Archiwa kategorii: Gramy z dziećmi

Sznurki relaksujące

Dziś chciałam opowiedzieć Wam o produktach, których jeszcze nigdy na blogu nie było. Nasze wydawnictwo ma w swojej ofercie dwie gry, które mogą być zarówno ciekawym zajęciem dla dziewczynki, jak i kilkuletniego chłopca, który potrzebuje wyciszenia. Mowa tu o wyszywankach. U nas kryją się one pod tytułami Sznurki i dziurki oraz Tańcowała igła z nitką. Sznurki i dziurki należą do serii gier Klub Przedszkolaka. Natomiast Tańcowała igła z nitką do serii gier edukacyjnych Królestwo Dobrych Gier.

W grze Sznurki i dziurki znajdziecie pęk kolorowych, mięciutkich sznurowadeł oraz cztery obrazki zwierząt, z dziurkami umożliwiającymi wyszywanie. W grze Tańcowała igła z nitką znajduje się większy pęk grubszych sznurków, kolorowe guziki oraz obrazków do wyszywania. Rysunki Ewy Kozyry-Pawlak z uroczą grafiką

Gry rozwijają sprawności manualne dziecka, uczą cierpliwości oraz precyzji. Mogą stanowić doskonałą pomoc terapeutyczną, na przykład w gabinecie integracji sensorycznej czy w terapii ręki. W zależności od wieku dziecka oraz poziomu zdolności manualnych można użyć pewnego schematu do wyszywania lub pozostawić dziecku dowolność w tej kwestii. Ostatnio dość dobrze sprawdziły się nam w podróży samochodem

Doszły nas też słuchy, że Tańcowała igła z nitką może zniknąć z grannowej oferty. Śpieszcie się zatem i łapcie ostatnie egzemplarze! A jak już odwiedzicie nasz sklep internetowy to zachęcamy Was do odwiedzenia naszego outletu, w którym nie raz można znaleźć wyjątkowe promocje i zapomniane już gry.

Gramy w szkole

Dziś wpadniemy z wizytą do miejsca szczególnego. Od pewnego czasu w dziedzinie edukacji obserwujemy rozkwit. Na mapach większych miast w Polsce pojawia się coraz więcej placówek prywatnych. Szkoły, przedszkola, klubiki malucha oraz placówki z szeroka oferta zajęć pozalekcyjnych. Jedni twierdza, ze rynek jest już nasycony. Inni, że nadal nie każdy może znaleźć coś dedykowanego swoim dzieciom. Taką właśnie refleksję, kilka lat temu mieli Eliza i Przemek Danowscy. Wówczas rodzice dwóch chłopców, zrażeni polskim systemem edukacji, zdecydowali, iż stworzą własne miejsce, w którym będą edukować dzieci. Nie tylko swoje

I tak oto po kilku latach projektowania, obmyślania, planowania, wymyślania najlepszychprzygoda rozwiązań, przebrnięcia przez przepisy i papierkowe, niezbędne tematy powstała Wolna Szkoła Przygoda. Danowscy od początku zafascynowani byli nurtem szkół waldorfskich. Bliskie były im założenia pedagogiki Rudolfa Steinera, takie jak wspieranie wszechstronnego rozwoju dziecka, przywiązywanie dużej wagi do edukacji artystycznej oraz uczenia się poprzez praktyczne działanie, czy Marii Montessori – jak podążanie za dzieckiem . W Przygodzie nie ma ocen ani podręczników jest za to mnóstwo radości i pomysłów, których przysłowiowej „rejonówce” brak.

Przygoda to przede wszystkim magiczne miejsce – uroczy, drewniany domek, na granicy Bemowskiego lasu. Cicha, spokojna okolica, ulica po której raz na godzinę przejeżdża samochód! Już przy furtce zaskakuje i zachwyca mnie chłopiec, który… naprawia zniszczone schody! Ma profesjonalne narzędzia, cement, sam przygotowuje zaprawę. Jest na tym zadaniu bardzo skupiony, po chwili podbiega kolega, aby mu pomóc. Chłopaki wiedzą co trzeba zrobić. Wiedzą też, że jeśli oni tego nie zrobią – schody nie będą naprawione


Wewnątrz trwają zajęcia z eksperymentów. Tym razem dzieci, pod okiem Justyny eksperymentują z ciastem drożdżowym Powstają bułeczki, niektóre w bardzo oryginalnych kształtach W szkole jest przestrzeń wspólna, a także kilka mniejszych pomieszczeń. Służą one do pracy indywidualnej, kiedy nauczyciel ma czas dedykowany jednemu dziecku, spędzając czas nad czynnością, tematem, w którym dziecko szczególnie potrzebuje wsparcia. W szkole jest też kuchnia, piwnica pełna najróżniejszych skarbów oraz piękny, dostosowany do potrzeb dzieci i ich bezkresnej wyobraźni ogród.
Ale tymczasem oddajmy już głos założycielom Przygody

Elizo, Przemku, skąd pomysł na szkołę, dlaczego zdecydowaliście się ją założyć?
Przemek: Po dwudziestu latach bycia uczniem w różnych placówkach oświatowych – czy to ogólnokształcących, czy artystycznych, miałem poczucie, że duża część czasu, który tam spędziłem, to czas stracony. Dużo więcej uczyłem się samodzielnie. Samodzielny dobór tematów, które mnie interesowały, dowolna ilość czasu, jaką mogłem poświęcać na wybrane zagadnienia – to była zawsze dla mnie optymalna droga zdobywania wiedzy. Jednocześnie nie wszystko czym się interesowałem było spójne z tym czego oczekuje szkoła. Nauczyciele nie byli zainteresowani moimi innymi fascynacjami, zajmowali się tylko swoją wąską dziedziną. Miałem poczucie, że coś jet nie tak z tym, że wymagane jest ode mnie uczenie się rzeczy, które nie są mi potrzebne w danym momencie, a są ogólnie dostępne. Kiedy zacząłem zgłębiać tematykę tzw. antypedagogiki zrozumiałem wiele rzeczy, które intuicyjnie czułem jako dziecko czy nastolatek, ale nie potrafiłem tego nazwać. Kiedy sam zostałem rodzicem i posłałem swoje dzieci do systemu edukacji, pojawiło mi się w głowie pytanie – czy na pewno chcę powtórzyć to ze swoimi dziećmi, czy mam inne rozwiązanie?
Po latach pracy na uczelni artystycznej stwierdziłem, że metoda edukacji, która mi najbardziej odpowiada to metoda pracowni, tzn. masz przestrzeń w której możesz realizować swoje pomysły, jednocześnie towarzyszy ci mistrz-mentor, który może ci pomagać w rozwiązywaniu różnych problemów, naprowadza na odpowiedzi, ale nie daje ci gotowych rozwiązań. Zapragnąłem stworzyć placówkę dla dzieci, gdzie ten sposób pracy będzie dla nich dostępny.

Eliza: Moja ścieżka edukacyjna pomogła mi w przemyśleniu wielu kwestii. W 4 klasie zmieniłam elitarne warszawskie liceum na Szkolny Ośrodek Socjoterapii. Był moim wielkim marzeniem. To była szkoła przyjazna uczniom, nauczyciele interesowali się życiem uczniów, byli przyjaźnie nastawieni i dostępni. Po liceum skończyłam Akademię Pedagogiki Specjalnej i Akademię Sztuk Pięknych. Te doświadczenia również miały dla mnie ogromne znaczenie bo zobaczyłam, jak to jest pracować z mistrzem, w małych grupach, w indywidualnym toku nauczania.
Kiedy urodziły się moje dzieci , liczyłam jeszcze na to , że system edukacji jest na tyle pojemny że spokojnie się w nim odnajdziemy. Rzeczywistość okazała się inna. Poczułam chęć by zgłębiać tematy rodzicielstwa bliskości, edukacji alternatywnej. W końcu zaczęłam inicjować spotkania tzw. „unschoolingowe” na Bemowie. To był zaczątek naszej szkoły. Ja i Przemek od zawsze marzyliśmy o prowadzeniu placówki dla dzieci (a znamy się już 24 lata ;), miejsca związanego z kulturą, edukacją i przyrodą. No i w końcu powstała Przygoda.

Skąd czerpiecie inspiracje do tworzenia Waszej szkoły?
P: Czerpię z książek opisujących różne rozwiązania edukacyjne, opisujące historie i sposoby działania innych placówek, ze spotkań i zjazdów z ludźmi działającymi w tym nurcie (OSEA, EUDEC), z własnych doświadczeń na różnych szczeblach i w różnych rolach w systemie edukacji.

E: Dzisiejsze życie, szczególnie w takim dużym stołecznym mieście jak Warszawa jest mocno oderwane od natury. system edukacji proponuje naszym dzieciom szkolę, gdzie spędzają one czas w dużej mierze w niespójnie ze swoją naturą. Uczą się w sposób dość jednostajny- siedząc w ławkach i przyswajając wiedzę podawaną przez nauczyciela. Wiele czytam na ten temat i widzę, ze jest coraz więcej badań mówiących o tym, że taki model nauki jest przestarzały. Dlatego inspirują mnie materiały mówiące o tym, jak można uczyć dzieci inaczej. Myślę o edukacji w przyrodzie, w ruchu, wykorzystującej dostępne możliwości jak multimedia czy warsztaty oraz wydarzenia które oferują okoliczne placówki (muzea, galerie, centra kultury itp).

Czego chcielibyście uczyć dzieci w Waszej szkole?
P: Chciałbym aby dzieci mogły się uczyć w naszej szkole tego czego same zapragną i w taki sposób jaki najbardziej odpowiada ich potrzebom.

E: Ważna jest też podstawa programowa, aby dzieci bez problemu zdawały obowiązkowe egzaminy. Chcemy ich uczyć umiejętności uczenia się, zdobywania wiedzy, czerpania z otaczającego świata. Uczymy ich relacji społecznych, Dajemy przestrzeń na wspólne i samodzielne rozwiązywanie konfliktów ze sobą, staramy się nauczyć ich jak bezpiecznie mogą ze sobą przebywać, bawić się i rozwijać.

Co czujecie, że jest największą wartością waszej szkoły?
P: Dla mnie taką wartością jest jej mikroklimat, to co nazywam „duchem naszej szkoły”. To miejsce wyjątkowe. Dotyczy to wielu aspektów – zarówno miejsca, jak i społeczności dziecięcej, tego jak ona dojrzewa.

Jak widzicie Waszą szkołę za 5 lat?
E: Będziemy rośli razem z naszymi uczniami. Dorastamy wraz z kolejnymi trudnościami, które udaje nam się pokonać, wraz z doświadczeniem. Zmieniamy się pod wpływem tych doświadczeń, wiedzy i wraz z potrzebami dzieci. Staramy się dopasowywać strategie edukacyjne i wychowawcze pod naszych wychowanków.

D: Liczę na to, że w ciągu tych najbliższych lat, wzrośnie świadomość wolnościowa w dorosłych pokoleniach. I tak mam poczucie, że Polacy mają w sobie dużo samosterowności, niestety nieco pokiereszowanej przez trudne doświadczenia XX w. Liczę na to, że pokolenie odwilży, czyli dzieci urodzonych już w Wolnej Polsce, kiedy samo zacznie mieć dzieci to całkowicie zmieni spojrzenie na to jak można funkcjonować edukacyjnie i wychowawczo.

Wolna Szkoła Przygoda należy również do grannowego Klubu Gier Planszowych! Co nie dziwi mnie zupełnie, wiedząc jak wiele czasu w Przygodzie dzieci spędzają podczas grania w gry planszowe. Z pewnością raz, a czasem kilka razy dziennie. Gry planszowe to dla nich codzienność i okazja do nabycia nowych umiejętności, a także utrwalania tych już nabytych. Czy Wasza podstawówka, przedszkole, świetlica, biblioteka należy już do naszego Klubu? Jeśli nie to serdecznie zapraszamy Was do wysłania zgłoszenia!

W pakiecie startowym otrzymacie od nas 3 gry oraz pakiet gadżetów. Członków naszego klubu zachęcamy do organizowania turniejów, na które wysyłamy Wam trzy nagrody główne. Nasz klub liczy obecnie ponad 900 placówek zlokalizowanych w całej Polsce, a także poza jej granicami! Zajrzyjcie na naszą stronę internetową i dowiedzcie się jak łatwo można dołączyć do naszego klubu! Zapraszamy

Imionki

A dziś mamy dla Was kolejną jesienną nowość. Poznajcie Imionki! Nazwa pewnie wszystkim jednoznacznie się kojarzy Tak, tak, nasza gra jest właśnie o dziwnych stworkach, które skradną serca dzieci już od pierwszego spojrzenia! Imionki to gra dla 2-6 osób, w wieku od 5 lat.  Ma bardzo proste reguły, wyjątkowo urokliwe ilustracje i krótki czas trwania rozgrywki.

W pudelku znajdziecie 55 kart kolorowych imionków oraz instrukcję. Celem gry jest zebranie jak największej ilości kart. Każdy z graczy, w swojej kolejce, odkrywa pierwszą kartę z talii. Ważne, aby odkryć kartę w taki sposób, by wszyscy gracze zobaczyli ją jednocześnie. W przypadku, gdy odkryty Imionek pojawia się w grze po raz pierwszy, należy nadać mu imię kojarzące się z jego wyglądem lub nadać inny powolny pseudonim. Jeśli imionek pojawia się po raz kolejny, trzeba jak najszybciej wypowiedzieć jego imię. Kartę otrzymuje gracz, który zrobił to jako pierwszy.

Jeśli odkrytego Imionka nikt nie poznaje, żaden z graczy nie jest w stanie przypomnieć sobie jego imienia to gracz, który wyciągnął kartę musi nadać potworkowi nowe imię. Możecie też zdecydować się na wersję trudniejszą. Gdy gracz poda niepoprawne imię stworka, musi oddać jedną ze swoich kart na stos kart odkrytych.
Gra kończy się, gdy stos kart wyczerpie się. Wówczas następuje liczenie punktów.

Imionki to propozycja na udaną zabawę z dziećmi. W domu, w szkole, w przedszkolu, zawsze znajdzie się kwadrans, który umilić może gra w Imionki. Sięgnijcie po nasze potworki i wymyślajcie coraz dziwniejsze, wyszukane i niespodziewane imionka!

Cukierki na Dzień Dziecka

Nie wiem jak Wam, ale mi nie tyle słodycze w ogóle, jak właśnie cukierki kojarzą się z dziećmi Te szeleszczące, błyszczące opakowania powodują, że w oczach dziecka pojawia się „to coś”, czego u dorosłego dostrzec nam się raczej nigdy nie uda…

Stąd właśnie dziś, mimo, że jako rodzic, jestem zagorzałą przeciwniczką cukierków, napiszę Wam o naszej przesłodzonej nowości Nie mogło być inaczej, gra w zasadzie bezdyskusyjnie otrzymała tytuł „Cukierki”!
Nasze Cukierki to sympatyczna gra dla graczy od 5 lat, w którą zagrać możecie w 2-5 osób. Partia trwa ok 20 minut, jednak nic nie szkodzi na przeszkodzie urządzić rewanż

Poza cukierkami w grze znajdziecie też ciasteczka i cukrowe lizaki, totalne szaleństwo! Cukierki składają się z dwóch identycznych połówek; znajdziecie ich cztery smaki: truskawkowy, miętowy, cytrynowy i piankowy. Cukrowego lizaka trudniej ułożyć – jest niesymetryczny, ale jak już się uda to gwarantuje to dodatkowe punkty. Natomiast ułożenie ciasteczka zapewnia graczowi dodatkowy ruch.

Słodyczowe kafelki układamy na stole  według wzoru tak, aby obrazki nie były widoczne. Z pozostałych elementów każdy gracz wybiera trzy i zapoznaje się z widniejącymi na nich obrazkami, nie pokazując ich innym graczom.  Następnie kafelki zostają odsłonięte i gracze kolejno próbują dokładać pojedyncze kafelki. Dołożony kafelek zostaje zaakceptowany, jeśli przynajmniej jedna połówka spośród słodkości będzie pasująca.

Gra posiada również wariant zaawansowany, dla większych łasuchów Tutaj poza podstawowymi zasadami gracze układają ścianę cukierków z kafelków zdobywanych w kolejnych turach. Tutaj zasady są już bardziej surowe, bowiem wszystkie cukierku muszą pasować do siebie.

IMG_47101

Celem gry jest uzbieranie jak największej liczby punktów. Za każdy zdobyty kafelek gracz dostaje 1 punkt, a za żeton specjalny (przyznawany na ułożenie cukrowego lizaka) 2 punkty. Gra kończy się, gdy wszystkie kafelki zostaną ułożone, lub w zbiorach graczy pozostaną tylko te, których nie można już dołożyć.

Życzymy Wam, abyście dziś choć przez chwilę poczuli się dziećmi

Pogodnego i radosnego Dnia Dziecka dla wszystkich!

Dzień i noc w dżungli

Dawno nie pisaliśmy dla Was o smartach, więc dziś nadrobimy
Może tę pozycję już znacie, może nie… Ostatnio z kilku względów mój zachwyt wzbudziła Dżungla! Dżungla to układanka logiczna z serii Smart Games. Przeznaczona jest dla graczy od 7 lat, jednak uwierzcie, że widziałam już niejednego sześciolatka, który wspaniale sobie z nią radził

W Dżungli znajdziecie dwie gry w jednej Czemu? Ponieważ dżungla w dzień i dżungla nocą to zupełnie inny świat…  Zwierzęta, które grasują nocą odpoczywają w dzień, a te które spały w nocy, polują za dnia. W naszej dżungli trzeba odnaleźć konkretne zwierzęta. W pudełku znajdziecie dwie książeczki: do zadań dziennych i do zadań nocnych. Elementy są uniwersalne: po jednej stronie dzienne oblicze dżungli, po drugiej nocne. Za pomocą czterech elementów wykonacie wszystkie zadania zawarte w książeczkach. Jest ich 48, podobnie jak w pozostałych propozycjach serii Smart Games. Zadania podzielone są na cztery poziomy trudności: starter, junior, expert, master.

Dżungla to wspaniały patent na najbliższy świąteczny czas. Pewnie zdecydowana większość z Wam zapnie dzieci w fotelikach i spędzi z nimi przynajmniej godzinę, dwie w aucie. A z pewnością znajdą się i tacy, którzy odsiedzą w samochodach znacznie więcej czasu. Dobrze wiemy, że chwilami nie jest lekko…
Stąd właśnie pomysł na smarta! Dżungla sprawdzi się w tej konwencji doskonale: nie musicie nawet zabierać całego pudełka! Gra zmieści się w plastikowych planszach, które łączą się tworząc pudełko, a wewnątrz nich schowamy elementy i książeczki z zadaniami. Sprytna propozycja na podróż, doskonale zabijająca nudę!

Zajrzyjcie do naszego sklepu i sprawdźcie jakie promocje na Jarmarku Wielkanocnym przygotowali dla Was królik Filip i krowa Ela!

 

Żabi świat

Kilka lat temu Granna w swojej ofercie miała uroczą grę. Hoop! było grą o żabim świecie, każdy z graczy miał małe stado swoich żabek i musiał zaprowadzić je do domku przeciwników.

Dziś przedstawiamy Wam ulepszoną wersję tej gry – poznajcie Frogi!
Frogi to gra rodzinna dla 2-4 osób, w wieku powyżej 7 lat. Autorem gry jest Adam Kałuża, a przepiękne ilustracje wykonał sam Piotr Socha!
W grze nie znajdziecie planszy, a 46 kafelków terenu, które można dowolnie układać, w zależności od liczby graczy. Ponadto w pudełku 12 kolorowych żabek oraz 32 kafelki akcji.

Kafelki w grze mają różne funkcje. Kafelki startowe mają kwiaty w kolorach żabek, każdy z graczy umieszcza na nim swoje żabki. Kafelki terenu to pola po których chodzą żabki. Kafelki terenu specjalnego to pola funkcyjne. Przy każdym z ustawień widnieje ich pewna ilość. Możemy wybierać je spośród wizerunku dwóch żabek, kafelka niezatapialnego, dodatkowego ruchu oraz potwora wodnego.

Podczas ruchu gracz może:

  • przenieść żabkę na sąsiedni kafelek (jeśli nie jest on zatopiony)
  • odwrócić zatopiony kafelek
  • skorzystać z jednej z dostępnych akcji specjalnych

W grze występuje 8 rodzajów kafelków akcji: podwójny skok (wykonujemy go tą samą żabką, a kafelki zatapiamy na zwykłych zasadach), ruch + zamiana (gracz poza przeniesieniem swojej żabki, zamienia miejscami dwie żabki, z których jedna należy do niego), odtopienie/zatopienie (można użyć ten funkcji do dwóch dowolnych kafelków), ruch + odtopienie/zatopienie (obie akcje można wykonać w dowolnej kolejności, hipnotyzer (pozwala wykonać ruch dowolną żabką), skok przez zatopiony kafelek (możliwość przeniesienia żabki ponad zatopionym kafelkiem), wymiana (zamień dwa dowolne kafelki, jedynym warunkiem jest to, aby nie stały na nich żabki) i blokada (tę akcję gracz może wykorzystać, gdy inny gracz próbuje wykonać z naszą żabką ruch, którego nie chcemy).

Zwycięzcą zostaje gracz, który jako pierwszy umieści swoje żabki na kafelkach startowych współgraczy. Pamiętajcie, ważne jest aby podczas rozgrywki każdy z graczy wykonał tyle samo ruchów.
A zatem do zobaczenia nad stawem pełnym nenufarów i sprytnych skaczących kolorowych żabek

Poziomo czy pionowo?

Chciałam Wam dziś przedstawić sposób na innowacyjne wykorzystanie gier, które macie już w domu Zwykle gracie w gry siedząc przy stole, na podłodze, na dywanie. Rozkładacie karty, plansze, elementy na płaszczyźnie poziomej.

A gdyby tak kiedyś zamienić poziom na pion?
1Dzisiejszy pomysł ma na celu zainspirować Wasze dzieci do innego spojrzenia na zabawki, które leżą w Waszym mieszkaniu, niektóre może podniszczone, inne dawno nie używane. Spróbujmy podarować im drugie życie
Będziecie potrzebować nożyczek oraz masy mocującej do ściany. Lepiącej się, rozciągliwej , podobnej trochę do plasteliny. Niezbędna będzie też płaska, czysta, pionowa powierzchnia, która posłuży Wam za pole do grania. Wybierzcie wspólnie grę, w którą zagracie, a następnie zajmijcie się masą. Jest ona bezpieczna, niebrudząca. Możecie oddać swojemu dziecku kompetencje podzielenia masy na kawałki. Już trzylatek będzie w stanie poradzić sobie z tym zadaniem.

My wybraliśmy Zwierzątka z serii Już gram. To klasyczne domino z obrazkami zwierząt. Rozłożyliśmy elementy układanki i zajęliśmy się mocowaniem masy. W pudełkach jest ona pocięta na paski i wstępnie podzielona na małe elementy. Jednak cięcie jej nożyczkami, a następnie ugniatanie, stanowi wspaniały trening manualny dla małych dłoni.

Ugniatanie masy, bawienie się nią to sposób na rozwijanie małej motoryki. Przyklejenie masy do elementu gry jest również pewnego rodzaju wyzwaniem. Masę trzeba rozgrzać w palcach, uformować kuleczkę, a następnie delikatnie rozsmarować po kartoniku. Ćwiczenie paluszków to bardzo ważna sprawa. Gdy będą one sprawne łatwiej będzie dziecku rysować kredkami, malować farbami, wydzierać kolorowe papiery. Łatwiej będzie mu samodzielnie wycierać nosek, umyć zęby, a następnie utrzymać ołówek i uczyć się pisać.

Sprawdzaliśmy jak należy rozkleić masę i jak mocno należy docisnąć element do płaszczyzny, aby się jej trzymał. A później zabawa szła już swoim torem. Kolejne elementy domina lądowały na pionowej powierzchni. Ciekawym było obserwować jak dzieci inaczej patrzą na elementy, na ułożony przez siebie układ. Ta innowacja pozwoliła im spojrzeć na znaną już grę z zupełnie innej perspektywy.

Takich gier, do wykorzystania w pionie mamy kilka w swojej ofercie. Wypróbujcie szczególnie Sombrero czy Melonik, Puzlino i Już czytam :)

 

 

Tempo! Junior

Dziś kilka zdań o grze, która w ostatnim czasie ferii zimowych okazała się absolutnym hitem!!!
Poznajcie Tempo! Junior Młodszą siostrę gry Tempo! , o której jakiś czas temu pisaliśmy na grannowym blogu. To gra rodzinna, imprezowa, przeznaczona dla dzieci w wieku 5-12 lat. Wspaniale ćwicząca pamięć, koncentrację uwagi oraz rozwój słownictwa i kreatywność.  W grze Tempo! Junior wymyślamy słowa i pędzimy do mety po zwycięstwo.

Możecie grać samodzielnie lub w dwuosobowych drużynach. Celem gry jest zgromadzeni jak największej liczby punktów, bądź po prostu najszybsze przekroczenie linii mety. A nade wszystko – dobra zabawa!

Niezaprzeczalnym atutem gry są przepiękne ilustracje Małgorzaty Detner i Anny Gensler, urokliwe i ciepłe, po prostu cieszące oko! W pudełku znajdziecie 60 kart z ilustracjami – kategoriami, w których  szukać będziecie słów i pojęć. Kategorie są dość szerokie i bliskie dzieciom, tak, aby już 5-6latki mogły swobodnie zagrać w Tempo! Junior: Święta, W Przedszkolu, Zabawki, Owoce i wiele innych.

Rozłóżcie plansze i na miejscach oznaczonych krzyżykami poukładajcie żetony liter, w ten sposób, aby widoczne były tylko litery. Karty kategorii potasujcie i ułóżcie w rogu planszy. Pionki z żetonami (w tym samym kolorze) ustawcie na polu startowym. Gracz rozpoczynający rozgrywkę wyciąga z talii pierwszą kartę i odczytuje na głos kategorię, z którą przyjdzie mu się zmierzyć. W tym momencie gracz po lewej stronie przekręca klepsydrę. Teraz aktywny gracz ma 30 sekund, aby wymyślać hasła pasujące do tematu! Wchodząc na pole oznaczone żetonem litery wymyśla hasło na tą wylosowaną, jeśli chce wejść na puste pole może podać dowolne hasło pasujące do kategorii. Żetony liter, które gracz wykorzystał w swoim ruchu, trafiają do niego na koniec rundy (jeśli zmieścił się w 30 sekundach).

W grze panuje dowolność w kwestii kierunku poruszania się po planszy. Można poruszać się w przód, w tył i na boki oraz wrócić na pole na którym pionek stał już w danej turze.  Na polu może stać tylko jeden pionek, jeśli inny pionek chce przejść tym torem musi przeskoczyć pionek lub pionki stojące na trasie.

Gracz sam decyduje o tym, kiedy kończy swój ruch, mówiąc głośno STOP.  Jeśli nie zdążył i piasek w klepsydrze już się przesypał, gracz wraca na pole, z którego rozpoczynał rundę. Gra dobiega końca, gdy jeden z graczy przekroczy linię mety, otrzymując premię w postaci trzech punktów. Koniec gry następuję, gdy któryś z graczy przekroczył linię mety i wszyscy grający rozegrali taką samą ilość rund.
Na koniec rozgrywki gracze podliczają swoje punkty znajdujące się na rewersach żetonów liter.

Do gry możemy zachęcić również młodsze dzieci. Prawdopodobnie tytułowe 30 sekund będzie dla nich zbyt krótkim czasem, wówczas można wydłużyć go o dodatkowe przełożenie klepsydry, czyli do 60 sekund. Proponujemy też wariant uproszczony, bez konkretnych literek. Żetony układamy na planszy punktami do góry. Gracze losują kategorie podobnie jak w wariancie podstawowym, jednak słowa mogą zaczynać się na dowolną literę.

A gdy dzieci już zasną, zawsze możecie otworzyć butelkę dobrego wina oraz nasze Tempo! Udany wieczór gwarantowany!

Domki

Przedstawiam Wam naszą nowość – grę dla najmłodszych graczy Domki. Gra dołączyła do serii Już gram. O innych grach z tej serii przeczytacie również na grannowym blogu: Mamusie, Plastusie i Zwierzątka i Mały miś.
Serię Już gram stworzyliśmy specjalnie dla maluchów, które dopiero zaczynają swoją przygodę z planszówkami. Gry pozwalają na samodzielną zabawę lub wspólną rozgrywkę ze starszymi graczami. Każda z propozycji będzie dla dziecka wspaniałą rozrywką i pomoże mu z radością odkrywać świat!

Domki to prosta dobieranka, będąca jednocześnie ciekawą propozycją edukacyjną dla dzieci w wieku 2-4 lat. W pudełku pełnym domków znajdziecie 8 dwustronnych plansz domków, 8 dwustronnych żetonów zwierzątek, plakat edukacyjny oraz instrukcję. Gra edukacyjna Domki wspaniale ćwiczy spostrzegawczość, wspomaga rozwój słownictwa i zakres wiadomości. Doskonali również małą motorykę oraz koncentrację malucha.

Poznajcie domki ośmiu zwierzątek, odkryjcie wspólnie czym się one różnią, czy są zwierzątka, które mogłyby zamienić się domkami? Czy niektóre zwierzaki same budują swoje domki? Ułóżcie plansze w ten sposób, aby cztery z nich stanowiły obrazek gospodarstwa, a pozostałe las. Dopasujcie, które zwierzątka mają swoje domki w lesie, a które wśród ludzi.
Kolejnym etapem zabawy może być zabawa z cieniem. Odwróćcie plansze na drugą stronę. Na każdej z nich znajdziecie cień jednego ze zwierzątek. Spróbujcie dopasować żetony zwierzątka do ich cieni.
Gdy to zadanie również okaże się bułką z masłem dla Waszego bystrzaka, wskoczcie na wyższy lewel i poszukajcie zamienników słowa domek bo domek lisa to nie to samo co domek mrówek czy konia

Na planszach możecie również wyszukiwać drobnych szczegółów oraz opowiadać krótkie historyki o tym, co wydarzyło się w domkach zwierzątek. A zatem, do dzieła!

W karnawale…

„Mamo, postanowiłem, że nie pójdę na bal przebierańców”… Usłyszeliście kiedyś podobne zdanie? Ja usłyszałam, kilkukrotnie…
Jest taki czas w roku, kiedy prawie każde dziecko, starsze czy młodsze, otrzyma zaproszenie na karnawałowy bal przebierańców. Może zorganizowany zostanie w Waszym przedszkolu lub szkole. Może koleżanka z klasy zaprosi na przyjęcie urodzinowe i poprosi o przebranie się za dowolną postać z bajki lub filmu…

W którymś momencie nadejdzie czas na to trudne pytanie: „A za co ja mam się przebrać?”. Czy zada je Wam trzylatek czy uczeń szkoły podstawowej, jakoś trzeba na to pytanie odpowiedzieć, jakoś trzeba z tej sytuacji wybrnąć…. W tym akurat temacie bardzo drażni mnie globalizacja… Gdy na szkolnym, bądź przedszkolnym korytarzu słyszę rozmowy kilkuletnich dziewczynek to trochę mi smutno. Jakieś 8 na 10 z nich przywdzieje błękitne suknie, błyszczącą pelerynkę i perukę z włosami prawie tak jasnymi jak śnieg. Fenomen Elzy osiągnął chyba swój kulminacyjny moment…

elza

Czasem potrzeba niewielkiego naprowadzenia, aby dziecko samo wymyśliło oryginalne przebranie, nie będąc na balu przebierańców dwudziestą Elzą czy piętnastym Harrym Potterem Możecie podsunąć dziecku gotowe rozwiązania i konsekwentnie zadawać pytania o wszystkie znane zwierzątka, postacie z bajek… lub spytać co dziecko lubi robić, kim chciałoby zostać, gdy będzie dorosłe, jakie lubi zwierzątka. Nagle okaże się, że mały człowiek skrywa w swojej głowie mnóstwo pomysłów i ochota na przebranie się rośnie! Jednak, gdy po spokojnej rozmowie i poruszeniu wyobraźni maluch nie zmienia zdania, uszanujcie jego decyzję. Może jeszcze nie dojrzał do tego momentu, może nie chce być nawet przez chwilę kimś innym, może bardzo chce po prostu być sobą!

Jednak, gdy dni mijają a temat nie daje Wam spokoju, spróbujcie sięgnąć po nasze Sombrero czy melonik… W grze znajdziecie 16 postaci z bliższych i dalszych zakątków Ziemi. Poza niekwestionowanym walorom edukacyjnym, gra wspaniale wpisuje się w temat karnawałowy, szczególnie gdy niektórych dręczą rozterki za kogo i czy w ogóle się przebierać. Sama rozgrywka stanowi wspaniały pretekst do rozmowy o strojach, odmienności ubioru w różnych częściach świata, o tym, czemu niektórzy na co dzień przebierają się w dziwne stroje… Ileż tu inspiracji w kontekście zbliżającego się balu karnawałowego!

Gra edukacyjna Sombrero czy melonik to jedna z naszych najstarszych pozycji, swoje pierwsze wydanie miała w 1996 roku! Nic więc dziwnego, że stanowi ona część serii Królestwo Dobrych Gier. Wspaniałe ilustracje znakomitego Edwarda Lutczyna poruszą dziecięcą wyobraźnię i zachęcą do rozgrywki całą rodzinę! Wybierzcie się w wesołą podróż dookoła świata,poznajcie hiszpańskiego torreadora, hinduską dziewczynę, amerykańskiego kowboja, meksykańskiego chłopaka i wielu innych!

I jak, już wiecie jakie przebranie szykujecie na najbliższy bal?