Poziomo czy pionowo?

Chciałam Wam dziś przedstawić sposób na innowacyjne wykorzystanie gier, które macie już w domu Zwykle gracie w gry siedząc przy stole, na podłodze, na dywanie. Rozkładacie karty, plansze, elementy na płaszczyźnie poziomej.

A gdyby tak kiedyś zamienić poziom na pion?
1Dzisiejszy pomysł ma na celu zainspirować Wasze dzieci do innego spojrzenia na zabawki, które leżą w Waszym mieszkaniu, niektóre może podniszczone, inne dawno nie używane. Spróbujmy podarować im drugie życie
Będziecie potrzebować nożyczek oraz masy mocującej do ściany. Lepiącej się, rozciągliwej , podobnej trochę do plasteliny. Niezbędna będzie też płaska, czysta, pionowa powierzchnia, która posłuży Wam za pole do grania. Wybierzcie wspólnie grę, w którą zagracie, a następnie zajmijcie się masą. Jest ona bezpieczna, niebrudząca. Możecie oddać swojemu dziecku kompetencje podzielenia masy na kawałki. Już trzylatek będzie w stanie poradzić sobie z tym zadaniem.

My wybraliśmy Zwierzątka z serii Już gram. To klasyczne domino z obrazkami zwierząt. Rozłożyliśmy elementy układanki i zajęliśmy się mocowaniem masy. W pudełkach jest ona pocięta na paski i wstępnie podzielona na małe elementy. Jednak cięcie jej nożyczkami, a następnie ugniatanie, stanowi wspaniały trening manualny dla małych dłoni.

Ugniatanie masy, bawienie się nią to sposób na rozwijanie małej motoryki. Przyklejenie masy do elementu gry jest również pewnego rodzaju wyzwaniem. Masę trzeba rozgrzać w palcach, uformować kuleczkę, a następnie delikatnie rozsmarować po kartoniku. Ćwiczenie paluszków to bardzo ważna sprawa. Gdy będą one sprawne łatwiej będzie dziecku rysować kredkami, malować farbami, wydzierać kolorowe papiery. Łatwiej będzie mu samodzielnie wycierać nosek, umyć zęby, a następnie utrzymać ołówek i uczyć się pisać.

Sprawdzaliśmy jak należy rozkleić masę i jak mocno należy docisnąć element do płaszczyzny, aby się jej trzymał. A później zabawa szła już swoim torem. Kolejne elementy domina lądowały na pionowej powierzchni. Ciekawym było obserwować jak dzieci inaczej patrzą na elementy, na ułożony przez siebie układ. Ta innowacja pozwoliła im spojrzeć na znaną już grę z zupełnie innej perspektywy.

Takich gier, do wykorzystania w pionie mamy kilka w swojej ofercie. Wypróbujcie szczególnie Sombrero czy Melonik, Puzlino i Już czytam :)

 

 

To jak to jest z tą nudą…

Dziś mamy dla Was niespodziankę! Specjalnie dla Was poprosiliśmy specjalistę pedagogiki, Panią Katarzynę Odyniec o chwilę refleksji nad nudą.
Zapraszamy do lektury!

Pani Kasiu, na początku chciałabym gorąco podziękować, że znalazła Pani chwilę czasu dla czytelników grannowego bloga! Tak jak wspominałam, chciałabym poruszyć temat nudy… Czy Pani zdaniem nudzące się dziecko powinno nas niepokoić?
To zależy co rozumiemy pod pojęciem „nuda”. Myślę, że trzeba wyraźnie rozgraniczyć „czas wolny” oraz „nudę” w rozumieniu pejoratywnym.

Dobrze rozumiem, że to nie jest to samo?
Zdecydowanie nie. Czas wolny to czas swobodnej zabawy dziecka. Nie jest on przeznaczony na wykonywanie żadnej celowej pracy (jak odrobienie lekcji, przygotowanie laurki, robienie porządku na biurku), nie mówiąc już o wszelkich zajęciach pozalekcyjnych. Dzieci zwykle wtedy bawią się „same ze sobą”, rysują, oglądają książeczki, przebierają się, mówią do siebie, śpiewają pod nosem, a czasem zwyczajnie gapią się w okno na przejeżdżające samochody i nam – dorosłym wydaje się, że się nudzą. A tymczasem mózg dziecka podczas takiej aktywności wykonuje ogromną pracę. Odgrywając scenki ujrzane w ciągu dnia, powtarzając frazy usłyszane od dorosłych, wprowadzając elementy zaobserwowanej rzeczywistości do swoich zabaw, dziecko dokonuje analizy i kategoryzacji pojęć. To tak jakby przez cały dzień zbierało do wielkiego worka wszelkie rzeczy, nazwy, emocje, zjawiska, doznania estetyczne, relacje, a w „wolnej chwili” wyciągało je pojedynczo, uważnie oglądało, badało, sprawdzało jak działają i odkładało na odpowiednią półkę.

„Nuda” natomiast jest zjawiskiem niepożądanym. Występuje wtedy, kiedy dziecko z jakichś powodów nie potrafi zająć się kreatywną zabawą. Myślę, że każdy kto ma dzieci zna te sytuacje, kiedy maluch jęczącym głosem zawodzi „mamo nuuuudzę się”. To jest tak naprawdę prośba o pomoc we „wskoczeniu na te właściwe tory” twórczej działalności. Bo dziecko z natury jest twórcze, pragnie być twórcze i to jest dla niego stan właściwy.

To co wtedy należy zrobić?
Podsunąć pomysł. Skoro pełen pokój zabawek z jakiegoś powodu nie zainspirował dziecka, trzeba spróbować czegoś nowego. Ale nie koniecznie musi to być nowa lalka. Wręcz przeciwnie! Mniejszym dzieciom można pozwolić poszperać w szafce z garnkami, włączyć w wykonywaną akurat pracę domową, starszym – podsunąć książkę, płytę, lub zwyczajnie rozpocząć rozmowę na dowolny temat. Internet jest kopalną pomysłów na szybkie, kreatywne aktywności dla dziecka na każdym etapie rozwoju. Celem jest przezwyciężenie tego bezrefleksyjnego stanu w jakim znalazł się nasz mały człowiek.

A co sądzi Pani o nowych narzędziach edukacji. Czy w kontekście czasu wolnego telewizja, komputer, tablet to sprzęty potrzebne ?
Nie jestem wrogiem obecności mediów w życiu dziecka. Osobiście uznaję ich ogromny potencjał w procesie edukacji. Jako wszechstronne narzędzie w rękach mądrego nauczyciela. Jednak film jako lek na nudę jest raczej kiepskim pomysłem. Telewizja daje nam łatwą rozrywkę, minimalizującą twórczą aktywność. Zamiast zainspirować, powoduje „zastygniecie” dziecka na kanapie i ograniczenie odbieranych bodźców wyłącznie do tych wzrokowo-słuchowych. Jak się dobrze zastanowimy, to widział ktoś kiedykolwiek zdrowego czterolatka, który przez półtorej godziny siedziałby w bezruchu i patrzył się w jeden punkt? No właśnie…

To jest wygodnym rozwiązaniem dla rodzica (choć daleka jestem również od demonizowania takich postaw rodzicielskich) i pewnie chwilowym wyjściem z sytuacji. Wypełnieniem czasu dziecka do następnej aktywności jaką przewiduje dzienny plan. Jednak nie realizuje to celu jakim jest ponowne wzbudzenie twórczej zabawy. Często dzieci (dorośli zresztą także) po seansie filmowym czy dłuższym graniu na komputerze zdają się być jakby otępieni, oszołomieni. Nie sprzyja to ani koncentracji, ani kreatywności. A przecież, będąc świadomymi znaczenia swobodnej zabawy dla rozwoju dziecka, chcemy uzyskać efekt zupełnie przeciwny.

Współcześnie dzieci miewają wypełniony dzień zajęciami dodatkowymi, ale coraz częściej słyszy się głosy krytyki w stosunku do takiej organizacji ich życia, co Pani o tym sądzi?
W pedagogice istnieje jedna, uniwersalna odpowiedź na wszelkie pytania. Brzmi ona „to zależy”. W tym przypadku również. Z jednej strony łatwo zrozumieć rodziców, inwestujących we wszechstronny rozwój swoich pociech. Są zresztą dzieci, które bardzo dobrze odnajdują się w trybie serii zajęć pozalekcyjnych (na przykład moja osobista córka, której zawsze jest ich zbyt mało). We wszystkim jednak należy zachować umiar. Zajęcia zorganizowane (balet, tańce, karate, basen, angielski, lepianki, kółka teatralne, ogniska muzyczne itp…) mimo swej niezwykłej wagi w rozwijaniu talentów i kształtowaniu konkretnych umiejętności, zazwyczaj nie mają możliwości podążania „krok w krok” za rozwojem dziecka. Nie to zresztą jest ich celem. Co nie oznacza, ze są niepotrzebne, lub w jakikolwiek sposób „gorsze”. Jednakże im mniejsze dziecko – tym więcej czasu potrzebuje na własną, swobodną zabawę. Nie chodzi w niej bowiem tylko o odpoczynek ale o ważne zadanie rozwojowe.

Zabawa jest pracą?
Dokładnie tak. To jest zresztą kwestia, którą podnosili przedstawiciele Nowego Wychowania – jednego z wielkich nurtów XX pedagogiki z popularną w ostatnich latach Marią Montessori na czele. To właśnie ona (choć nie była w tych poglądach ani odosobniona ani jedyna) podkreślała ogromną wagę swobodnej zabawy w życiu dziecka. Podążając za indywidualnym tempem rozwoju każdego podopiecznego, wychowawca powinien jedynie podsuwać mu mądrze skonstruowane zabawki (w zasadzie pomoce naukowe) i pozwolić dziecku na własne konstruowanie poznawanego świata. Nowe Wychowanie uznaje mądrość dziecka w swoim naturalnym procesie wzrastania. To ono wie co w danym momencie jest dla niego ważne, którą umiejętność, kiedy należy kształtować. U Montessori są to tak zwane „wrażliwe fazy”. Jeśli nasz maluch, któregoś dnia z zapałem układa wieżę z drewnianych klocków i nie interesują go układanki, kredki czy autka, oznacza to, że jego organizm właśnie w tym momencie potrzebuje rozwijać: małą motorykę dłoni i palców, precyzję i koordynację ruchową, analizę wzrokowo-ruchową itd…. Jeśli tydzień później to samo dziecko przez pół dnia tańczy i śpiewa piosenki oznacza to, że przyszedł czas na rozwój wielkiej motoryki, koordynacji ruchowej, kinestetyki ciała, analizy słuchowej, doskonalenie aparatu słuchu i mowy. Korczak tak pisał o tym zjawisku:

Niemowlę bada swe ręce. Prostuje, wodzi w prawo i w lewo, oddala, zbliża, rozstawia palce, zaciska w pięść, mówi do nich i czeka na odpowiedź, prawą chwyta lewą rękę i ciągnie, bierze grzechotkę i patrzy na dziwnie zmieniony obraz ręki, przekłada ją z jednej do drugiej, bada ustami, natychmiast wyjmuje i znów patrzy powoli, uważnie. […] Ono nie bawi się: miejcież do licha oczy i dostrzeżcie wysiłek woli, by zrozumieć. To uczony w laboratorium, wmyślony w zagadnienie najwyższej wagi, a które wyślizguje się jego rozumieniu.

[Janusz Korczak, Dzieła, tom 7: Jak kochać dziecko. Dziecko w rodzinie, Warszawa: Oficyna Wydawnicza Latona, 1993.]

Czasem zaskakuje nas jak dziecko potrafi przez godzinę turlać ziarenko fasoli po stole. A to nie jest marnowanie czasu! To zdecydowanie nie jest nuda. To jest ogromna, ciężka i niezwykle ważna (o ile nie kluczowa) praca! Doceniajmy te chwile.

Bardzo dziękuję za rozmowę!

 

Katarzyna Odyniec – pedagog, wykładowca. Absolwentka Wydziału Pedagogicznego UW w Kasia Odyniecspecjalności Edukacja Początkowa i Medialna. Obecnie pracuje nad doktoratem pod skrzydłami Akademii Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej w Warszawie. Bada środowisko lokalne jako środowisko uczenia się. Entuzjastka alternatywnych metod nauczania, konstruktywizmu pedagogicznego, twórczego rozwoju. Trochę muzyk, trochę edukator domowy. Prywatnie mama trójki dzieci.

Tempo! Junior

Dziś kilka zdań o grze, która w ostatnim czasie ferii zimowych okazała się absolutnym hitem!!!
Poznajcie Tempo! Junior Młodszą siostrę gry Tempo! , o której jakiś czas temu pisaliśmy na grannowym blogu. To gra rodzinna, imprezowa, przeznaczona dla dzieci w wieku 5-12 lat. Wspaniale ćwicząca pamięć, koncentrację uwagi oraz rozwój słownictwa i kreatywność.  W grze Tempo! Junior wymyślamy słowa i pędzimy do mety po zwycięstwo.

Możecie grać samodzielnie lub w dwuosobowych drużynach. Celem gry jest zgromadzeni jak największej liczby punktów, bądź po prostu najszybsze przekroczenie linii mety. A nade wszystko – dobra zabawa!

Niezaprzeczalnym atutem gry są przepiękne ilustracje Małgorzaty Detner i Anny Gensler, urokliwe i ciepłe, po prostu cieszące oko! W pudełku znajdziecie 60 kart z ilustracjami – kategoriami, w których  szukać będziecie słów i pojęć. Kategorie są dość szerokie i bliskie dzieciom, tak, aby już 5-6latki mogły swobodnie zagrać w Tempo! Junior: Święta, W Przedszkolu, Zabawki, Owoce i wiele innych.

Rozłóżcie plansze i na miejscach oznaczonych krzyżykami poukładajcie żetony liter, w ten sposób, aby widoczne były tylko litery. Karty kategorii potasujcie i ułóżcie w rogu planszy. Pionki z żetonami (w tym samym kolorze) ustawcie na polu startowym. Gracz rozpoczynający rozgrywkę wyciąga z talii pierwszą kartę i odczytuje na głos kategorię, z którą przyjdzie mu się zmierzyć. W tym momencie gracz po lewej stronie przekręca klepsydrę. Teraz aktywny gracz ma 30 sekund, aby wymyślać hasła pasujące do tematu! Wchodząc na pole oznaczone żetonem litery wymyśla hasło na tą wylosowaną, jeśli chce wejść na puste pole może podać dowolne hasło pasujące do kategorii. Żetony liter, które gracz wykorzystał w swoim ruchu, trafiają do niego na koniec rundy (jeśli zmieścił się w 30 sekundach).

W grze panuje dowolność w kwestii kierunku poruszania się po planszy. Można poruszać się w przód, w tył i na boki oraz wrócić na pole na którym pionek stał już w danej turze.  Na polu może stać tylko jeden pionek, jeśli inny pionek chce przejść tym torem musi przeskoczyć pionek lub pionki stojące na trasie.

Gracz sam decyduje o tym, kiedy kończy swój ruch, mówiąc głośno STOP.  Jeśli nie zdążył i piasek w klepsydrze już się przesypał, gracz wraca na pole, z którego rozpoczynał rundę. Gra dobiega końca, gdy jeden z graczy przekroczy linię mety, otrzymując premię w postaci trzech punktów. Koniec gry następuję, gdy któryś z graczy przekroczył linię mety i wszyscy grający rozegrali taką samą ilość rund.
Na koniec rozgrywki gracze podliczają swoje punkty znajdujące się na rewersach żetonów liter.

Do gry możemy zachęcić również młodsze dzieci. Prawdopodobnie tytułowe 30 sekund będzie dla nich zbyt krótkim czasem, wówczas można wydłużyć go o dodatkowe przełożenie klepsydry, czyli do 60 sekund. Proponujemy też wariant uproszczony, bez konkretnych literek. Żetony układamy na planszy punktami do góry. Gracze losują kategorie podobnie jak w wariancie podstawowym, jednak słowa mogą zaczynać się na dowolną literę.

A gdy dzieci już zasną, zawsze możecie otworzyć butelkę dobrego wina oraz nasze Tempo! Udany wieczór gwarantowany!

Domki

Przedstawiam Wam naszą nowość – grę dla najmłodszych graczy Domki. Gra dołączyła do serii Już gram. O innych grach z tej serii przeczytacie również na grannowym blogu: Mamusie, Plastusie i Zwierzątka i Mały miś.
Serię Już gram stworzyliśmy specjalnie dla maluchów, które dopiero zaczynają swoją przygodę z planszówkami. Gry pozwalają na samodzielną zabawę lub wspólną rozgrywkę ze starszymi graczami. Każda z propozycji będzie dla dziecka wspaniałą rozrywką i pomoże mu z radością odkrywać świat!

Domki to prosta dobieranka, będąca jednocześnie ciekawą propozycją edukacyjną dla dzieci w wieku 2-4 lat. W pudełku pełnym domków znajdziecie 8 dwustronnych plansz domków, 8 dwustronnych żetonów zwierzątek, plakat edukacyjny oraz instrukcję. Gra edukacyjna Domki wspaniale ćwiczy spostrzegawczość, wspomaga rozwój słownictwa i zakres wiadomości. Doskonali również małą motorykę oraz koncentrację malucha.

Poznajcie domki ośmiu zwierzątek, odkryjcie wspólnie czym się one różnią, czy są zwierzątka, które mogłyby zamienić się domkami? Czy niektóre zwierzaki same budują swoje domki? Ułóżcie plansze w ten sposób, aby cztery z nich stanowiły obrazek gospodarstwa, a pozostałe las. Dopasujcie, które zwierzątka mają swoje domki w lesie, a które wśród ludzi.
Kolejnym etapem zabawy może być zabawa z cieniem. Odwróćcie plansze na drugą stronę. Na każdej z nich znajdziecie cień jednego ze zwierzątek. Spróbujcie dopasować żetony zwierzątka do ich cieni.
Gdy to zadanie również okaże się bułką z masłem dla Waszego bystrzaka, wskoczcie na wyższy lewel i poszukajcie zamienników słowa domek bo domek lisa to nie to samo co domek mrówek czy konia

Na planszach możecie również wyszukiwać drobnych szczegółów oraz opowiadać krótkie historyki o tym, co wydarzyło się w domkach zwierzątek. A zatem, do dzieła!

W karnawale…

„Mamo, postanowiłem, że nie pójdę na bal przebierańców”… Usłyszeliście kiedyś podobne zdanie? Ja usłyszałam, kilkukrotnie…
Jest taki czas w roku, kiedy prawie każde dziecko, starsze czy młodsze, otrzyma zaproszenie na karnawałowy bal przebierańców. Może zorganizowany zostanie w Waszym przedszkolu lub szkole. Może koleżanka z klasy zaprosi na przyjęcie urodzinowe i poprosi o przebranie się za dowolną postać z bajki lub filmu…

W którymś momencie nadejdzie czas na to trudne pytanie: „A za co ja mam się przebrać?”. Czy zada je Wam trzylatek czy uczeń szkoły podstawowej, jakoś trzeba na to pytanie odpowiedzieć, jakoś trzeba z tej sytuacji wybrnąć…. W tym akurat temacie bardzo drażni mnie globalizacja… Gdy na szkolnym, bądź przedszkolnym korytarzu słyszę rozmowy kilkuletnich dziewczynek to trochę mi smutno. Jakieś 8 na 10 z nich przywdzieje błękitne suknie, błyszczącą pelerynkę i perukę z włosami prawie tak jasnymi jak śnieg. Fenomen Elzy osiągnął chyba swój kulminacyjny moment…

elza

Czasem potrzeba niewielkiego naprowadzenia, aby dziecko samo wymyśliło oryginalne przebranie, nie będąc na balu przebierańców dwudziestą Elzą czy piętnastym Harrym Potterem Możecie podsunąć dziecku gotowe rozwiązania i konsekwentnie zadawać pytania o wszystkie znane zwierzątka, postacie z bajek… lub spytać co dziecko lubi robić, kim chciałoby zostać, gdy będzie dorosłe, jakie lubi zwierzątka. Nagle okaże się, że mały człowiek skrywa w swojej głowie mnóstwo pomysłów i ochota na przebranie się rośnie! Jednak, gdy po spokojnej rozmowie i poruszeniu wyobraźni maluch nie zmienia zdania, uszanujcie jego decyzję. Może jeszcze nie dojrzał do tego momentu, może nie chce być nawet przez chwilę kimś innym, może bardzo chce po prostu być sobą!

Jednak, gdy dni mijają a temat nie daje Wam spokoju, spróbujcie sięgnąć po nasze Sombrero czy melonik… W grze znajdziecie 16 postaci z bliższych i dalszych zakątków Ziemi. Poza niekwestionowanym walorom edukacyjnym, gra wspaniale wpisuje się w temat karnawałowy, szczególnie gdy niektórych dręczą rozterki za kogo i czy w ogóle się przebierać. Sama rozgrywka stanowi wspaniały pretekst do rozmowy o strojach, odmienności ubioru w różnych częściach świata, o tym, czemu niektórzy na co dzień przebierają się w dziwne stroje… Ileż tu inspiracji w kontekście zbliżającego się balu karnawałowego!

Gra edukacyjna Sombrero czy melonik to jedna z naszych najstarszych pozycji, swoje pierwsze wydanie miała w 1996 roku! Nic więc dziwnego, że stanowi ona część serii Królestwo Dobrych Gier. Wspaniałe ilustracje znakomitego Edwarda Lutczyna poruszą dziecięcą wyobraźnię i zachęcą do rozgrywki całą rodzinę! Wybierzcie się w wesołą podróż dookoła świata,poznajcie hiszpańskiego torreadora, hinduską dziewczynę, amerykańskiego kowboja, meksykańskiego chłopaka i wielu innych!

I jak, już wiecie jakie przebranie szykujecie na najbliższy bal?

 

Premiera „Szukaj, szukaj”

Wczoraj w Warszawie świętowaliśmy zakończenie 4. edycji konkursu „Wymyśl grę zostań autorem Granny”.  Na uroczystej gali swoją premierę miała gra „Szukaj, szukaj”, która zwyciężyła w ubiegłorocznej edycji konkursu. Gra jest już dostępna w sprzedaży. Dołączyła do serii gier dla przedszkolaków Smok Obibok Poleca.

Do czwartej edycji konkursu zgłoszono 37 prac. Wszystkie z nich spełniały wymogi formalne. Nadesłane gry pozytywnie zaskoczyły nas swoim wyglądem, wykonaniem oraz motoryką. Niektóre zachwyciły swoją szatą graficzną. Do finału zakwalifikowaliśmy 6 prac, które naszym zdaniem najlepiej spełniały zadanie konkursowe:

  1. Batyskaf  autorstwa Pawła Nowaka
  2. Łatki  autorstwa Anny Kalbarczyk
  3. Nakarmić małpki  autorstwa Roberta Korzeniowskiego
  4. Pracowite pszczółki  autorstwa Krzysztofa Bielaka
  5. Strawa  autorstwa Doroty Czerwińskiej
  6. Zebranie w stawie  autorstwa Agata Kmiecik i Agnieszki Bugajskiej

Spośród finalistów wyłoniliśmy zwycięzców, którzy podczas wczorajszej gali przyjęli nagrody oraz wyróżnienia. Spotkanie poprowadziła nasza dyrektor działu promocji – Pani Bożena Michalska. Kilka słów do zgromadzonej publiczności skierowała również nasza Pani prezes Ewa Falkowska.

Finałowe pozycje przedstawił Pan Michał Herman, redaktor działu wydawniczego, który pokrótce opowiedział o grach dopuszczonych o finału. Przybliżył zgromadzonym gościom motorykę, pomysł i szczególne walory każdej z gier. Zaznaczył, że po raz kolejny w nadsyłanych pracach popularny był motyw nauki kolorów oraz stawu. Gry uczące kolorów, ćwiczą jedną z podstawowych umiejętności nabywanych dzieci 3-4 letnich. Natomiast temat stawu z jakiegoś niesprecyzowanego powodu, kolejny już rok, często stanowi inspirację dla twórców gier planszowych

Pierwszą przyznanym wyróżnieniem była nagroda „Złote rączki”, które otrzymała Pani Dorota Czerwińska za grę „(S)trawa”.  Dyrektor artystyczny Pani Dorota Woyke wręczając nagrodę laureatce nie kryła zachwytu nad pieczołowitością wykonanej gry, oryginalnym pomysłem i talentem autorki.

Wyróżnienia w czwartej edycji konkursu „Wymyśl grę, zostań autorem Granny” otrzymały gry Nakarmić małpki Pana Roberta Korzeniowskiego, (S)trawa Pani Doroty Czerwińskiej oraz Zebranie w stawie Pani Agaty Kmiecik i Pani Agnieszki Bugajskiej.
Jury pod przewodnictwem Pani Prezes Ewy Falkowskiej przyznało dwie drugie nagrody. Otrzymały je gry Łatki Pani Anny Kalbarczyk oraz Pracowite pszczółki Pana Krzysztofa Bielaka.

Po raz pierwszy w historii naszego konkursu zwycięzcą został mężczyzna. Pan Paweł Nowak z rąk Pani Prezes Ewy Falkowskiej przyjął nagrodę główną za grę Batyskaf.

Na koniec uwieczniliśmy finalistów wraz z szanownym jury na wspólnym zdjęciu oraz zaprosiliśmy do wzięcia udziału w kolejnej, piątej już edycji konkursu „Wymyśl grę, zostań autorem Granny”.

Serdecznie dziękujemy uczestnikom konkursu, zaprzyjaźnionym dziennikarzom oraz blogerom za przybycie na to uroczyste spotkanie!

 

Rodzina Rodzinie

Dziś piszę w temacie ważnym; takim, który poruszył już wiele serc w naszym kraju i za granicą. Wszyscy wiemy, że na świecie są setki tysięcy rodzin, które potrzebują pomocy. Są jednak takie miejsca, gdzie ta pomoc jest szczególnie potrzebna. Gdzie nie tyle, że brakuje środków czystości czy przyborów szkolnych, tam ludzie nie mają dachu nad głową.
Nie mają gdzie spać, nie mają gdzie mieszkać
Jak siedzimy sobie w naszym ciepłym domu, pijemy ulubioną herbatę, czytając właśnie kupioną książkę, to nie jesteśmy w stanie wyobrazić sobie co przeżywają rodziny oddalone zaledwie trzy tysiące kilometrów od naszego bezpiecznej codzienności…

RODZINA_RODZINIE_424x90-1

Dlatego też dziś chciałam opowiedzieć Wam o programie wsparcia rodzin z obszaru szczególnie mocno dotkniętego. Program Rodzina Rodzinie jest inicjatywą pomocy dla uchodźców, zorganizowaną przez Caritas Polska.  Wsparcia można udzielić na kilka sposobów:

  • dołączyć do zbiórki dla potrzebującej rodziny
    Wypełnij deklarację pomocy w określonej kwocie na okres 6 miesięcy. Sam decydujesz jaką kwotę regularnie podarujesz wybranej rodzinie. Nie obawiaj się, że Twoja pomoc finansowa nie wystarczy, ponieważ tą rodzinę będą wspierać również inni darczyńcy.
  • zostać patronem rodziny
    Zadeklaruj wsparcie dla konkretnej rodziny i otocz ją pomocą finansową na okres 6 miesięcy. Wybierając „swoją rodzinę” staniesz się jej finansowym patronem. Taką pomoc możesz zorganizować wspólnie ze swoimi przyjaciółmi, rodziną, parafią bądż znajomymi z pracy.
  • wykonać gest solidarności
    Dokonaj jednorazowej wpłaty środków w dowolnej kwocie. Twoja pomoc zostanie przeznaczone rodzinie, która nie otrzymała do tej pory wystarczającego wsparcia.

rodzina_rodzinie_1920x450_v8

Nasza grannowa rodzina zdecydowała się na wsparcie rodziny Państwa Hallak z Syrii. Jest to rodzina z dwójką dzieci, która w skutek działań wojennych straciła cały swój dobytek i dom. Przez najbliższe pół roku będziemy patronem rodziny Państwa Hallak, dostarczając środki finansowe na jedzenie, artykuły higieniczne, ubrania, opał i lekarstwa.

Caritas w ramach projektu Rodzina Rodzinie pomaga wielotorowo. Pomoc kierowana jest nie tylko do rodzin syryjskich, ale również do uchodźców z Syrii w Libanie oraz do ubogich Libańczyków. W związku z masową migracją Syryjczyków na terytorium Libanu, status życia rodzin libańskich i dostępność do różnych dóbr bardzo się pogorszyły.  Napływ imigrantów spowodował kilkukrotny wzrost rodzin, żyjących w skrajnej nędzy. Stopa bezrobocia w Libanie wzrosła do 25%.
Syryjczyków w Libanie jest 1,5 miliona, z czego jedną trzecią stanowią dzieci. Żyją one w fatalnych warunkach socjalnych, najczęściej w opuszczonych domach, bądź prowizorycznych obozowiskach, nierzadko bez dostępu do sanitariatów.

Jeśli chcesz i możesz pomoc, zajrzyj na rodzinarodzinie.caritas.pl i wybierz najbardziej odpowiadającą Ci formę pomocy!

rrcaritas

Orszak Trzech Króli

Już w najbliższy piątek Święto Objawienia Pańskiego, znane niektórym bardziej jako Święto Trzech Króli. Tego dnia – 6 stycznia – dzieje się inicjatywa, początkowo bardzo 01_LOGO ORSZAK 15 organizatorlokalna, która swoim rozmachem i popularnością przerosła oczekiwania organizatorów i obserwatorów. Już po raz dziewiąty Orszak Trzech Króli przejdzie ulicami wielu miast w Polsce i za granicą. W tym roku już ponad 500 polskich miast dołączy do Orszaku.

Piszę o tym, ponieważ Granna od kilku lat jest partonem Orszaku Trzech Króli. Nasze wydawnictwo jest również sponsorem nagród – przekazujemy nasze gry Fundacji Orszak Trzech Króli, które wykorzystywane są na nagrody w orszakowych konkursach.

A z orszakiem wszystko zaczęło się bardzo „niewinnie”, od szkolnego przedstawienia. W 2005 roku w szkole Żagle urodził się pomysł zorganizowania ulicznych Jasełek. Pierwszy raz, tak odważny pomysł udało się zrealizować w 2009 roku. To właśnie 9 lat temu Orszak Trzech Króli po raz pierwszy przeszedł ulicami stolicy. Po dwóch latach do orszaku dołączyło 5 kolejnych miast. Z każdą następną edycją orszak rozrastał się, by w 2016 roku połączyć 420 miast i miejscowości na trzech kontynentach, m.in w Niemczech, Włoszech, Wielkiej Brytanii, USA, Ukrainie, Rwandzie i Ekwadorze!
W 2011 roku po raz pierwszy 6 stycznia stał się dniem wolnym od pracy, co również przyczyniło się do rozsławienia orszaku i większej liczby jego uczestników.

Corocznie podczas orszaków zbierane są datki na fundację „Dzieło Nowego Tysiąclecia”, która jest fundatorem stypendiów naukowych dla zdolnej młodzieży z ubogich rodzin.

W tegorocznej edycji, już za dwa dni, w Polsce przejdzie 515 Orszaków, a poza granicami naszego kraju – 21 orszaków.  Największy orszak przejdzie ulicami stolicy. Jasełka rozpoczną się w samo południe na placu Zamkowym modlitwą Anioł Pański. Następnie orszak powędruje w kierunku placu Piłsudskiego. Tam dotrą trzej królowie wraz ze swoimi orszakami, by oddać pokłon Dzieciątku Jezus i Świętej Rodzinie.

Orszak Trzech Króli to największe uliczne Jasełka na całym świecie! Przez około dwie godziny zgromadzeni idą za gwiazdą i śpiewają kolędy. Wspaniałe jest to, że w orszaku w zasadzie nie ma obserwatorów, gdy choć na chwilę dołączysz do orszaku, stajesz się jego częścią, stajesz się aktorem!
otk5

Dołącz do Orszaku Trzech Króli już w piątek! Wspólna wędrówka do stajenki ulicami ponad 500 polskich miejscowości jednoczy ludzi, dla których wartością są Prawda, Dobro, Miłość i Pokój. Zaproszeni są wszyscy, niezależnie od poglądów i wyznania, aby tak jak niegdyś Mędrcy pokłonić się Jezusowi, niosącemu Dobrą Nowinę każdemu człowiekowi.

Ruszaj z nami! Świętujmy razem 6 stycznia!

W sylwestrową noc

Przed nami wieczór, kiedy bawią się prawie wszyscy. Prawie, bo nawet jak ktoś tej nocy pracuje, dyżuruje to zwykle jest to inna noc, inny dyżur niż pozostałe w roku Prawie, bo tej nocy wiele osób pracuje bawiąc innych, bawiąc się z innymi. Prawie, bo mało kto kwestionuje ten kończący się rok, zamyka sam w czterech ścianach i usypia przed godziną dwudziestą

A jak ten wieczór, ta noc może wyglądać…? Wszyscy dobrze wiemy, że wyglądać może bardzo różnie. Kinderparty, młodzieżowa impreza w klubie, dyskoteka, domówka, bal w ekskluzywnym hotelu, spotkanie przy kominku w górskiej chacie,czy co tam jeszcze chcecie  A może planszówkowy wieczór?

Impreza z planszówkami w tle, bądź z planszówkami w roli głównej to pomysł w zasadzie dla każdego i dla dzieciaków i dla rodziców, którzy wyrwali się z domu i dla seniorów, który w niedużym gronie wieloletnich przyjaciół cieszą się kolejnym rokiem
Nie musicie zupełnie planować, że do północy rozmawiacie, tańczycie, a po północy na trzy cztery rozkładacie planszówki Po prostu niech będą one obecne, w jakimś przytulnym miejscu, na niedużym stoliku, z czymś do pochrupania nieopodal. Tak, aby zapraszały, zachęcały, aby przysiąść i uciąć sobie partyjkę! Może na początku będzie niemrawo, jednak po kilku minutach znajdzie się kilka, ba! może nawet kilkanaście osób chętnych do włączenia się.

A wśród grannowych propozycji znajdziecie z pewnością coś w stylu party games Moim faworytem jest Tempo! Zarówno to w wersji dla dorosłych jak i tej dziecięcej. Tak tak, jeszcze o tym nie pisalam, ale mamy już Tempo Junior! A o grze imprezowej Tempo! przeczytacie na blogu.

Jeśli wolicie coś mniej skomplikowanego, krótszego i bardzo integrującego, to sięgnijcie po znakomity duet: Łap psiaka i Łap prosiaka! To gry, w których punktowany jest spryt i refleks. Ćwiczycie tu spostrzegawczość i szybkość reakcji. Pojedyncza rozgrywka trwa zaledwie kilka minut, a ile daje radości. A ile emocji!

Polecam Wam gorąco nasze świeżutkie nowości – serię gier z pazurem. W grze Dolores wcielicie się w piratów, będziecie rywalizować między sobą o najlepsze łupy zdobyte z rozbitych statków. Musicie wykazać się niemałym sprytem, ponieważ po drodze nie zabraknie wydarzeń, które mogą zmienić najchytrzej przygotowany plan i taktykę. Sherlock to gra, w której liczy się zdolność łączenia faktów, precyzja dedukcji i umiejętność wyciągania poprawnych wniosków. Proste zasady i wciągająca rozgrywka, kto pierwszy rozwiąże kryminalną zagadkę?
Skull to propozycja dla graczy o mocnych nerwach, pokerowe zagrywki i blef to chleb powszedni. Nie bądźcie gorsi! Blefujcie, podpuszczajcie innych, wykonujcie fałszywe ruchy, w tej grze właśnie to prowadzi do zwycięstwa! Tylko uważajcie, inni też znają zasady gry

No to jak? Jakie plany na sylwestra? Które planszówki wybieracie?

100% Polski produkt

Chciałabym dziś przedstawić Wam pewną inicjatywę, ba100%rdzo dziś aktualną i bardzo potrzebną. Otóż wielki koncern PwC we współpracy z tygodnikiem „Do rzeczy” zainicjował i zorganizował plebiscyt, który w swoim zamiarze ma wywołanie mody na to co jest w 100% polskim produktem  Do konkursu zaproszone zostały firmy prywatne, spółdzielcze oraz będące udziałem Skarbu Państwa, w których decyzyjność jest w rękach polskiego kapitału i które wytwarzają produkty na terenie Polski. Z lokalnych materiałów i surowców oraz w oparciu o polską technologię.

Moda na to co polskie,  nasze, rodzime trwa i rozwija się. Nie tak dawno, na wszystko co przyjechało zza granicy patrzyliśmy z zachwytem połączonym z nutą zazdrości, marudząc jak tu u nas jest źle, smutno, szaro, niedoskonale. To co importowane oznaczało dobrobyt, wyższy status życia; było piękne, pożądane, dla wielu niedostępne. Dziś jest zupełnie inaczej. Pojawiło się hasło patriotyzmu gospodarczego. Polskość nabiera mocy, staje się modna, staje się trendy. „Dobre bo polskie” to już nie tylko hasło – to rzeczywistość. Polskie marki rozwijają się, są doceniane i nagradzane na granicą. Szyldy z napisami „Polish regional food” przyciągają masę klientów, smakoszy, którzy doceniają polskie produkty i polską kuchnię.

Stawianie na polskie produkty, to nie tylko otrzymanie sprawdzonej jakości, to również, a może przede wszystkim wspieranie polskiej gospodarki. Z sondaży wynika, iż nasi rodacy dobrze rozumieją polskość produktu. Za rodzimy uważamy taki, który został wytworzony na terenie naszego kraju oraz wyprodukowany przez firmę, która zarejestrowana jest w Polsce i płaci tu podatki. Wielu badanych uważa, że produkt powinien składać się z polskich, lokalnych składników.

W konkursie „100% Polski Produkt” przyznano kilka nagród. Jesteśmy bardzo przejęci faktem, że Grannę nagrodzono za grę Superfarmer!

Gra rodzinna Superfarmer idealnie wpasowuje się w klimat konkursu. To produkt na wskroś polski, który dzięki swojej doskonałości, oryginalności i wyjątkowej historii jest obecnie rozpoznawany i rozchwytywany na całym świecie. Fenomen Superfarmera doceniają dzieci, rodzice, dziadkowie, nauczyciele, docenia konkurencja w kraju i za granicą. Obecnie tą wyjątkową grę edukacyjną kupicie w znacznej większości krajów europejskich, a także w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Brazylii, Japonii, Korei Południowej, Chinach, a nawet w Tajlandii i na Filipinach!

SF_bez strzałek_wersja 5 pudełek_LOGO_RGB

Cieszymy się bardzo, że konsumenci doceniają polskie produkty, polskie marki. Oby w tym temacie działo się już tylko lepiej! Doceniajmy i promujmy wspólnie polską historię i polskie wyroby, dla dobra naszych rodaków i naszej gospodarki!