Archiwa kategorii: Inspiracje

Katalog plakat

Jak każda firma dbająca o swoich klientów, co pół roku szykujemy dla Was nowy katalog. Od lat przygotowywaliśmy dla Was katalogi książkowe, które trafiały głównie do sklepów i hurtowni, czasem można było zdobyć je na targach Niedawno jednak wymyśliliśmy produkt, który pozwala cieszyć się katalogiem również  klientowi ostatecznemu! I tak, kolejny już sezon oddamy w Wasze ręce katalog plakat!

Najfajniejsze w tym katalogu jest to, że… możecie z nim zrobić absolutnie to co chcecie! Możecie wykorzystać jako ozdobę mieszkania, szkolnej świetlicy lub sali przedszkolnej. Możecie z jego pomocą stworzyć własną grę planszową. Będzie on również pomocny do nauki języków obcych, lub rozwijania słownictwa malutkich dzieci.
Wszystko za sprawą tego, że plakat jest dwustronny. Po jednej stronie znajdziecie katalog grannowych produktów. Natomiast z drugiej strony znajdziecie ilustracje do którejś z naszych ówczesnych nowości. Obecnie dostępny jest katalog plakat z pięknymi ilustracjami do gry Tempo! Junior.

Tenże plakat wykorzystałyśmy do zabawy w domu. Fajne było już samo rozkładanie tak dużego formatu Dla 2-3 latka to ciekawe i „dorosłe” zajęcie Przy pomocy plakatu rozmawiałyśmy najpierw o kolorach. W związku z tymczasowym upodobaniem koloru różowego, w pierwszej kolejności zauważone i nazwane zostały obrazki różowe. Później szukałyśmy rzeczy, które są smaczne oraz takich, które wydają jakiś dźwięk.

A później do gry weszły nożyczki. Tak tak, zapewniam Was, że 2-3 latek jest w stanie posługiwać się nożyczkami Jeśli oczywiście ma na to ochotę zabawę, poczuje się bardzo przejęty i bardzo dorośle! Praca nożyczkami pod czujnym okiem osoby dorosłej nie będzie niebezpieczną czynnością, a pomoże małemu człowiekowi w doświadczaniu i odkrywaniu świata! A z resztą… spróbujcie sami

 

Gry przedszkolaków

Zastanawialiście się kiedyś, czy przedszkolaki mogą zrobić grę? Mogą i to z całkiem niezłym efektem!
Podejrzeliśmy ostatnio efekty pewnej grupy przedszkolaków, które podczas zajęć dodatkowych tworzyli gry! Grupa pięciolatków spotykała się z panią na kreatywnych zajęciach. W związku z ograniczeniem obowiązku zerówki tylko dla sześciolatków, pięciolatki nie miały obowiązku przerabiania określonego programu. Tym samym miały czas na kreatywną zabawę i twórcze zajęcia. Stąd powstał pomysł na tworzenie gier planszowych. Inspiracje czerpali z przeczytanych książek, zajęć przedszkolnych lub przeprowadzanych projektów w grupie. Czasem wenę czerpali z obserwowania innych gier i zabawek w grupie.

Gra Kosmos to przykład ściganki. Dzieci ułożyły wiele zadań, które stanowią poszczególne pola gry. Niektóre z nich są promujące, inne stanowią rodzaj kary. Przy okazji tworzenia gry przedszkolaki poznały wiele pojęć, nazw własnych. Świat kosmosu stał się im bliższy i bardziej przystępny. Część dzieci pierwszy raz miała szansę odkryć, że istnieją inne planety, dowiedzieć się co lata w przestrzeni kosmicznej oraz kto i kiedy pierwszy raz poleciał na księżyc!

Kolejnym pomysłem była gra Potwory. Tu na każdym polu narysowany został inny potwór, było ich naprawdę sporo Każdy potwór miał inne cechy szczególne, był mniej lub bardziej straszny, miał mniej lub więcej siły. Niektóre z potworów posiadały wyjątkowe umiejętności, za które można było zdobyć dodatkowe punkty. Jeden potwór potrafił śpiewać operowo, inny skakać na jednej nodze, jeszcze inny potrafił upiec ciasto

Miłym zaskoczeniem było wykorzystanie przez przedszkolaki zwierzątek z naszego Superfarmera! Dzieci wspólnie z opiekunem miały powycinane elementy, które użyły do bardzo ciekawej gry Zbieranie zwierzątZa pomocą kubeczka i niebieskiej farby dzieci stworzyły planszę. Na niektórych polach należało ułożyć zwierzęta. Każdy otrzymał swój pionek i zgodnie z wyrzuconą na kostce ilością oczek poruszał się po planszy. Ruchy wykonywać można było w pionie, w poziomie oraz na skos. Każdy podejmował samodzielnie decyzję, którą stronę się poruszyć, aby było to dla niego najbardziej opłacalne. Czasem decyzja nie była łatwa, ponieważ za poszczególne zwierzęta można było otrzymać określoną ilość punktów.

A może Wy kiedyś sami stworzyliście grę? Może wykorzystaliście do niej elementy z grannowych gier?
Jeśli macie ochotę pochwalić się nimi, napiszcie do nas na blog@granna.pl
Najciekawsze pomysły opublikujemy na naszym blogu!

Wspominając wakacje

Niedawno któreś z dzieci podczas śniadania zapytało „kiedy wreszcie pojedziemy na wakacje?”. Musieliśmy jakoś sprytnie wybrnąć, aby nie obciążyć malucha stwierdzeniem, że to jeszcze dwa miesiące, co jak wiemy małemu człowiekowi wydaje się wiecznością…
Poza tym pogoda ostatnio nie nastrajała optymizmem, więc tym bardziej wakacje wydawały się wszystkim bardzo odległe…

I tak właśnie myśląc o minionych wakacjach wpadłam na pewien pomysł… Skoro maluchy tak dobrze wspominają wakacje, to może spróbujemy wspólnie nazwać to, co szczególnie zapadło nam w pamięci. A przy okazji… poćwiczymy literki

IMG_46031

Nasza przedwakacyjna zabawa polegała na tym, aby na wylosowaną literkę odszukać rzecz, zdarzenie, miejsce, osobę, która kojarzy nam się z wakacjami. Do losowania literek użyliśmy naszego Memo A-Ż – zabawy z alfabetem . Wszystkie elementy ułożyliśmy w pudełku obrazkami do dołu tak, aby literki nie były widoczne.

Dzieci kolejno wyciągały kartoniki z pudełka, a następnie wymyślały hasła na wylosowaną literkę. Zastanawialiśmy się również co można spotkać zimą, a co latem. Czego używamy gdy jest ciepło, a czego kiedy jest zimno.

Ze starszakami możecie grać w Memo na kilka sposobów. My dziś wykorzystaliśmy je do swobodnej zabawy, do rozmowy i doskonalenia słownictwa

Poziomo czy pionowo?

Chciałam Wam dziś przedstawić sposób na innowacyjne wykorzystanie gier, które macie już w domu Zwykle gracie w gry siedząc przy stole, na podłodze, na dywanie. Rozkładacie karty, plansze, elementy na płaszczyźnie poziomej.

A gdyby tak kiedyś zamienić poziom na pion?
1Dzisiejszy pomysł ma na celu zainspirować Wasze dzieci do innego spojrzenia na zabawki, które leżą w Waszym mieszkaniu, niektóre może podniszczone, inne dawno nie używane. Spróbujmy podarować im drugie życie
Będziecie potrzebować nożyczek oraz masy mocującej do ściany. Lepiącej się, rozciągliwej , podobnej trochę do plasteliny. Niezbędna będzie też płaska, czysta, pionowa powierzchnia, która posłuży Wam za pole do grania. Wybierzcie wspólnie grę, w którą zagracie, a następnie zajmijcie się masą. Jest ona bezpieczna, niebrudząca. Możecie oddać swojemu dziecku kompetencje podzielenia masy na kawałki. Już trzylatek będzie w stanie poradzić sobie z tym zadaniem.

My wybraliśmy Zwierzątka z serii Już gram. To klasyczne domino z obrazkami zwierząt. Rozłożyliśmy elementy układanki i zajęliśmy się mocowaniem masy. W pudełkach jest ona pocięta na paski i wstępnie podzielona na małe elementy. Jednak cięcie jej nożyczkami, a następnie ugniatanie, stanowi wspaniały trening manualny dla małych dłoni.

Ugniatanie masy, bawienie się nią to sposób na rozwijanie małej motoryki. Przyklejenie masy do elementu gry jest również pewnego rodzaju wyzwaniem. Masę trzeba rozgrzać w palcach, uformować kuleczkę, a następnie delikatnie rozsmarować po kartoniku. Ćwiczenie paluszków to bardzo ważna sprawa. Gdy będą one sprawne łatwiej będzie dziecku rysować kredkami, malować farbami, wydzierać kolorowe papiery. Łatwiej będzie mu samodzielnie wycierać nosek, umyć zęby, a następnie utrzymać ołówek i uczyć się pisać.

Sprawdzaliśmy jak należy rozkleić masę i jak mocno należy docisnąć element do płaszczyzny, aby się jej trzymał. A później zabawa szła już swoim torem. Kolejne elementy domina lądowały na pionowej powierzchni. Ciekawym było obserwować jak dzieci inaczej patrzą na elementy, na ułożony przez siebie układ. Ta innowacja pozwoliła im spojrzeć na znaną już grę z zupełnie innej perspektywy.

Takich gier, do wykorzystania w pionie mamy kilka w swojej ofercie. Wypróbujcie szczególnie Sombrero czy Melonik, Puzlino i Już czytam :)

 

 

To jak to jest z tą nudą…

Dziś mamy dla Was niespodziankę! Specjalnie dla Was poprosiliśmy specjalistę pedagogiki, Panią Katarzynę Odyniec o chwilę refleksji nad nudą.
Zapraszamy do lektury!

Pani Kasiu, na początku chciałabym gorąco podziękować, że znalazła Pani chwilę czasu dla czytelników grannowego bloga! Tak jak wspominałam, chciałabym poruszyć temat nudy… Czy Pani zdaniem nudzące się dziecko powinno nas niepokoić?
To zależy co rozumiemy pod pojęciem „nuda”. Myślę, że trzeba wyraźnie rozgraniczyć „czas wolny” oraz „nudę” w rozumieniu pejoratywnym.

Dobrze rozumiem, że to nie jest to samo?
Zdecydowanie nie. Czas wolny to czas swobodnej zabawy dziecka. Nie jest on przeznaczony na wykonywanie żadnej celowej pracy (jak odrobienie lekcji, przygotowanie laurki, robienie porządku na biurku), nie mówiąc już o wszelkich zajęciach pozalekcyjnych. Dzieci zwykle wtedy bawią się „same ze sobą”, rysują, oglądają książeczki, przebierają się, mówią do siebie, śpiewają pod nosem, a czasem zwyczajnie gapią się w okno na przejeżdżające samochody i nam – dorosłym wydaje się, że się nudzą. A tymczasem mózg dziecka podczas takiej aktywności wykonuje ogromną pracę. Odgrywając scenki ujrzane w ciągu dnia, powtarzając frazy usłyszane od dorosłych, wprowadzając elementy zaobserwowanej rzeczywistości do swoich zabaw, dziecko dokonuje analizy i kategoryzacji pojęć. To tak jakby przez cały dzień zbierało do wielkiego worka wszelkie rzeczy, nazwy, emocje, zjawiska, doznania estetyczne, relacje, a w „wolnej chwili” wyciągało je pojedynczo, uważnie oglądało, badało, sprawdzało jak działają i odkładało na odpowiednią półkę.

„Nuda” natomiast jest zjawiskiem niepożądanym. Występuje wtedy, kiedy dziecko z jakichś powodów nie potrafi zająć się kreatywną zabawą. Myślę, że każdy kto ma dzieci zna te sytuacje, kiedy maluch jęczącym głosem zawodzi „mamo nuuuudzę się”. To jest tak naprawdę prośba o pomoc we „wskoczeniu na te właściwe tory” twórczej działalności. Bo dziecko z natury jest twórcze, pragnie być twórcze i to jest dla niego stan właściwy.

To co wtedy należy zrobić?
Podsunąć pomysł. Skoro pełen pokój zabawek z jakiegoś powodu nie zainspirował dziecka, trzeba spróbować czegoś nowego. Ale nie koniecznie musi to być nowa lalka. Wręcz przeciwnie! Mniejszym dzieciom można pozwolić poszperać w szafce z garnkami, włączyć w wykonywaną akurat pracę domową, starszym – podsunąć książkę, płytę, lub zwyczajnie rozpocząć rozmowę na dowolny temat. Internet jest kopalną pomysłów na szybkie, kreatywne aktywności dla dziecka na każdym etapie rozwoju. Celem jest przezwyciężenie tego bezrefleksyjnego stanu w jakim znalazł się nasz mały człowiek.

A co sądzi Pani o nowych narzędziach edukacji. Czy w kontekście czasu wolnego telewizja, komputer, tablet to sprzęty potrzebne ?
Nie jestem wrogiem obecności mediów w życiu dziecka. Osobiście uznaję ich ogromny potencjał w procesie edukacji. Jako wszechstronne narzędzie w rękach mądrego nauczyciela. Jednak film jako lek na nudę jest raczej kiepskim pomysłem. Telewizja daje nam łatwą rozrywkę, minimalizującą twórczą aktywność. Zamiast zainspirować, powoduje „zastygniecie” dziecka na kanapie i ograniczenie odbieranych bodźców wyłącznie do tych wzrokowo-słuchowych. Jak się dobrze zastanowimy, to widział ktoś kiedykolwiek zdrowego czterolatka, który przez półtorej godziny siedziałby w bezruchu i patrzył się w jeden punkt? No właśnie…

To jest wygodnym rozwiązaniem dla rodzica (choć daleka jestem również od demonizowania takich postaw rodzicielskich) i pewnie chwilowym wyjściem z sytuacji. Wypełnieniem czasu dziecka do następnej aktywności jaką przewiduje dzienny plan. Jednak nie realizuje to celu jakim jest ponowne wzbudzenie twórczej zabawy. Często dzieci (dorośli zresztą także) po seansie filmowym czy dłuższym graniu na komputerze zdają się być jakby otępieni, oszołomieni. Nie sprzyja to ani koncentracji, ani kreatywności. A przecież, będąc świadomymi znaczenia swobodnej zabawy dla rozwoju dziecka, chcemy uzyskać efekt zupełnie przeciwny.

Współcześnie dzieci miewają wypełniony dzień zajęciami dodatkowymi, ale coraz częściej słyszy się głosy krytyki w stosunku do takiej organizacji ich życia, co Pani o tym sądzi?
W pedagogice istnieje jedna, uniwersalna odpowiedź na wszelkie pytania. Brzmi ona „to zależy”. W tym przypadku również. Z jednej strony łatwo zrozumieć rodziców, inwestujących we wszechstronny rozwój swoich pociech. Są zresztą dzieci, które bardzo dobrze odnajdują się w trybie serii zajęć pozalekcyjnych (na przykład moja osobista córka, której zawsze jest ich zbyt mało). We wszystkim jednak należy zachować umiar. Zajęcia zorganizowane (balet, tańce, karate, basen, angielski, lepianki, kółka teatralne, ogniska muzyczne itp…) mimo swej niezwykłej wagi w rozwijaniu talentów i kształtowaniu konkretnych umiejętności, zazwyczaj nie mają możliwości podążania „krok w krok” za rozwojem dziecka. Nie to zresztą jest ich celem. Co nie oznacza, ze są niepotrzebne, lub w jakikolwiek sposób „gorsze”. Jednakże im mniejsze dziecko – tym więcej czasu potrzebuje na własną, swobodną zabawę. Nie chodzi w niej bowiem tylko o odpoczynek ale o ważne zadanie rozwojowe.

Zabawa jest pracą?
Dokładnie tak. To jest zresztą kwestia, którą podnosili przedstawiciele Nowego Wychowania – jednego z wielkich nurtów XX pedagogiki z popularną w ostatnich latach Marią Montessori na czele. To właśnie ona (choć nie była w tych poglądach ani odosobniona ani jedyna) podkreślała ogromną wagę swobodnej zabawy w życiu dziecka. Podążając za indywidualnym tempem rozwoju każdego podopiecznego, wychowawca powinien jedynie podsuwać mu mądrze skonstruowane zabawki (w zasadzie pomoce naukowe) i pozwolić dziecku na własne konstruowanie poznawanego świata. Nowe Wychowanie uznaje mądrość dziecka w swoim naturalnym procesie wzrastania. To ono wie co w danym momencie jest dla niego ważne, którą umiejętność, kiedy należy kształtować. U Montessori są to tak zwane „wrażliwe fazy”. Jeśli nasz maluch, któregoś dnia z zapałem układa wieżę z drewnianych klocków i nie interesują go układanki, kredki czy autka, oznacza to, że jego organizm właśnie w tym momencie potrzebuje rozwijać: małą motorykę dłoni i palców, precyzję i koordynację ruchową, analizę wzrokowo-ruchową itd…. Jeśli tydzień później to samo dziecko przez pół dnia tańczy i śpiewa piosenki oznacza to, że przyszedł czas na rozwój wielkiej motoryki, koordynacji ruchowej, kinestetyki ciała, analizy słuchowej, doskonalenie aparatu słuchu i mowy. Korczak tak pisał o tym zjawisku:

Niemowlę bada swe ręce. Prostuje, wodzi w prawo i w lewo, oddala, zbliża, rozstawia palce, zaciska w pięść, mówi do nich i czeka na odpowiedź, prawą chwyta lewą rękę i ciągnie, bierze grzechotkę i patrzy na dziwnie zmieniony obraz ręki, przekłada ją z jednej do drugiej, bada ustami, natychmiast wyjmuje i znów patrzy powoli, uważnie. […] Ono nie bawi się: miejcież do licha oczy i dostrzeżcie wysiłek woli, by zrozumieć. To uczony w laboratorium, wmyślony w zagadnienie najwyższej wagi, a które wyślizguje się jego rozumieniu.

[Janusz Korczak, Dzieła, tom 7: Jak kochać dziecko. Dziecko w rodzinie, Warszawa: Oficyna Wydawnicza Latona, 1993.]

Czasem zaskakuje nas jak dziecko potrafi przez godzinę turlać ziarenko fasoli po stole. A to nie jest marnowanie czasu! To zdecydowanie nie jest nuda. To jest ogromna, ciężka i niezwykle ważna (o ile nie kluczowa) praca! Doceniajmy te chwile.

Bardzo dziękuję za rozmowę!

 

Katarzyna Odyniec – pedagog, wykładowca. Absolwentka Wydziału Pedagogicznego UW w Kasia Odyniecspecjalności Edukacja Początkowa i Medialna. Obecnie pracuje nad doktoratem pod skrzydłami Akademii Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej w Warszawie. Bada środowisko lokalne jako środowisko uczenia się. Entuzjastka alternatywnych metod nauczania, konstruktywizmu pedagogicznego, twórczego rozwoju. Trochę muzyk, trochę edukator domowy. Prywatnie mama trójki dzieci.

W karnawale…

„Mamo, postanowiłem, że nie pójdę na bal przebierańców”… Usłyszeliście kiedyś podobne zdanie? Ja usłyszałam, kilkukrotnie…
Jest taki czas w roku, kiedy prawie każde dziecko, starsze czy młodsze, otrzyma zaproszenie na karnawałowy bal przebierańców. Może zorganizowany zostanie w Waszym przedszkolu lub szkole. Może koleżanka z klasy zaprosi na przyjęcie urodzinowe i poprosi o przebranie się za dowolną postać z bajki lub filmu…

W którymś momencie nadejdzie czas na to trudne pytanie: „A za co ja mam się przebrać?”. Czy zada je Wam trzylatek czy uczeń szkoły podstawowej, jakoś trzeba na to pytanie odpowiedzieć, jakoś trzeba z tej sytuacji wybrnąć…. W tym akurat temacie bardzo drażni mnie globalizacja… Gdy na szkolnym, bądź przedszkolnym korytarzu słyszę rozmowy kilkuletnich dziewczynek to trochę mi smutno. Jakieś 8 na 10 z nich przywdzieje błękitne suknie, błyszczącą pelerynkę i perukę z włosami prawie tak jasnymi jak śnieg. Fenomen Elzy osiągnął chyba swój kulminacyjny moment…

elza

Czasem potrzeba niewielkiego naprowadzenia, aby dziecko samo wymyśliło oryginalne przebranie, nie będąc na balu przebierańców dwudziestą Elzą czy piętnastym Harrym Potterem Możecie podsunąć dziecku gotowe rozwiązania i konsekwentnie zadawać pytania o wszystkie znane zwierzątka, postacie z bajek… lub spytać co dziecko lubi robić, kim chciałoby zostać, gdy będzie dorosłe, jakie lubi zwierzątka. Nagle okaże się, że mały człowiek skrywa w swojej głowie mnóstwo pomysłów i ochota na przebranie się rośnie! Jednak, gdy po spokojnej rozmowie i poruszeniu wyobraźni maluch nie zmienia zdania, uszanujcie jego decyzję. Może jeszcze nie dojrzał do tego momentu, może nie chce być nawet przez chwilę kimś innym, może bardzo chce po prostu być sobą!

Jednak, gdy dni mijają a temat nie daje Wam spokoju, spróbujcie sięgnąć po nasze Sombrero czy melonik… W grze znajdziecie 16 postaci z bliższych i dalszych zakątków Ziemi. Poza niekwestionowanym walorom edukacyjnym, gra wspaniale wpisuje się w temat karnawałowy, szczególnie gdy niektórych dręczą rozterki za kogo i czy w ogóle się przebierać. Sama rozgrywka stanowi wspaniały pretekst do rozmowy o strojach, odmienności ubioru w różnych częściach świata, o tym, czemu niektórzy na co dzień przebierają się w dziwne stroje… Ileż tu inspiracji w kontekście zbliżającego się balu karnawałowego!

Gra edukacyjna Sombrero czy melonik to jedna z naszych najstarszych pozycji, swoje pierwsze wydanie miała w 1996 roku! Nic więc dziwnego, że stanowi ona część serii Królestwo Dobrych Gier. Wspaniałe ilustracje znakomitego Edwarda Lutczyna poruszą dziecięcą wyobraźnię i zachęcą do rozgrywki całą rodzinę! Wybierzcie się w wesołą podróż dookoła świata,poznajcie hiszpańskiego torreadora, hinduską dziewczynę, amerykańskiego kowboja, meksykańskiego chłopaka i wielu innych!

I jak, już wiecie jakie przebranie szykujecie na najbliższy bal?

 

Rodzina Rodzinie

Dziś piszę w temacie ważnym; takim, który poruszył już wiele serc w naszym kraju i za granicą. Wszyscy wiemy, że na świecie są setki tysięcy rodzin, które potrzebują pomocy. Są jednak takie miejsca, gdzie ta pomoc jest szczególnie potrzebna. Gdzie nie tyle, że brakuje środków czystości czy przyborów szkolnych, tam ludzie nie mają dachu nad głową.
Nie mają gdzie spać, nie mają gdzie mieszkać
Jak siedzimy sobie w naszym ciepłym domu, pijemy ulubioną herbatę, czytając właśnie kupioną książkę, to nie jesteśmy w stanie wyobrazić sobie co przeżywają rodziny oddalone zaledwie trzy tysiące kilometrów od naszego bezpiecznej codzienności…

RODZINA_RODZINIE_424x90-1

Dlatego też dziś chciałam opowiedzieć Wam o programie wsparcia rodzin z obszaru szczególnie mocno dotkniętego. Program Rodzina Rodzinie jest inicjatywą pomocy dla uchodźców, zorganizowaną przez Caritas Polska.  Wsparcia można udzielić na kilka sposobów:

  • dołączyć do zbiórki dla potrzebującej rodziny
    Wypełnij deklarację pomocy w określonej kwocie na okres 6 miesięcy. Sam decydujesz jaką kwotę regularnie podarujesz wybranej rodzinie. Nie obawiaj się, że Twoja pomoc finansowa nie wystarczy, ponieważ tą rodzinę będą wspierać również inni darczyńcy.
  • zostać patronem rodziny
    Zadeklaruj wsparcie dla konkretnej rodziny i otocz ją pomocą finansową na okres 6 miesięcy. Wybierając „swoją rodzinę” staniesz się jej finansowym patronem. Taką pomoc możesz zorganizować wspólnie ze swoimi przyjaciółmi, rodziną, parafią bądż znajomymi z pracy.
  • wykonać gest solidarności
    Dokonaj jednorazowej wpłaty środków w dowolnej kwocie. Twoja pomoc zostanie przeznaczone rodzinie, która nie otrzymała do tej pory wystarczającego wsparcia.

rodzina_rodzinie_1920x450_v8

Nasza grannowa rodzina zdecydowała się na wsparcie rodziny Państwa Hallak z Syrii. Jest to rodzina z dwójką dzieci, która w skutek działań wojennych straciła cały swój dobytek i dom. Przez najbliższe pół roku będziemy patronem rodziny Państwa Hallak, dostarczając środki finansowe na jedzenie, artykuły higieniczne, ubrania, opał i lekarstwa.

Caritas w ramach projektu Rodzina Rodzinie pomaga wielotorowo. Pomoc kierowana jest nie tylko do rodzin syryjskich, ale również do uchodźców z Syrii w Libanie oraz do ubogich Libańczyków. W związku z masową migracją Syryjczyków na terytorium Libanu, status życia rodzin libańskich i dostępność do różnych dóbr bardzo się pogorszyły.  Napływ imigrantów spowodował kilkukrotny wzrost rodzin, żyjących w skrajnej nędzy. Stopa bezrobocia w Libanie wzrosła do 25%.
Syryjczyków w Libanie jest 1,5 miliona, z czego jedną trzecią stanowią dzieci. Żyją one w fatalnych warunkach socjalnych, najczęściej w opuszczonych domach, bądź prowizorycznych obozowiskach, nierzadko bez dostępu do sanitariatów.

Jeśli chcesz i możesz pomoc, zajrzyj na rodzinarodzinie.caritas.pl i wybierz najbardziej odpowiadającą Ci formę pomocy!

rrcaritas

Orszak Trzech Króli

Już w najbliższy piątek Święto Objawienia Pańskiego, znane niektórym bardziej jako Święto Trzech Króli. Tego dnia – 6 stycznia – dzieje się inicjatywa, początkowo bardzo 01_LOGO ORSZAK 15 organizatorlokalna, która swoim rozmachem i popularnością przerosła oczekiwania organizatorów i obserwatorów. Już po raz dziewiąty Orszak Trzech Króli przejdzie ulicami wielu miast w Polsce i za granicą. W tym roku już ponad 500 polskich miast dołączy do Orszaku.

Piszę o tym, ponieważ Granna od kilku lat jest partonem Orszaku Trzech Króli. Nasze wydawnictwo jest również sponsorem nagród – przekazujemy nasze gry Fundacji Orszak Trzech Króli, które wykorzystywane są na nagrody w orszakowych konkursach.

A z orszakiem wszystko zaczęło się bardzo „niewinnie”, od szkolnego przedstawienia. W 2005 roku w szkole Żagle urodził się pomysł zorganizowania ulicznych Jasełek. Pierwszy raz, tak odważny pomysł udało się zrealizować w 2009 roku. To właśnie 9 lat temu Orszak Trzech Króli po raz pierwszy przeszedł ulicami stolicy. Po dwóch latach do orszaku dołączyło 5 kolejnych miast. Z każdą następną edycją orszak rozrastał się, by w 2016 roku połączyć 420 miast i miejscowości na trzech kontynentach, m.in w Niemczech, Włoszech, Wielkiej Brytanii, USA, Ukrainie, Rwandzie i Ekwadorze!
W 2011 roku po raz pierwszy 6 stycznia stał się dniem wolnym od pracy, co również przyczyniło się do rozsławienia orszaku i większej liczby jego uczestników.

Corocznie podczas orszaków zbierane są datki na fundację „Dzieło Nowego Tysiąclecia”, która jest fundatorem stypendiów naukowych dla zdolnej młodzieży z ubogich rodzin.

W tegorocznej edycji, już za dwa dni, w Polsce przejdzie 515 Orszaków, a poza granicami naszego kraju – 21 orszaków.  Największy orszak przejdzie ulicami stolicy. Jasełka rozpoczną się w samo południe na placu Zamkowym modlitwą Anioł Pański. Następnie orszak powędruje w kierunku placu Piłsudskiego. Tam dotrą trzej królowie wraz ze swoimi orszakami, by oddać pokłon Dzieciątku Jezus i Świętej Rodzinie.

Orszak Trzech Króli to największe uliczne Jasełka na całym świecie! Przez około dwie godziny zgromadzeni idą za gwiazdą i śpiewają kolędy. Wspaniałe jest to, że w orszaku w zasadzie nie ma obserwatorów, gdy choć na chwilę dołączysz do orszaku, stajesz się jego częścią, stajesz się aktorem!
otk5

Dołącz do Orszaku Trzech Króli już w piątek! Wspólna wędrówka do stajenki ulicami ponad 500 polskich miejscowości jednoczy ludzi, dla których wartością są Prawda, Dobro, Miłość i Pokój. Zaproszeni są wszyscy, niezależnie od poglądów i wyznania, aby tak jak niegdyś Mędrcy pokłonić się Jezusowi, niosącemu Dobrą Nowinę każdemu człowiekowi.

Ruszaj z nami! Świętujmy razem 6 stycznia!

List do świętego Mikołaja

Temat na czasie Stąd też nasz blogowy wpis o listach do świętego Mikołaja. Ten zwyczaj, przekazywany z pokolenia na pokolenie, jest jednym z najpiękniejszych wspomnień z dzieciństwa. Już samo pisanie tego listu było ogromnym przeżyciem. Czekaliśmy cały rok, aby wreszcie móc przelać na papier skrzętnie przechowywane w pamięci marzenia.
Najmłodsze pokolenie, nawet gdy zapomnicie, z pewnością przypomni Wam, że listy nie zostały jeszcze napisane!

images

Chciałam dziś kilka słów o tym jak zabrać się do takiego wspólnego pisania listu

  • Przygotujcie otoczenie. Oczyśćcie stół lub biurko, gdzie zamierzacie pisać list.  Ma być pięknie! Przecież właśnie piszecie list do świętego! Pomożecie tym dziecku dostrzec,  że jest to ważny moment, że to jest czas tylko dla Was, teraz nikt nie będzie Wam przeszkadzał. Teraz jest chwila na wypowiedzenie swoich marzeń.
  • Wymyślcie układ listu, od czego zaczniecie, co dziecko chciałoby opisać w liście, może w końcowym fragmencie listu złożycie życzenia świętemu Mikołajowi, zapytacie o jego marzenia? Pewnie niektóre dzieci ze zdziwieniem zareagują na taką propozycję, ale nie obawiajcie się To może być początek do bardzo ciekawej rozmowy! Skoro my mamy marzenia, to czemu święty Mikołaj nie mógłby ich mieć? Jakie On może mieć marzenia?
  • Postarajcie się nakierować młodego człowieka, aby to co piszecie, było rzeczywiście listem, a nie listą przedmiotów… Czasem dziecko tak bardzo chce szybko wypowiedzieć wszystkie swoje pragnienia, że jednym tchem opisuje pożądane przedmioty.
  • Spróbujecie zachęcić je, aby każdemu ze swoich marzeń poświęciło chwilę, opowiedziało o nim, dlaczego jest ono dla niego ważne, jak chciałoby się nim bawić. To pomoże zauważyć, że poza „ja chcę” jest w jego wnętrzu znacznie więcej

” Bardzo chciałbym, abyś przyniósł mi zestaw pieczątek. Potrzebne mi są one, aby wymyślać zadania i zagadki dla moich braci. Zwykle, gdy wrócę ze szkoły zapraszam moich młodszych braci do pokoju i bawimy się w szkołę. Ja jestem nauczycielem, a oni uczniami.”

Na koniec jest czas na zaadresowanie i ozdobienie koperty. Ozdobienie? A no tak Wiem, że zwykle kopert nie zdobimy, ale… to przecież bardzo wyjątkowy list!!!
A gdy już będzie gotowy koniecznie wybierzcie się wspólnie na pocztę. Może młody człowiek będzie miał odwagę sam kupić w okienku bilet, wesprzyjcie go w tym
No i ten ostatni moment, kiedy list wpada do ogromnej, czerwonej skrzynki na listy. Wielka nadzieja, wielkie emocje…

adwent

Mała motoryka jesienią

Nie wiem jak u Was, ale w naszym otoczeniu już na dobre zawitała jesień. Trudno tu stwierdzić, czy cieszymy się, czy uczucia mamy wręcz odwrotne, bo zdania są podzielone Niektórzy tęsknią za chodzeniem w sandałach, ale są też tacy, którzy dzień w dzień pytają, kiedy wreszcie przyjdzie zima
Stąd też dziś pomysł na wpis troszkę jesienny, ale połączony z pomysłami na rozwijanie kompetencji naszych dzieci. Nawet, gdy przynajmniej częściowo dzieciaki uczą się, bawią w szkole czy przedszkolu, bardzo Was zachęcam do twórczej zabawy w domu. Czasem wystarczy, że zaproponujecie maluchom bardzo proste przedmioty i zostawicie. One swoją niepohamowaną dziecięcą wyobraźnią wymyślą jak ich użyć

Chciałam dziś zaproponować Wam jak trenować małą motorykę, w domowym zaciszu, bez pośpiechu. Zacznijmy może od wyjaśnienia pojęcia, czym zatem jest mała motoryka?
Mała motoryka to inaczej rozwijanie sprawności palców i dłoni dziecka. Ma ona na celu doskonalenie napinania i rozluźniania mięśni palców, dłoni, ręki oraz świadomej kontroli tych procesów. Dziecko doskonali również płynność ruchów nadgarstka, przedramienia i ramienia.

Dzięki zadaniom z zakresu motoryki małej dzieci doskonalą chwytanie przedmiotów jedną ręką, kontrolowane ruchy rąk i palców, manipulowanie przedmiotem oraz skoordynowane użycie obu rąk. Celem zadań małej motoryki jest również uwrażliwienie małych paluszków na różne faktury, płaszczyzny.

A jesienią na najbliższym targowisku znajdziecie mnóstwo sezonowych „pomocy naukowych”.  Stragany uginają się od żurawiny, orzechów, śliwek, które wspaniale można wykorzystać do ćwiczenia sprawności dziecięcych dłoni i palców.

Pierwszy pomysł to obieranie. Czy będzie to cebula, jajko, czy upieczony buraczek bądź papryka, każda z tych czynności wspaniale wzmocni i uwrażliwi paluszki dziecka.

Czemu proponuję akurat buraki czy cebulę? Ponieważ często słyszę, że te dobre pomoce naukowe są takie drogie i że nas nie stać i w związku z tym nie pracujemy nad małą motoryką… A tu na prawdę nie trzeba certyfikowanych, drewnianych, najdroższych na rynku zabawek Równie dobrze sprawdzą się warzywa, fasole, orzechy. Wyobraźcie sobie jak mocno muszą napracować się malutkie palce, aby wydobyć kawałki orzecha włoskiego z łupinki!

Podobnie wspaniale popracujecie z żurawiną. Ćwiczenie chwytu pęsetowego jest koniecznym preludium do nauki pisania. Chwytanie maleńkich owoców żurawiny i przekładanie ich do innego małego naczynka to zabawa ćwicząca nie tylko małą motorykę, ale również koordynację wzrokowo-ruchową. A później, po zabawie, możecie wspólnie ugotować żurawinowy kisiel, w sam raz na chłodne jesienne wieczory.

Możecie również pobawić się w kopciuszka O co dokładnie mi chodzi? Nasypcie do miseczki musli, lub zmieszajcie płatki owsiane, jaglane, kukurydziane, otręby, rodzynki, słoneczniki i co tam jeszcze chcecie. A następnie poproście dziecko, aby wybrało z miseczki tylko rodzynki i odkładało je do małego pojemnika.

Wśród naszych grannowych propozycji też znajdziecie coś w temacie. Niezastąpione będą Sznurki i dziurki, Patyczaki, Kot w worku, Tańcowała igła z nitką czy Stuku puku.

A może Wy macie jakieś pomysły na ćwiczenie motoryki małej w domowym zaciszu?