usłyszanego wzorca (ćwiczenie pamięci słuchowej). Może powiedzieć, który obrazek zginął („czego nie ma?” misia), podać liczbę mnogą (misie). Może stworzyć zdanie z wylosowanym obrazkiem itd. itd. Te same elementy można wykorzystać na bardzo wielu płaszczyznach.Nie zapominajmy też o grach słuchowych doskonalących percepcję słuchową, które często są stosowane podczas zajęć logopedycznych.

A jak wykorzystujesz gry w terapii integracji sensorycznej? To już nie jest takie oczywiste. Wiele osób postrzega terapię integracji sensorycznej jako ćwiczenia gimnastyczne, doskonalące głównie dużą motorykę, a jednak chyba jest inaczej, prawda?
Terapia integracji sensorycznej nie jest kolejną gimnastyczką. Owszem wykonuje się bardzo dużo ćwiczeń ruchowych, ale ich celem jest dostarczenie w sposób kontrolowany odpowiedniej ilości bodźców sensorycznych. Podczas zajęć jest dużo stymulacji przedsionkowych (ćwiczenia z wykorzystaniem huśtawek, beczki, deski rotacyjnej), proprioceptywnych (np. przeciskanie się przez maglownicę, tunel sensoryczny), dotykowych (masaże, zabawy ziarnami, fakturami). A także stymulacji wzrokowych, słuchowych, węchowych i smakowych.

Gry nie są w tej terapii wiodące, lecz z powodzeniem ją wspomagają. Ja najczęściej korzystam z gier dotykowych (lotta, mema, domina, woreczki z kształtami do rozpoznawania np. Grannowy Kot w worku). Są gry stymulujące zmysł węchu (Nos w nos), czy usprawniające motorykę małą (nawlekanki, przeplatanki). Można się nimi bawić siedząc na dużej huśtawce, leżąc na fasolce rehabilitacyjnej. Można wrzucić jako element do toru przeszkód, lub po prostu wykorzystać jako zabawę na koniec zajęć.

A czy Twoje dzieci lubią zmienność gier, czy wolą „do znudzenia” grać w tą samą?W dużej mierze zależy to od dziecka. Są takie, które cały czas mogłyby bawić się w tą sama grę i takie, które po jednym zagraniu już się nią nudzą. Czasem jest to kwestia rodzaju zaburzenia. Zdarza się, że dziecko fiksuje się na jednej grze i ma trudności ze zmianą. Wtedy mogą pojawić się zachowania trudne, gdy gra „zniknie” z planu zajęć. Jest też grupa dzieci, które tak bardzo cieszą się nowo nabytą umiejętnością, że chcą się nią nasycić i wciąż grają i grają w to samo.

 

Czy są jakieś formy zabawy lub gier, które po terapii zalecasz do kontynuowania zabawy w domu?
Tak, rodzice często pytają mnie jak mogą wspomóc terapię na terenie domu. Polecam wówczas gry, które utrwalają nabyte przez dziecko umiejętności, ćwiczą wybrane głoski. Jest to zdecydowanie przyjemniejszy sposób na „odrabianie pracy domowej”. Oczywiście gra nie jest jedynym zaleceniem.

Czy dzieci nie odbierają tego jako przedłużenie terapii w domu?
Nie, jeśli jest to ich ulubiona gra planszowa. Często konstruuję na zajęciach z dziećmi ich własne gry, które zabierają potem do domu. Mam wtedy pewność, że dziecko – współautor projektu będzie chciało, wielokrotnie zagrać ze wszystkimi członkami rodziny;)

A jak to jest u Ciebie? Czy gry kojarzą Ci się już tylko z pracą, czy w czasie wolnym też masz chęć i możliwość zagrać w grę z najbliższymi?
No tak… ciężki temat… Był taki czas, kiedy moje dzieci chciały grać w to samo, co dzieci w przedszkolu i czasem czułam się w domu jak w pracy. A to wcale nie było przyjemne. Teraz już nie mam tego problemu, dzieci są starsze, a gry bardziej urozmaicone. Czasem jednak łapię się na tym, że grając z własnymi dziećmi zastanawiam się jak mogłabym tą grę wykorzystać na terapii.

A masz jakieś swoje ulubione gry?
Moją niezmiennie ulubioną od wielu lat grą są Patyczaki! Można je wykorzystać do liczenia, różnicowania, do nauki kolorów, tworzenia sekwencji, układania wzorów, do wkładania w małe otwory itd.itd. Ja używam plastikowej wersji, która jest niezniszczalna – moje patyczaki mają ponad piętnaście lat.

Bardzo też lubię Zagadki Smoka Obiboka. Często wykorzystuję je w terapii logopedycznej. Jeśli rozmawiamy np. o zoo, to wybieram karty ze zwierzątkami. Jeśli ćwiczę artykulację, np. głoski szumiące to wybieram karty z sz, ż, cz, dż. W zależności o tego na jakim poziomie jest dziecko, może nazwać te obrazki, albo opowiedzieć o nich coś więcej, może odgadnąć zagadkę, albo ją stworzyć Lubię również Smart Games szczególnie Auta i Camelot.
Mam jeszcze taką słabość, że nigdy nie wyrzucam oryginalnych tekturek, w które zapakowane są elementy. Gro dzieci uwielbia je wciskać i wyciskać.

Bardzo dziękuję za sporą dawkę cennych inspiracji i życzę kolejnych twórczych pomysłów i zachwyconych dzieci wychodzących z Twoich zajęć! 

Katarzyna Malinowska – Burchardt – logopeda, terapeuta integracji sensorycznej, Kasia MBoligofrenopedagog, pedagog-terapeuta. Kształciła się m.in. w Wyższej Szkole Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej – Pedagogika Specjalna; Akademii Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskej – Podyplomowe Studium Logopedii; Wyższej Szkole Społeczno-Ekonomicznej – Podyplomowe Studium Terapii Pedagogicznej.Ukończyła liczne kursy specjalistyczne, m.in. „Metoda Ruchu Rozwijającego bazującego na pracy Weroniki Sherborne I° i II°”, „Makaton. Program rozwoju komunikacji I° i II°”, „Terapia integracji sensorycznej w pracy z dzieckiem autystycznym”, „Zaburzenia integracji sensorycznej w ADHD”, „Smyko-multisensoryka”. Pracę zawodową z dziećmi rozpoczęła 18 lat temu. Obecnie pracuje w przedszkolu integracyjnym w Warszawie oraz z przedszkolu w Serocku. Prywatnie jest mamą dwóch dziewczynek.

Dzień i noc w dżungli

Dawno nie pisaliśmy dla Was o smartach, więc dziś nadrobimy
Może tę pozycję już znacie, może nie… Ostatnio z kilku względów mój zachwyt wzbudziła Dżungla! Dżungla to układanka logiczna z serii Smart Games. Przeznaczona jest dla graczy od 7 lat, jednak uwierzcie, że widziałam już niejednego sześciolatka, który wspaniale sobie z nią radził

W Dżungli znajdziecie dwie gry w jednej Czemu? Ponieważ dżungla w dzień i dżungla nocą to zupełnie inny świat…  Zwierzęta, które grasują nocą odpoczywają w dzień, a te które spały w nocy, polują za dnia. W naszej dżungli trzeba odnaleźć konkretne zwierzęta. W pudełku znajdziecie dwie książeczki: do zadań dziennych i do zadań nocnych. Elementy są uniwersalne: po jednej stronie dzienne oblicze dżungli, po drugiej nocne. Za pomocą czterech elementów wykonacie wszystkie zadania zawarte w książeczkach. Jest ich 48, podobnie jak w pozostałych propozycjach serii Smart Games. Zadania podzielone są na cztery poziomy trudności: starter, junior, expert, master.

Dżungla to wspaniały patent na najbliższy świąteczny czas. Pewnie zdecydowana większość z Wam zapnie dzieci w fotelikach i spędzi z nimi przynajmniej godzinę, dwie w aucie. A z pewnością znajdą się i tacy, którzy odsiedzą w samochodach znacznie więcej czasu. Dobrze wiemy, że chwilami nie jest lekko…
Stąd właśnie pomysł na smarta! Dżungla sprawdzi się w tej konwencji doskonale: nie musicie nawet zabierać całego pudełka! Gra zmieści się w plastikowych planszach, które łączą się tworząc pudełko, a wewnątrz nich schowamy elementy i książeczki z zadaniami. Sprytna propozycja na podróż, doskonale zabijająca nudę!

Zajrzyjcie do naszego sklepu i sprawdźcie jakie promocje na Jarmarku Wielkanocnym przygotowali dla Was królik Filip i krowa Ela!

 

Przecinek i kropka

Uwaga miłośnicy książek dla dzieci! Zapraszamy Was serdecznie na wyjątkowe święto!
Przed nami pierwsze Targi Książki Dziecięcej Przecinek i Kropka.

przecinekikropka

W tym roku po raz pierwszy Przecinek i kropka to targi książki dziecięcej! Dwa dni czytaniaprzecinekikropka1 książek, spotkań z autorami, wykładów tematycznych, pokazów filmowych. W sieci jest już dostępny pełen program targów Przecinek i Kropka. Z jednej strony nieustannie „dzieje się” na scenie, a równocześnie macie do wyboru cztery kolorystyczne grupy warsztatów! Chyba nie nadużyję słów pisząc, że w na Placu Unii, przy Puławskiej 2 w Warszawie będzie można spędzić cały weekend Babki i mazurki najwyżej poczekają…

Grannę też spotkacie na targach! Będziemy na Was czekać na stoisku wydawnictwa Znak. Jak zawsze przyjedziemy z nowościami i z bestsellerami. A także z Tempo! i Tempo Junior, które mogliście ostatnio namierzyć w telewizji mają bowiem swoją reklamę TV!
Kto już widział?

Takie przedsięwzięcia zawsze bardzo leżą nam na sercu. Granna od początku swojej działalności, propagowała literaturę dziecięcą, czytanie milusińskim. Wiele lat temu wspieraliśmy akcję Cała Polska czyta dzieciom. Wiemy i mówimy o tym głośno – bardzo ważne i potrzebne jest czytanie dzieciom, nawet tym jeszcze nie narodzonym
cpcd
Jeśli macie ochotę wziąć udział w losowaniu naszych gier zajrzyjcie na stoisko wydawnictwa Znak, przygotowaliśmy dla Was niespodziankę! Szukajcie ulotek z Kubusiem Puchatkiem. Konkurs nosi tytuł Kubuś Puchatek ma nowych przyjaciół: Przecinka i Kropkę. Na rewersie ulotki znajdziecie szczegółowe informacje o konkursie, w którym nagrodami będą nasze gry Tempo!

To do zobaczenia w weekend!
Bo książki są fajne i kropka!

Żabi świat

Kilka lat temu Granna w swojej ofercie miała uroczą grę. Hoop! było grą o żabim świecie, każdy z graczy miał małe stado swoich żabek i musiał zaprowadzić je do domku przeciwników.

Dziś przedstawiamy Wam ulepszoną wersję tej gry – poznajcie Frogi!
Frogi to gra rodzinna dla 2-4 osób, w wieku powyżej 7 lat. Autorem gry jest Adam Kałuża, a przepiękne ilustracje wykonał sam Piotr Socha!
W grze nie znajdziecie planszy, a 46 kafelków terenu, które można dowolnie układać, w zależności od liczby graczy. Ponadto w pudełku 12 kolorowych żabek oraz 32 kafelki akcji.

Kafelki w grze mają różne funkcje. Kafelki startowe mają kwiaty w kolorach żabek, każdy z graczy umieszcza na nim swoje żabki. Kafelki terenu to pola po których chodzą żabki. Kafelki terenu specjalnego to pola funkcyjne. Przy każdym z ustawień widnieje ich pewna ilość. Możemy wybierać je spośród wizerunku dwóch żabek, kafelka niezatapialnego, dodatkowego ruchu oraz potwora wodnego.

Podczas ruchu gracz może:

  • przenieść żabkę na sąsiedni kafelek (jeśli nie jest on zatopiony)
  • odwrócić zatopiony kafelek
  • skorzystać z jednej z dostępnych akcji specjalnych

W grze występuje 8 rodzajów kafelków akcji: podwójny skok (wykonujemy go tą samą żabką, a kafelki zatapiamy na zwykłych zasadach), ruch + zamiana (gracz poza przeniesieniem swojej żabki, zamienia miejscami dwie żabki, z których jedna należy do niego), odtopienie/zatopienie (można użyć ten funkcji do dwóch dowolnych kafelków), ruch + odtopienie/zatopienie (obie akcje można wykonać w dowolnej kolejności, hipnotyzer (pozwala wykonać ruch dowolną żabką), skok przez zatopiony kafelek (możliwość przeniesienia żabki ponad zatopionym kafelkiem), wymiana (zamień dwa dowolne kafelki, jedynym warunkiem jest to, aby nie stały na nich żabki) i blokada (tę akcję gracz może wykorzystać, gdy inny gracz próbuje wykonać z naszą żabką ruch, którego nie chcemy).

Zwycięzcą zostaje gracz, który jako pierwszy umieści swoje żabki na kafelkach startowych współgraczy. Pamiętajcie, ważne jest aby podczas rozgrywki każdy z graczy wykonał tyle samo ruchów.
A zatem do zobaczenia nad stawem pełnym nenufarów i sprytnych skaczących kolorowych żabek

Poziomo czy pionowo?

Chciałam Wam dziś przedstawić sposób na innowacyjne wykorzystanie gier, które macie już w domu Zwykle gracie w gry siedząc przy stole, na podłodze, na dywanie. Rozkładacie karty, plansze, elementy na płaszczyźnie poziomej.

A gdyby tak kiedyś zamienić poziom na pion?
1Dzisiejszy pomysł ma na celu zainspirować Wasze dzieci do innego spojrzenia na zabawki, które leżą w Waszym mieszkaniu, niektóre może podniszczone, inne dawno nie używane. Spróbujmy podarować im drugie życie
Będziecie potrzebować nożyczek oraz masy mocującej do ściany. Lepiącej się, rozciągliwej , podobnej trochę do plasteliny. Niezbędna będzie też płaska, czysta, pionowa powierzchnia, która posłuży Wam za pole do grania. Wybierzcie wspólnie grę, w którą zagracie, a następnie zajmijcie się masą. Jest ona bezpieczna, niebrudząca. Możecie oddać swojemu dziecku kompetencje podzielenia masy na kawałki. Już trzylatek będzie w stanie poradzić sobie z tym zadaniem.

My wybraliśmy Zwierzątka z serii Już gram. To klasyczne domino z obrazkami zwierząt. Rozłożyliśmy elementy układanki i zajęliśmy się mocowaniem masy. W pudełkach jest ona pocięta na paski i wstępnie podzielona na małe elementy. Jednak cięcie jej nożyczkami, a następnie ugniatanie, stanowi wspaniały trening manualny dla małych dłoni.

Ugniatanie masy, bawienie się nią to sposób na rozwijanie małej motoryki. Przyklejenie masy do elementu gry jest również pewnego rodzaju wyzwaniem. Masę trzeba rozgrzać w palcach, uformować kuleczkę, a następnie delikatnie rozsmarować po kartoniku. Ćwiczenie paluszków to bardzo ważna sprawa. Gdy będą one sprawne łatwiej będzie dziecku rysować kredkami, malować farbami, wydzierać kolorowe papiery. Łatwiej będzie mu samodzielnie wycierać nosek, umyć zęby, a następnie utrzymać ołówek i uczyć się pisać.

Sprawdzaliśmy jak należy rozkleić masę i jak mocno należy docisnąć element do płaszczyzny, aby się jej trzymał. A później zabawa szła już swoim torem. Kolejne elementy domina lądowały na pionowej powierzchni. Ciekawym było obserwować jak dzieci inaczej patrzą na elementy, na ułożony przez siebie układ. Ta innowacja pozwoliła im spojrzeć na znaną już grę z zupełnie innej perspektywy.

Takich gier, do wykorzystania w pionie mamy kilka w swojej ofercie. Wypróbujcie szczególnie Sombrero czy Melonik, Puzlino i Już czytam :)

 

 

To jak to jest z tą nudą…

Dziś mamy dla Was niespodziankę! Specjalnie dla Was poprosiliśmy specjalistę pedagogiki, Panią Katarzynę Odyniec o chwilę refleksji nad nudą.
Zapraszamy do lektury!

Pani Kasiu, na początku chciałabym gorąco podziękować, że znalazła Pani chwilę czasu dla czytelników grannowego bloga! Tak jak wspominałam, chciałabym poruszyć temat nudy… Czy Pani zdaniem nudzące się dziecko powinno nas niepokoić?
To zależy co rozumiemy pod pojęciem „nuda”. Myślę, że trzeba wyraźnie rozgraniczyć „czas wolny” oraz „nudę” w rozumieniu pejoratywnym.

Dobrze rozumiem, że to nie jest to samo?
Zdecydowanie nie. Czas wolny to czas swobodnej zabawy dziecka. Nie jest on przeznaczony na wykonywanie żadnej celowej pracy (jak odrobienie lekcji, przygotowanie laurki, robienie porządku na biurku), nie mówiąc już o wszelkich zajęciach pozalekcyjnych. Dzieci zwykle wtedy bawią się „same ze sobą”, rysują, oglądają książeczki, przebierają się, mówią do siebie, śpiewają pod nosem, a czasem zwyczajnie gapią się w okno na przejeżdżające samochody i nam – dorosłym wydaje się, że się nudzą. A tymczasem mózg dziecka podczas takiej aktywności wykonuje ogromną pracę. Odgrywając scenki ujrzane w ciągu dnia, powtarzając frazy usłyszane od dorosłych, wprowadzając elementy zaobserwowanej rzeczywistości do swoich zabaw, dziecko dokonuje analizy i kategoryzacji pojęć. To tak jakby przez cały dzień zbierało do wielkiego worka wszelkie rzeczy, nazwy, emocje, zjawiska, doznania estetyczne, relacje, a w „wolnej chwili” wyciągało je pojedynczo, uważnie oglądało, badało, sprawdzało jak działają i odkładało na odpowiednią półkę.

„Nuda” natomiast jest zjawiskiem niepożądanym. Występuje wtedy, kiedy dziecko z jakichś powodów nie potrafi zająć się kreatywną zabawą. Myślę, że każdy kto ma dzieci zna te sytuacje, kiedy maluch jęczącym głosem zawodzi „mamo nuuuudzę się”. To jest tak naprawdę prośba o pomoc we „wskoczeniu na te właściwe tory” twórczej działalności. Bo dziecko z natury jest twórcze, pragnie być twórcze i to jest dla niego stan właściwy.

To co wtedy należy zrobić?
Podsunąć pomysł. Skoro pełen pokój zabawek z jakiegoś powodu nie zainspirował dziecka, trzeba spróbować czegoś nowego. Ale nie koniecznie musi to być nowa lalka. Wręcz przeciwnie! Mniejszym dzieciom można pozwolić poszperać w szafce z garnkami, włączyć w wykonywaną akurat pracę domową, starszym – podsunąć książkę, płytę, lub zwyczajnie rozpocząć rozmowę na dowolny temat. Internet jest kopalną pomysłów na szybkie, kreatywne aktywności dla dziecka na każdym etapie rozwoju. Celem jest przezwyciężenie tego bezrefleksyjnego stanu w jakim znalazł się nasz mały człowiek.

A co sądzi Pani o nowych narzędziach edukacji. Czy w kontekście czasu wolnego telewizja, komputer, tablet to sprzęty potrzebne ?
Nie jestem wrogiem obecności mediów w życiu dziecka. Osobiście uznaję ich ogromny potencjał w procesie edukacji. Jako wszechstronne narzędzie w rękach mądrego nauczyciela. Jednak film jako lek na nudę jest raczej kiepskim pomysłem. Telewizja daje nam łatwą rozrywkę, minimalizującą twórczą aktywność. Zamiast zainspirować, powoduje „zastygniecie” dziecka na kanapie i ograniczenie odbieranych bodźców wyłącznie do tych wzrokowo-słuchowych. Jak się dobrze zastanowimy, to widział ktoś kiedykolwiek zdrowego czterolatka, który przez półtorej godziny siedziałby w bezruchu i patrzył się w jeden punkt? No właśnie…

To jest wygodnym rozwiązaniem dla rodzica (choć daleka jestem również od demonizowania takich postaw rodzicielskich) i pewnie chwilowym wyjściem z sytuacji. Wypełnieniem czasu dziecka do następnej aktywności jaką przewiduje dzienny plan. Jednak nie realizuje to celu jakim jest ponowne wzbudzenie twórczej zabawy. Często dzieci (dorośli zresztą także) po seansie filmowym czy dłuższym graniu na komputerze zdają się być jakby otępieni, oszołomieni. Nie sprzyja to ani koncentracji, ani kreatywności. A przecież, będąc świadomymi znaczenia swobodnej zabawy dla rozwoju dziecka, chcemy uzyskać efekt zupełnie przeciwny.

Współcześnie dzieci miewają wypełniony dzień zajęciami dodatkowymi, ale coraz częściej słyszy się głosy krytyki w stosunku do takiej organizacji ich życia, co Pani o tym sądzi?
W pedagogice istnieje jedna, uniwersalna odpowiedź na wszelkie pytania. Brzmi ona „to zależy”. W tym przypadku również. Z jednej strony łatwo zrozumieć rodziców, inwestujących we wszechstronny rozwój swoich pociech. Są zresztą dzieci, które bardzo dobrze odnajdują się w trybie serii zajęć pozalekcyjnych (na przykład moja osobista córka, której zawsze jest ich zbyt mało). We wszystkim jednak należy zachować umiar. Zajęcia zorganizowane (balet, tańce, karate, basen, angielski, lepianki, kółka teatralne, ogniska muzyczne itp…) mimo swej niezwykłej wagi w rozwijaniu talentów i kształtowaniu konkretnych umiejętności, zazwyczaj nie mają możliwości podążania „krok w krok” za rozwojem dziecka. Nie to zresztą jest ich celem. Co nie oznacza, ze są niepotrzebne, lub w jakikolwiek sposób „gorsze”. Jednakże im mniejsze dziecko – tym więcej czasu potrzebuje na własną, swobodną zabawę. Nie chodzi w niej bowiem tylko o odpoczynek ale o ważne zadanie rozwojowe.

Zabawa jest pracą?
Dokładnie tak. To jest zresztą kwestia, którą podnosili przedstawiciele Nowego Wychowania – jednego z wielkich nurtów XX pedagogiki z popularną w ostatnich latach Marią Montessori na czele. To właśnie ona (choć nie była w tych poglądach ani odosobniona ani jedyna) podkreślała ogromną wagę swobodnej zabawy w życiu dziecka. Podążając za indywidualnym tempem rozwoju każdego podopiecznego, wychowawca powinien jedynie podsuwać mu mądrze skonstruowane zabawki (w zasadzie pomoce naukowe) i pozwolić dziecku na własne konstruowanie poznawanego świata. Nowe Wychowanie uznaje mądrość dziecka w swoim naturalnym procesie wzrastania. To ono wie co w danym momencie jest dla niego ważne, którą umiejętność, kiedy należy kształtować. U Montessori są to tak zwane „wrażliwe fazy”. Jeśli nasz maluch, któregoś dnia z zapałem układa wieżę z drewnianych klocków i nie interesują go układanki, kredki czy autka, oznacza to, że jego organizm właśnie w tym momencie potrzebuje rozwijać: małą motorykę dłoni i palców, precyzję i koordynację ruchową, analizę wzrokowo-ruchową itd…. Jeśli tydzień później to samo dziecko przez pół dnia tańczy i śpiewa piosenki oznacza to, że przyszedł czas na rozwój wielkiej motoryki, koordynacji ruchowej, kinestetyki ciała, analizy słuchowej, doskonalenie aparatu słuchu i mowy. Korczak tak pisał o tym zjawisku:

Niemowlę bada swe ręce. Prostuje, wodzi w prawo i w lewo, oddala, zbliża, rozstawia palce, zaciska w pięść, mówi do nich i czeka na odpowiedź, prawą chwyta lewą rękę i ciągnie, bierze grzechotkę i patrzy na dziwnie zmieniony obraz ręki, przekłada ją z jednej do drugiej, bada ustami, natychmiast wyjmuje i znów patrzy powoli, uważnie. […] Ono nie bawi się: miejcież do licha oczy i dostrzeżcie wysiłek woli, by zrozumieć. To uczony w laboratorium, wmyślony w zagadnienie najwyższej wagi, a które wyślizguje się jego rozumieniu.

[Janusz Korczak, Dzieła, tom 7: Jak kochać dziecko. Dziecko w rodzinie, Warszawa: Oficyna Wydawnicza Latona, 1993.]

Czasem zaskakuje nas jak dziecko potrafi przez godzinę turlać ziarenko fasoli po stole. A to nie jest marnowanie czasu! To zdecydowanie nie jest nuda. To jest ogromna, ciężka i niezwykle ważna (o ile nie kluczowa) praca! Doceniajmy te chwile.

Bardzo dziękuję za rozmowę!

 

Katarzyna Odyniec – pedagog, wykładowca. Absolwentka Wydziału Pedagogicznego UW w Kasia Odyniecspecjalności Edukacja Początkowa i Medialna. Obecnie pracuje nad doktoratem pod skrzydłami Akademii Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej w Warszawie. Bada środowisko lokalne jako środowisko uczenia się. Entuzjastka alternatywnych metod nauczania, konstruktywizmu pedagogicznego, twórczego rozwoju. Trochę muzyk, trochę edukator domowy. Prywatnie mama trójki dzieci.

Tempo! Junior

Dziś kilka zdań o grze, która w ostatnim czasie ferii zimowych okazała się absolutnym hitem!!!
Poznajcie Tempo! Junior Młodszą siostrę gry Tempo! , o której jakiś czas temu pisaliśmy na grannowym blogu. To gra rodzinna, imprezowa, przeznaczona dla dzieci w wieku 5-12 lat. Wspaniale ćwicząca pamięć, koncentrację uwagi oraz rozwój słownictwa i kreatywność.  W grze Tempo! Junior wymyślamy słowa i pędzimy do mety po zwycięstwo.

Możecie grać samodzielnie lub w dwuosobowych drużynach. Celem gry jest zgromadzeni jak największej liczby punktów, bądź po prostu najszybsze przekroczenie linii mety. A nade wszystko – dobra zabawa!

Niezaprzeczalnym atutem gry są przepiękne ilustracje Małgorzaty Detner i Anny Gensler, urokliwe i ciepłe, po prostu cieszące oko! W pudełku znajdziecie 60 kart z ilustracjami – kategoriami, w których  szukać będziecie słów i pojęć. Kategorie są dość szerokie i bliskie dzieciom, tak, aby już 5-6latki mogły swobodnie zagrać w Tempo! Junior: Święta, W Przedszkolu, Zabawki, Owoce i wiele innych.

Rozłóżcie plansze i na miejscach oznaczonych krzyżykami poukładajcie żetony liter, w ten sposób, aby widoczne były tylko litery. Karty kategorii potasujcie i ułóżcie w rogu planszy. Pionki z żetonami (w tym samym kolorze) ustawcie na polu startowym. Gracz rozpoczynający rozgrywkę wyciąga z talii pierwszą kartę i odczytuje na głos kategorię, z którą przyjdzie mu się zmierzyć. W tym momencie gracz po lewej stronie przekręca klepsydrę. Teraz aktywny gracz ma 30 sekund, aby wymyślać hasła pasujące do tematu! Wchodząc na pole oznaczone żetonem litery wymyśla hasło na tą wylosowaną, jeśli chce wejść na puste pole może podać dowolne hasło pasujące do kategorii. Żetony liter, które gracz wykorzystał w swoim ruchu, trafiają do niego na koniec rundy (jeśli zmieścił się w 30 sekundach).

W grze panuje dowolność w kwestii kierunku poruszania się po planszy. Można poruszać się w przód, w tył i na boki oraz wrócić na pole na którym pionek stał już w danej turze.  Na polu może stać tylko jeden pionek, jeśli inny pionek chce przejść tym torem musi przeskoczyć pionek lub pionki stojące na trasie.

Gracz sam decyduje o tym, kiedy kończy swój ruch, mówiąc głośno STOP.  Jeśli nie zdążył i piasek w klepsydrze już się przesypał, gracz wraca na pole, z którego rozpoczynał rundę. Gra dobiega końca, gdy jeden z graczy przekroczy linię mety, otrzymując premię w postaci trzech punktów. Koniec gry następuję, gdy któryś z graczy przekroczył linię mety i wszyscy grający rozegrali taką samą ilość rund.
Na koniec rozgrywki gracze podliczają swoje punkty znajdujące się na rewersach żetonów liter.

Do gry możemy zachęcić również młodsze dzieci. Prawdopodobnie tytułowe 30 sekund będzie dla nich zbyt krótkim czasem, wówczas można wydłużyć go o dodatkowe przełożenie klepsydry, czyli do 60 sekund. Proponujemy też wariant uproszczony, bez konkretnych literek. Żetony układamy na planszy punktami do góry. Gracze losują kategorie podobnie jak w wariancie podstawowym, jednak słowa mogą zaczynać się na dowolną literę.

A gdy dzieci już zasną, zawsze możecie otworzyć butelkę dobrego wina oraz nasze Tempo! Udany wieczór gwarantowany!

Domki

Przedstawiam Wam naszą nowość – grę dla najmłodszych graczy Domki. Gra dołączyła do serii Już gram. O innych grach z tej serii przeczytacie również na grannowym blogu: Mamusie, Plastusie i Zwierzątka i Mały miś.
Serię Już gram stworzyliśmy specjalnie dla maluchów, które dopiero zaczynają swoją przygodę z planszówkami. Gry pozwalają na samodzielną zabawę lub wspólną rozgrywkę ze starszymi graczami. Każda z propozycji będzie dla dziecka wspaniałą rozrywką i pomoże mu z radością odkrywać świat!

Domki to prosta dobieranka, będąca jednocześnie ciekawą propozycją edukacyjną dla dzieci w wieku 2-4 lat. W pudełku pełnym domków znajdziecie 8 dwustronnych plansz domków, 8 dwustronnych żetonów zwierzątek, plakat edukacyjny oraz instrukcję. Gra edukacyjna Domki wspaniale ćwiczy spostrzegawczość, wspomaga rozwój słownictwa i zakres wiadomości. Doskonali również małą motorykę oraz koncentrację malucha.

Poznajcie domki ośmiu zwierzątek, odkryjcie wspólnie czym się one różnią, czy są zwierzątka, które mogłyby zamienić się domkami? Czy niektóre zwierzaki same budują swoje domki? Ułóżcie plansze w ten sposób, aby cztery z nich stanowiły obrazek gospodarstwa, a pozostałe las. Dopasujcie, które zwierzątka mają swoje domki w lesie, a które wśród ludzi.
Kolejnym etapem zabawy może być zabawa z cieniem. Odwróćcie plansze na drugą stronę. Na każdej z nich znajdziecie cień jednego ze zwierzątek. Spróbujcie dopasować żetony zwierzątka do ich cieni.
Gdy to zadanie również okaże się bułką z masłem dla Waszego bystrzaka, wskoczcie na wyższy lewel i poszukajcie zamienników słowa domek bo domek lisa to nie to samo co domek mrówek czy konia

Na planszach możecie również wyszukiwać drobnych szczegółów oraz opowiadać krótkie historyki o tym, co wydarzyło się w domkach zwierzątek. A zatem, do dzieła!

W karnawale…

„Mamo, postanowiłem, że nie pójdę na bal przebierańców”… Usłyszeliście kiedyś podobne zdanie? Ja usłyszałam, kilkukrotnie…
Jest taki czas w roku, kiedy prawie każde dziecko, starsze czy młodsze, otrzyma zaproszenie na karnawałowy bal przebierańców. Może zorganizowany zostanie w Waszym przedszkolu lub szkole. Może koleżanka z klasy zaprosi na przyjęcie urodzinowe i poprosi o przebranie się za dowolną postać z bajki lub filmu…

W którymś momencie nadejdzie czas na to trudne pytanie: „A za co ja mam się przebrać?”. Czy zada je Wam trzylatek czy uczeń szkoły podstawowej, jakoś trzeba na to pytanie odpowiedzieć, jakoś trzeba z tej sytuacji wybrnąć…. W tym akurat temacie bardzo drażni mnie globalizacja… Gdy na szkolnym, bądź przedszkolnym korytarzu słyszę rozmowy kilkuletnich dziewczynek to trochę mi smutno. Jakieś 8 na 10 z nich przywdzieje błękitne suknie, błyszczącą pelerynkę i perukę z włosami prawie tak jasnymi jak śnieg. Fenomen Elzy osiągnął chyba swój kulminacyjny moment…

elza

Czasem potrzeba niewielkiego naprowadzenia, aby dziecko samo wymyśliło oryginalne przebranie, nie będąc na balu przebierańców dwudziestą Elzą czy piętnastym Harrym Potterem Możecie podsunąć dziecku gotowe rozwiązania i konsekwentnie zadawać pytania o wszystkie znane zwierzątka, postacie z bajek… lub spytać co dziecko lubi robić, kim chciałoby zostać, gdy będzie dorosłe, jakie lubi zwierzątka. Nagle okaże się, że mały człowiek skrywa w swojej głowie mnóstwo pomysłów i ochota na przebranie się rośnie! Jednak, gdy po spokojnej rozmowie i poruszeniu wyobraźni maluch nie zmienia zdania, uszanujcie jego decyzję. Może jeszcze nie dojrzał do tego momentu, może nie chce być nawet przez chwilę kimś innym, może bardzo chce po prostu być sobą!

Jednak, gdy dni mijają a temat nie daje Wam spokoju, spróbujcie sięgnąć po nasze Sombrero czy melonik… W grze znajdziecie 16 postaci z bliższych i dalszych zakątków Ziemi. Poza niekwestionowanym walorom edukacyjnym, gra wspaniale wpisuje się w temat karnawałowy, szczególnie gdy niektórych dręczą rozterki za kogo i czy w ogóle się przebierać. Sama rozgrywka stanowi wspaniały pretekst do rozmowy o strojach, odmienności ubioru w różnych częściach świata, o tym, czemu niektórzy na co dzień przebierają się w dziwne stroje… Ileż tu inspiracji w kontekście zbliżającego się balu karnawałowego!

Gra edukacyjna Sombrero czy melonik to jedna z naszych najstarszych pozycji, swoje pierwsze wydanie miała w 1996 roku! Nic więc dziwnego, że stanowi ona część serii Królestwo Dobrych Gier. Wspaniałe ilustracje znakomitego Edwarda Lutczyna poruszą dziecięcą wyobraźnię i zachęcą do rozgrywki całą rodzinę! Wybierzcie się w wesołą podróż dookoła świata,poznajcie hiszpańskiego torreadora, hinduską dziewczynę, amerykańskiego kowboja, meksykańskiego chłopaka i wielu innych!

I jak, już wiecie jakie przebranie szykujecie na najbliższy bal?

 

Premiera „Szukaj, szukaj”

Wczoraj w Warszawie świętowaliśmy zakończenie 4. edycji konkursu „Wymyśl grę zostań autorem Granny”.  Na uroczystej gali swoją premierę miała gra „Szukaj, szukaj”, która zwyciężyła w ubiegłorocznej edycji konkursu. Gra jest już dostępna w sprzedaży. Dołączyła do serii gier dla przedszkolaków Smok Obibok Poleca.

Do czwartej edycji konkursu zgłoszono 37 prac. Wszystkie z nich spełniały wymogi formalne. Nadesłane gry pozytywnie zaskoczyły nas swoim wyglądem, wykonaniem oraz motoryką. Niektóre zachwyciły swoją szatą graficzną. Do finału zakwalifikowaliśmy 6 prac, które naszym zdaniem najlepiej spełniały zadanie konkursowe:

  1. Batyskaf  autorstwa Pawła Nowaka
  2. Łatki  autorstwa Anny Kalbarczyk
  3. Nakarmić małpki  autorstwa Roberta Korzeniowskiego
  4. Pracowite pszczółki  autorstwa Krzysztofa Bielaka
  5. Strawa  autorstwa Doroty Czerwińskiej
  6. Zebranie w stawie  autorstwa Agata Kmiecik i Agnieszki Bugajskiej

Spośród finalistów wyłoniliśmy zwycięzców, którzy podczas wczorajszej gali przyjęli nagrody oraz wyróżnienia. Spotkanie poprowadziła nasza dyrektor działu promocji – Pani Bożena Michalska. Kilka słów do zgromadzonej publiczności skierowała również nasza Pani prezes Ewa Falkowska.

Finałowe pozycje przedstawił Pan Michał Herman, redaktor działu wydawniczego, który pokrótce opowiedział o grach dopuszczonych o finału. Przybliżył zgromadzonym gościom motorykę, pomysł i szczególne walory każdej z gier. Zaznaczył, że po raz kolejny w nadsyłanych pracach popularny był motyw nauki kolorów oraz stawu. Gry uczące kolorów, ćwiczą jedną z podstawowych umiejętności nabywanych dzieci 3-4 letnich. Natomiast temat stawu z jakiegoś niesprecyzowanego powodu, kolejny już rok, często stanowi inspirację dla twórców gier planszowych

Pierwszą przyznanym wyróżnieniem była nagroda „Złote rączki”, które otrzymała Pani Dorota Czerwińska za grę „(S)trawa”.  Dyrektor artystyczny Pani Dorota Woyke wręczając nagrodę laureatce nie kryła zachwytu nad pieczołowitością wykonanej gry, oryginalnym pomysłem i talentem autorki.

Wyróżnienia w czwartej edycji konkursu „Wymyśl grę, zostań autorem Granny” otrzymały gry Nakarmić małpki Pana Roberta Korzeniowskiego, (S)trawa Pani Doroty Czerwińskiej oraz Zebranie w stawie Pani Agaty Kmiecik i Pani Agnieszki Bugajskiej.
Jury pod przewodnictwem Pani Prezes Ewy Falkowskiej przyznało dwie drugie nagrody. Otrzymały je gry Łatki Pani Anny Kalbarczyk oraz Pracowite pszczółki Pana Krzysztofa Bielaka.

Po raz pierwszy w historii naszego konkursu zwycięzcą został mężczyzna. Pan Paweł Nowak z rąk Pani Prezes Ewy Falkowskiej przyjął nagrodę główną za grę Batyskaf.

Na koniec uwieczniliśmy finalistów wraz z szanownym jury na wspólnym zdjęciu oraz zaprosiliśmy do wzięcia udziału w kolejnej, piątej już edycji konkursu „Wymyśl grę, zostań autorem Granny”.

Serdecznie dziękujemy uczestnikom konkursu, zaprzyjaźnionym dziennikarzom oraz blogerom za przybycie na to uroczyste spotkanie!