Archiwa kategorii: Gry

Sznurki relaksujące

Dziś chciałam opowiedzieć Wam o produktach, których jeszcze nigdy na blogu nie było. Nasze wydawnictwo ma w swojej ofercie dwie gry, które mogą być zarówno ciekawym zajęciem dla dziewczynki, jak i kilkuletniego chłopca, który potrzebuje wyciszenia. Mowa tu o wyszywankach. U nas kryją się one pod tytułami Sznurki i dziurki oraz Tańcowała igła z nitką. Sznurki i dziurki należą do serii gier Klub Przedszkolaka. Natomiast Tańcowała igła z nitką do serii gier edukacyjnych Królestwo Dobrych Gier.

W grze Sznurki i dziurki znajdziecie pęk kolorowych, mięciutkich sznurowadeł oraz cztery obrazki zwierząt, z dziurkami umożliwiającymi wyszywanie. W grze Tańcowała igła z nitką znajduje się większy pęk grubszych sznurków, kolorowe guziki oraz obrazków do wyszywania. Rysunki Ewy Kozyry-Pawlak z uroczą grafiką

Gry rozwijają sprawności manualne dziecka, uczą cierpliwości oraz precyzji. Mogą stanowić doskonałą pomoc terapeutyczną, na przykład w gabinecie integracji sensorycznej czy w terapii ręki. W zależności od wieku dziecka oraz poziomu zdolności manualnych można użyć pewnego schematu do wyszywania lub pozostawić dziecku dowolność w tej kwestii. Ostatnio dość dobrze sprawdziły się nam w podróży samochodem

Doszły nas też słuchy, że Tańcowała igła z nitką może zniknąć z grannowej oferty. Śpieszcie się zatem i łapcie ostatnie egzemplarze! A jak już odwiedzicie nasz sklep internetowy to zachęcamy Was do odwiedzenia naszego outletu, w którym nie raz można znaleźć wyjątkowe promocje i zapomniane już gry.

Gramy w szkole

Dziś wpadniemy z wizytą do miejsca szczególnego. Od pewnego czasu w dziedzinie edukacji obserwujemy rozkwit. Na mapach większych miast w Polsce pojawia się coraz więcej placówek prywatnych. Szkoły, przedszkola, klubiki malucha oraz placówki z szeroka oferta zajęć pozalekcyjnych. Jedni twierdza, ze rynek jest już nasycony. Inni, że nadal nie każdy może znaleźć coś dedykowanego swoim dzieciom. Taką właśnie refleksję, kilka lat temu mieli Eliza i Przemek Danowscy. Wówczas rodzice dwóch chłopców, zrażeni polskim systemem edukacji, zdecydowali, iż stworzą własne miejsce, w którym będą edukować dzieci. Nie tylko swoje

I tak oto po kilku latach projektowania, obmyślania, planowania, wymyślania najlepszychprzygoda rozwiązań, przebrnięcia przez przepisy i papierkowe, niezbędne tematy powstała Wolna Szkoła Przygoda. Danowscy od początku zafascynowani byli nurtem szkół waldorfskich. Bliskie były im założenia pedagogiki Rudolfa Steinera, takie jak wspieranie wszechstronnego rozwoju dziecka, przywiązywanie dużej wagi do edukacji artystycznej oraz uczenia się poprzez praktyczne działanie, czy Marii Montessori – jak podążanie za dzieckiem . W Przygodzie nie ma ocen ani podręczników jest za to mnóstwo radości i pomysłów, których przysłowiowej „rejonówce” brak.

Przygoda to przede wszystkim magiczne miejsce – uroczy, drewniany domek, na granicy Bemowskiego lasu. Cicha, spokojna okolica, ulica po której raz na godzinę przejeżdża samochód! Już przy furtce zaskakuje i zachwyca mnie chłopiec, który… naprawia zniszczone schody! Ma profesjonalne narzędzia, cement, sam przygotowuje zaprawę. Jest na tym zadaniu bardzo skupiony, po chwili podbiega kolega, aby mu pomóc. Chłopaki wiedzą co trzeba zrobić. Wiedzą też, że jeśli oni tego nie zrobią – schody nie będą naprawione


Wewnątrz trwają zajęcia z eksperymentów. Tym razem dzieci, pod okiem Justyny eksperymentują z ciastem drożdżowym Powstają bułeczki, niektóre w bardzo oryginalnych kształtach W szkole jest przestrzeń wspólna, a także kilka mniejszych pomieszczeń. Służą one do pracy indywidualnej, kiedy nauczyciel ma czas dedykowany jednemu dziecku, spędzając czas nad czynnością, tematem, w którym dziecko szczególnie potrzebuje wsparcia. W szkole jest też kuchnia, piwnica pełna najróżniejszych skarbów oraz piękny, dostosowany do potrzeb dzieci i ich bezkresnej wyobraźni ogród.
Ale tymczasem oddajmy już głos założycielom Przygody

Elizo, Przemku, skąd pomysł na szkołę, dlaczego zdecydowaliście się ją założyć?
Przemek: Po dwudziestu latach bycia uczniem w różnych placówkach oświatowych – czy to ogólnokształcących, czy artystycznych, miałem poczucie, że duża część czasu, który tam spędziłem, to czas stracony. Dużo więcej uczyłem się samodzielnie. Samodzielny dobór tematów, które mnie interesowały, dowolna ilość czasu, jaką mogłem poświęcać na wybrane zagadnienia – to była zawsze dla mnie optymalna droga zdobywania wiedzy. Jednocześnie nie wszystko czym się interesowałem było spójne z tym czego oczekuje szkoła. Nauczyciele nie byli zainteresowani moimi innymi fascynacjami, zajmowali się tylko swoją wąską dziedziną. Miałem poczucie, że coś jet nie tak z tym, że wymagane jest ode mnie uczenie się rzeczy, które nie są mi potrzebne w danym momencie, a są ogólnie dostępne. Kiedy zacząłem zgłębiać tematykę tzw. antypedagogiki zrozumiałem wiele rzeczy, które intuicyjnie czułem jako dziecko czy nastolatek, ale nie potrafiłem tego nazwać. Kiedy sam zostałem rodzicem i posłałem swoje dzieci do systemu edukacji, pojawiło mi się w głowie pytanie – czy na pewno chcę powtórzyć to ze swoimi dziećmi, czy mam inne rozwiązanie?
Po latach pracy na uczelni artystycznej stwierdziłem, że metoda edukacji, która mi najbardziej odpowiada to metoda pracowni, tzn. masz przestrzeń w której możesz realizować swoje pomysły, jednocześnie towarzyszy ci mistrz-mentor, który może ci pomagać w rozwiązywaniu różnych problemów, naprowadza na odpowiedzi, ale nie daje ci gotowych rozwiązań. Zapragnąłem stworzyć placówkę dla dzieci, gdzie ten sposób pracy będzie dla nich dostępny.

Eliza: Moja ścieżka edukacyjna pomogła mi w przemyśleniu wielu kwestii. W 4 klasie zmieniłam elitarne warszawskie liceum na Szkolny Ośrodek Socjoterapii. Był moim wielkim marzeniem. To była szkoła przyjazna uczniom, nauczyciele interesowali się życiem uczniów, byli przyjaźnie nastawieni i dostępni. Po liceum skończyłam Akademię Pedagogiki Specjalnej i Akademię Sztuk Pięknych. Te doświadczenia również miały dla mnie ogromne znaczenie bo zobaczyłam, jak to jest pracować z mistrzem, w małych grupach, w indywidualnym toku nauczania.
Kiedy urodziły się moje dzieci , liczyłam jeszcze na to , że system edukacji jest na tyle pojemny że spokojnie się w nim odnajdziemy. Rzeczywistość okazała się inna. Poczułam chęć by zgłębiać tematy rodzicielstwa bliskości, edukacji alternatywnej. W końcu zaczęłam inicjować spotkania tzw. „unschoolingowe” na Bemowie. To był zaczątek naszej szkoły. Ja i Przemek od zawsze marzyliśmy o prowadzeniu placówki dla dzieci (a znamy się już 24 lata ;), miejsca związanego z kulturą, edukacją i przyrodą. No i w końcu powstała Przygoda.

Skąd czerpiecie inspiracje do tworzenia Waszej szkoły?
P: Czerpię z książek opisujących różne rozwiązania edukacyjne, opisujące historie i sposoby działania innych placówek, ze spotkań i zjazdów z ludźmi działającymi w tym nurcie (OSEA, EUDEC), z własnych doświadczeń na różnych szczeblach i w różnych rolach w systemie edukacji.

E: Dzisiejsze życie, szczególnie w takim dużym stołecznym mieście jak Warszawa jest mocno oderwane od natury. system edukacji proponuje naszym dzieciom szkolę, gdzie spędzają one czas w dużej mierze w niespójnie ze swoją naturą. Uczą się w sposób dość jednostajny- siedząc w ławkach i przyswajając wiedzę podawaną przez nauczyciela. Wiele czytam na ten temat i widzę, ze jest coraz więcej badań mówiących o tym, że taki model nauki jest przestarzały. Dlatego inspirują mnie materiały mówiące o tym, jak można uczyć dzieci inaczej. Myślę o edukacji w przyrodzie, w ruchu, wykorzystującej dostępne możliwości jak multimedia czy warsztaty oraz wydarzenia które oferują okoliczne placówki (muzea, galerie, centra kultury itp).

Czego chcielibyście uczyć dzieci w Waszej szkole?
P: Chciałbym aby dzieci mogły się uczyć w naszej szkole tego czego same zapragną i w taki sposób jaki najbardziej odpowiada ich potrzebom.

E: Ważna jest też podstawa programowa, aby dzieci bez problemu zdawały obowiązkowe egzaminy. Chcemy ich uczyć umiejętności uczenia się, zdobywania wiedzy, czerpania z otaczającego świata. Uczymy ich relacji społecznych, Dajemy przestrzeń na wspólne i samodzielne rozwiązywanie konfliktów ze sobą, staramy się nauczyć ich jak bezpiecznie mogą ze sobą przebywać, bawić się i rozwijać.

Co czujecie, że jest największą wartością waszej szkoły?
P: Dla mnie taką wartością jest jej mikroklimat, to co nazywam „duchem naszej szkoły”. To miejsce wyjątkowe. Dotyczy to wielu aspektów – zarówno miejsca, jak i społeczności dziecięcej, tego jak ona dojrzewa.

Jak widzicie Waszą szkołę za 5 lat?
E: Będziemy rośli razem z naszymi uczniami. Dorastamy wraz z kolejnymi trudnościami, które udaje nam się pokonać, wraz z doświadczeniem. Zmieniamy się pod wpływem tych doświadczeń, wiedzy i wraz z potrzebami dzieci. Staramy się dopasowywać strategie edukacyjne i wychowawcze pod naszych wychowanków.

D: Liczę na to, że w ciągu tych najbliższych lat, wzrośnie świadomość wolnościowa w dorosłych pokoleniach. I tak mam poczucie, że Polacy mają w sobie dużo samosterowności, niestety nieco pokiereszowanej przez trudne doświadczenia XX w. Liczę na to, że pokolenie odwilży, czyli dzieci urodzonych już w Wolnej Polsce, kiedy samo zacznie mieć dzieci to całkowicie zmieni spojrzenie na to jak można funkcjonować edukacyjnie i wychowawczo.

Wolna Szkoła Przygoda należy również do grannowego Klubu Gier Planszowych! Co nie dziwi mnie zupełnie, wiedząc jak wiele czasu w Przygodzie dzieci spędzają podczas grania w gry planszowe. Z pewnością raz, a czasem kilka razy dziennie. Gry planszowe to dla nich codzienność i okazja do nabycia nowych umiejętności, a także utrwalania tych już nabytych. Czy Wasza podstawówka, przedszkole, świetlica, biblioteka należy już do naszego Klubu? Jeśli nie to serdecznie zapraszamy Was do wysłania zgłoszenia!

W pakiecie startowym otrzymacie od nas 3 gry oraz pakiet gadżetów. Członków naszego klubu zachęcamy do organizowania turniejów, na które wysyłamy Wam trzy nagrody główne. Nasz klub liczy obecnie ponad 900 placówek zlokalizowanych w całej Polsce, a także poza jej granicami! Zajrzyjcie na naszą stronę internetową i dowiedzcie się jak łatwo można dołączyć do naszego klubu! Zapraszamy

Testujcie nasze gry!

Dziś mamy dla Was wyjątkowe zaproszenie! Chcemy zaprosić Was do przetestowania naszych gier Skąd taki pomysł? Aaa, już śpieszę z wyjaśnieniami!
Portal babyboom.pl organizuje Ogólnopolski test gier i zabawek dla dzieci. W tym roku do przetestowania możecie wybrać spośród 150 produktów dla dzieci i młodzieży!

Wielki_zabawek_test_ok

Zgłoszenia do udziału w akcji można wysyłać tylko do 11 października, a więc logujcie się czym prędzej! Osoby wylosowane do testowania gier i zabawek zostaną poinformowane drogą mailową do 17 października. Osoby wybrane będą zobowiązane przetestować produkt, napisać jego opinię oraz wykonać i przesłać autorskie zdjęcie dokumentujące jego test. Gry lub zabawki, które wybierzecie do przetestowania zostaną wysłane do Was (na koszt fundatora) w przeciągu 7 dni roboczych od daty wyłonienia uczestników testu.

Do przetestowania przygotowaliśmy dla Was następujące gry:

Wybór jak widzicie szeroki, dla graczy w każdym wieku! A stawka dość wysoka – można dostać, aż pięć naszych gier!!!

Pamiętajcie zgłoszenia już tylko do 11 października na stronie organizatora! Zapraszamy Was gorąco!!!

Niezłe Ziółka…

Bardzo brakowało nam w ostatnim czasie jakiejś smacznej, kulinarnej gry… Regularnie pojawiają się nowości, ale od czasu fantastycznego Spaghetii i słodkich Cukierków temat kuchenny jakby ucichł. Ale doczekaliśmy się Przedstawiamy Wam Ziółka! I to całkiem niezłe

Ziółka to gra karciana, której celem jest zdobycie jak największej liczby punktów za sianie i przesadzanie ziół. Czynności te można wykonywać zarówno w prywatnym jak i wspólnym ogrodzie. W grze znajdziecie karty ziół, karty ziół specjalnych, karty naczyń, kartę ciastka ziołowego oraz karty z informacjami o ziołach. Każda z nich z wyjątkową, cieszącą oko grafiką. Aż chce się gotować

Na początku rozgrywki każdy z graczy otrzymuje 4 karty naczyń, w wybranym kolorze. Karty ziół i ziół specjalnych tasujecie i pozostawiacie w stosie na środku stołu.  Obok niego tworzycie miejsce na wspólny ogród.

Gracz w swoim ruchu może wykonać kilka czynności: przesadzanie ziół (nieobligatoryjne) oraz sianie ziół (obowiązkowe). Akcję przesadzanie ziół można wykonać w czterech naczyniach, są to:

  • duża donica, do której zasadzić można tylko zioła tego samego rodzaju
  • drewniana skrzynka, w której umieścić można od 2 do 7 ziół – każde innego rodzaju
  • małe doniczki, tu zioła sadzimy parami (od 1 do 6 par)
  • szklany wazon, to jedyne naczynie, w którym umieszczać można zioła specjalne

Po akcji przesadzania ziół, która nie jest obowiązkowa, gracz musi zasiać zioła. W tym celu wyciąga kartę z talii ziół i decyduje czy umieści ją w ogrodzie prywatnym czy wspólnym. Następnie wyciąga z talii kolejną kartę i umieszcza ją w ogrodzie, którego nie wybrał przy pierwszej karcie. Karty wykładane – zasiane w ogrodach – są jawne dla wszystkich graczy.
Gdy karty w stosie skończą się, a którykolwiek z graczy nie może wykonać już ruchu – gra kończy się. Następuje wówczas proces liczenia punktów.

Ziółka posiadają również również wariant drużynowy, ekspercki oraz wariant solowy! Tym samym stanowią one wyjątkową propozycję rozrywki dla szerokiego grona odbiorców. Wcielcie się w zapalonych ogrodników i zacznijcie dobierać wyjątkowe, pachnące świeżością zioła!

Imionki

A dziś mamy dla Was kolejną jesienną nowość. Poznajcie Imionki! Nazwa pewnie wszystkim jednoznacznie się kojarzy Tak, tak, nasza gra jest właśnie o dziwnych stworkach, które skradną serca dzieci już od pierwszego spojrzenia! Imionki to gra dla 2-6 osób, w wieku od 5 lat.  Ma bardzo proste reguły, wyjątkowo urokliwe ilustracje i krótki czas trwania rozgrywki.

W pudelku znajdziecie 55 kart kolorowych imionków oraz instrukcję. Celem gry jest zebranie jak największej ilości kart. Każdy z graczy, w swojej kolejce, odkrywa pierwszą kartę z talii. Ważne, aby odkryć kartę w taki sposób, by wszyscy gracze zobaczyli ją jednocześnie. W przypadku, gdy odkryty Imionek pojawia się w grze po raz pierwszy, należy nadać mu imię kojarzące się z jego wyglądem lub nadać inny powolny pseudonim. Jeśli imionek pojawia się po raz kolejny, trzeba jak najszybciej wypowiedzieć jego imię. Kartę otrzymuje gracz, który zrobił to jako pierwszy.

Jeśli odkrytego Imionka nikt nie poznaje, żaden z graczy nie jest w stanie przypomnieć sobie jego imienia to gracz, który wyciągnął kartę musi nadać potworkowi nowe imię. Możecie też zdecydować się na wersję trudniejszą. Gdy gracz poda niepoprawne imię stworka, musi oddać jedną ze swoich kart na stos kart odkrytych.
Gra kończy się, gdy stos kart wyczerpie się. Wówczas następuje liczenie punktów.

Imionki to propozycja na udaną zabawę z dziećmi. W domu, w szkole, w przedszkolu, zawsze znajdzie się kwadrans, który umilić może gra w Imionki. Sięgnijcie po nasze potworki i wymyślajcie coraz dziwniejsze, wyszukane i niespodziewane imionka!

Rachuj mistrzu!

Wakacje biegną swoim leniwym, spokojnym torem. Jedni leżą na plaży, inni maszerują po górach czy sterują łódką po jeziorze, jeszcze inni zwiedzają świat, a my tu mili Państwo, tworzymy dla Was nowe propozycje
Dziś chciałam Wam przedstawić naszą nowość – Rachmistrz. Cieszy mnie ona szczególnie z kilku powodów:

  • od dawna nie mieliśmy w ofercie nowości matematycznej
  • niewiele mamy gier edukacyjnych skierowanych właśnie do młodzieży
  • bardzo lubię gry matematyczne i nie mogę się doczekać, żeby w nią zagrać

Rachmistrz to edukacyjna gra matematyczna skierowana dla graczy od 10 lat. Może zagrać w nią od 2 do 6 graczy. W pudełku znajdziecie żetony w 6 kolorach. Każdy z graczy wybiera jeden (lub dwa – w wersji dwuosobowej). W zależności od ilości graczy, rozgrywkę rozpoczynają oni z inną ilością żetonów. Jeszcze tylko wybierzcie po której stronie planszy chcecie grać i możecie zaczynać

Każdy gracz w swoim ruchu rzuca  trzema kostkami. Z cyfr, które wypadły na kostkach gracze układają dowolne działania matematyczne, w zakresie dodawania, odejmowania, mnożenia i dzielenia. Gracz, który pierwszy utworzy swoje działanie ustawia klepsydrę odmierzającą 15 sekund. W tym czasie inni gracze muszą utworzyć swoje działania. Gracze, którzy wymyślili działania kładą swój żeton z rewersem znaku zapytania na polu sąsiadującym z wynikiem tego działania. Wówczas następuje moment sprawdzenie wyników. Gracze opisują swoje działania oraz wyniki. Jeśli są one poprawne żeton odwracamy i zostaje on na planszy, jeśli nie są – wraca do zbioru gracza.

Do utworzenia działania gracz musi użyć wszystkich trzech cyfr. Nie można łączyć ich w liczby. Można natomiast w działaniach stosować nawiasy.
Ułożone żetony na planszy tworzą zbiory. Do obliczenia końcowej gracz wybiera największy ze swoich zbiorów i za niego otrzymuje punkty – po jednym za każdy znajdujący się w zbiorze żeton. Za żetony niewykorzystane w grze  punkty odejmuje się.

Gra jest wspaniałym pomysłem na ćwiczenie matematyki w okresie wakacji, gdy chcemy, aby dziecko odpoczęło od szkoły, a jednak miało możliwość ćwiczenia matematycznych zdolności. Zatem, do dzieła, rachujcie!

Turniej Superfarmera 2017

Pozostajemy w temacie Superfarmera A to dlatego, że w zeszłym tygodniu w Wawszawie odbył się kolejny już Ogólnopolski Turniej Superfarmera! Jak w poprzednich latach, tym razem również spotkaliśmy się w Muzeum Powstania Warszawskiego.

Na turniej przyjechało ponad 120 dzieci z całej Polski. To najlepsi gracze w Superfarmera, wybrani ze swoich szkół. Niektórzy opowiadali nam, że wstali o 4 nad ranem, aby dojechać do Warszawy na turniej!
Rozpoczęliśmy częścią oficjalną, podczas której zgromadzonych gości powitali Pani Ewa Falkowska – prezes firmy Granna, Pani Bożena Michalska, dyrektor działu promocji oraz dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego – Pan Jan Ołdakowski. Następnie Pan Michał Stajszczak – autor gry Rancho – opowiadał o swojej wyprawie do Kopenhagi, gdzie rozsławiał historię Superfarmera!

No i nadszedł ten wyczekiwany przez młodych gości moment – losowania stolików Tłum osaczył sędziego głównego, który trzymał pudełko z numerkami!

Turniej stanowiły dwie rundy, po 3 gry w każdej. W sumie każdy uczestnik turnieju zagrał sześć partii Superfarmera. Po każdej rundzie podliczano punkty, a finalistami zostało czterech uczestników, którzy w sumie zdobyli najwięcej punktów.

Jak co roku zaprosiliśmy uczestników do przebrania się za postacie z Superfarmera. W tym roku wyjątkowo dużo dzieci skorzystało z tej możliwości.  Byli farmerzy i farmerki, a także różne hodowlane zwierzątka :)A my szukaliśmy najpiękniejszych przebrań, aby po zakończonych rozgrywkach wręczyć nagrody!

W tym czasie dzielna ekipa podliczała punkty i po kilkunastu minutach poznaliśmy finalistów! Chwilkę czasu czekaliśmy, aż niektórzy wrócą ze zwiedzania Muzeum i już mogliśmy rozpoczynać finałową rozgrywkę. Walka trwała całkiem długo i była mocno emocjonująca!

Na koniec pozostało nagrodzić zwycięzców turnieju, a także podziękować Panu Sławkowi Wiechowskiemu oraz całej ekipie Pionkolandii, którzy dzielnie sędziowali, wspierali i pomagali uczestnikom turnieju.  Ci młodzi ludzie już kolejny raz okazali się wielką pomocą dla nas. Wspaniale sprawdzali się w kontakcie z młodszymi kolegami – uczestnikami turnieju! Brawo!

Superfarmer ma 20 lat!

Nasz Superfarmer obchodzi swoje okrągłe urodziny! Obchodzimy jego dwudziestolecie i z tej okazji chcieliśmy dziś przybliżyć Wam historię tej gry. Superfarmera znają chyba wszyscy, to jedna z najbardziej rozpoznawalnych polskich gier na świecie. Jednak niewielu wie jakie były jej początki, kiedy, przez kogo i dlaczego została wymyślona…

sfdlugi

Autorem gry jest Karol Borsuk – wybitny polski matematyk, urodzony w Warszawie w 1905 roku. Był jednym z czołowych przedstawicieli warszawskiej szkoły matematycznej. Wykładał na Uniwersytecie Warszawskim prowadząc pracę dydaktyczną i naukową. Gdy podczas okupacji niemieckiej Uniwersytet został zamknięty, profesor musiał znaleźć źródło utrzymania rodziny. I tym samym, w celach zarobkowych powstała gra Hodowla zwierzątek. Zestawy elementów, domowymi zasobami przygotowywała żona pana Karola – pani Zofia Borsukowa. Autorką rysunków zwierząt była pani Joanna Śliwicka. Hodowla zwierzątek zyskiwała ogromną popularność, najpierw w kręgu rodziny i znajomych, a następnie wśród obcych osób. Cieszyła zarówno dzieci jak i starsze pokolenia.

Wszystkie oryginalnie wyprodukowane egzemplarze spłonęły w czasie powstania warszawskiego . Szczęśliwie, po wojnie, pod Warszawą odnalazł się jeden ocalały egzemplarz gry, który powrócił do rodziny Państwa Borsuków.

I tu dochodzimy do ważnego momentu Był rok 1997. W 15 rocznicę śmierci męża i w 90 rocznicę urodzin, z inicjatywy Pani Zofii Borsukowej gra Hodowla zwierzątek została wznowiona i wydana pod nazwą Superfarmer przez wydawnictwo Granna.  Gra już na początku sprzedaży okazała się hitem i od tego czasu Superfarmer jest flagowym produktem naszej firmy, z czego jesteśmy niezmiernie dumni!

Z biegiem czasu do wersji podstawowej, dołączyły inne, a także cała rodzina superfarmera. Obecnie w naszej ofercie znajdziecie podróżną wersję Superfarmerawydanie de lux, edycję limitowaną z borsukiem oraz Superfarmer z Rancha, Ufo farmer i Rancho.

 

Środowisko nauczycieli i wychowawców również dostrzegło wyjątkowość i walory edukacyjne gry Superfarmer. Gra okazała się tak lubiana przez uczniów, że w szkołach zaczęły powstawać kluby gier planszowych, kluby superfarmera. Z tego względu już od kilku lat w Warszawie odbywa się Ogólnopolski Finał Turnieju gry w Superfarmera. Najbliższy odbędzie się już w przyszłym tygodniu, a o zeszłorocznym finale możecie poczytać na naszym blogu.

A naszego Superfarmera znajdziecie już prawie na całym świecie! Gra wydawana jest w ponad dwudziestu wersjach językowych. Nie zdziwcie się więc, gdy idąc ulicą Barcelony, Paryża, Waszyngtonu, Rio de Janeiro, Pekinu, Seulu czy Manili zobaczycie na witrynie sklepowej właśnie naszego Farmera

mapa_wersja 19-07-2016_bez ramki_PL_RGB

A jeszcze na koniec niespodzianka!!! Z okazji 20 urodzin Superfarmera w naszym sklepie internetowym kupicie wszystkie produkty z rodziny farmera w specjalnej cenie. Z kodem rabatowym superfarmer20lat otrzymacie 20% rabat! Ważny jest od dziś do 13 czerwca, do końca dnia.

Cukierki na Dzień Dziecka

Nie wiem jak Wam, ale mi nie tyle słodycze w ogóle, jak właśnie cukierki kojarzą się z dziećmi Te szeleszczące, błyszczące opakowania powodują, że w oczach dziecka pojawia się „to coś”, czego u dorosłego dostrzec nam się raczej nigdy nie uda…

Stąd właśnie dziś, mimo, że jako rodzic, jestem zagorzałą przeciwniczką cukierków, napiszę Wam o naszej przesłodzonej nowości Nie mogło być inaczej, gra w zasadzie bezdyskusyjnie otrzymała tytuł „Cukierki”!
Nasze Cukierki to sympatyczna gra dla graczy od 5 lat, w którą zagrać możecie w 2-5 osób. Partia trwa ok 20 minut, jednak nic nie szkodzi na przeszkodzie urządzić rewanż

Poza cukierkami w grze znajdziecie też ciasteczka i cukrowe lizaki, totalne szaleństwo! Cukierki składają się z dwóch identycznych połówek; znajdziecie ich cztery smaki: truskawkowy, miętowy, cytrynowy i piankowy. Cukrowego lizaka trudniej ułożyć – jest niesymetryczny, ale jak już się uda to gwarantuje to dodatkowe punkty. Natomiast ułożenie ciasteczka zapewnia graczowi dodatkowy ruch.

Słodyczowe kafelki układamy na stole  według wzoru tak, aby obrazki nie były widoczne. Z pozostałych elementów każdy gracz wybiera trzy i zapoznaje się z widniejącymi na nich obrazkami, nie pokazując ich innym graczom.  Następnie kafelki zostają odsłonięte i gracze kolejno próbują dokładać pojedyncze kafelki. Dołożony kafelek zostaje zaakceptowany, jeśli przynajmniej jedna połówka spośród słodkości będzie pasująca.

Gra posiada również wariant zaawansowany, dla większych łasuchów Tutaj poza podstawowymi zasadami gracze układają ścianę cukierków z kafelków zdobywanych w kolejnych turach. Tutaj zasady są już bardziej surowe, bowiem wszystkie cukierku muszą pasować do siebie.

IMG_47101

Celem gry jest uzbieranie jak największej liczby punktów. Za każdy zdobyty kafelek gracz dostaje 1 punkt, a za żeton specjalny (przyznawany na ułożenie cukrowego lizaka) 2 punkty. Gra kończy się, gdy wszystkie kafelki zostaną ułożone, lub w zbiorach graczy pozostaną tylko te, których nie można już dołożyć.

Życzymy Wam, abyście dziś choć przez chwilę poczuli się dziećmi

Pogodnego i radosnego Dnia Dziecka dla wszystkich!

Dzień i noc w dżungli

Dawno nie pisaliśmy dla Was o smartach, więc dziś nadrobimy
Może tę pozycję już znacie, może nie… Ostatnio z kilku względów mój zachwyt wzbudziła Dżungla! Dżungla to układanka logiczna z serii Smart Games. Przeznaczona jest dla graczy od 7 lat, jednak uwierzcie, że widziałam już niejednego sześciolatka, który wspaniale sobie z nią radził

W Dżungli znajdziecie dwie gry w jednej Czemu? Ponieważ dżungla w dzień i dżungla nocą to zupełnie inny świat…  Zwierzęta, które grasują nocą odpoczywają w dzień, a te które spały w nocy, polują za dnia. W naszej dżungli trzeba odnaleźć konkretne zwierzęta. W pudełku znajdziecie dwie książeczki: do zadań dziennych i do zadań nocnych. Elementy są uniwersalne: po jednej stronie dzienne oblicze dżungli, po drugiej nocne. Za pomocą czterech elementów wykonacie wszystkie zadania zawarte w książeczkach. Jest ich 48, podobnie jak w pozostałych propozycjach serii Smart Games. Zadania podzielone są na cztery poziomy trudności: starter, junior, expert, master.

Dżungla to wspaniały patent na najbliższy świąteczny czas. Pewnie zdecydowana większość z Wam zapnie dzieci w fotelikach i spędzi z nimi przynajmniej godzinę, dwie w aucie. A z pewnością znajdą się i tacy, którzy odsiedzą w samochodach znacznie więcej czasu. Dobrze wiemy, że chwilami nie jest lekko…
Stąd właśnie pomysł na smarta! Dżungla sprawdzi się w tej konwencji doskonale: nie musicie nawet zabierać całego pudełka! Gra zmieści się w plastikowych planszach, które łączą się tworząc pudełko, a wewnątrz nich schowamy elementy i książeczki z zadaniami. Sprytna propozycja na podróż, doskonale zabijająca nudę!

Zajrzyjcie do naszego sklepu i sprawdźcie jakie promocje na Jarmarku Wielkanocnym przygotowali dla Was królik Filip i krowa Ela!