Archiwa kategorii: 2 – 4 lata

Targi Książki 2017

Wielkie święto książek już za nami! To były cztery szalenie intensywne dni, zarówno dla wystawców jak i dla zwiedzających. Warszawskie Targi Książki, to impreza z wielkim rozmachem, ciesząca się ogromnym zainteresowaniem młodszych i starszych czytelników. Podobnie jak w latach ubiegłych, na targach spotkać można było matki z niemowlętami w chustach, pary trzymających się za ręce staruszków i całe klasy szkolnej młodzieży.

wtk2017

Na naszym stoisku dostępna była praktycznie cała oferta, którą odwiedzający nabyć mogli w bardzo atrakcyjnych cenach. Nie zabrakło też naszych kolorowych gadżetów, które rozchodziły się jak świeże bułeczki: linijki, zakładki, kupony rabatowe do naszego sklepu, a nade wszystko korony

Buzia sama uśmiechała się na widok grup młodzieży w koronach, albo nastolatek robiących tłum przed Panem Wojciechem Cejrowskim podpisującym swoje książki

Gościem honorowym tej edycji targów były Niemcy.  Program był bogaty i dostosowany do czytelników w różnym wieku. Czytano książki w języku naszych sąsiadów, były spotkania z niemieckim i autorami. Wśród książek można było odnaleźć również polskie bestsellery

Wśród stoisk spotkać można było wystawców wszystkim dobrze znanych, z wieloletnią tradycją, ale również zupełnie nowe wydawnictwa, nieznane dotąd na polskim rynku. Jednym z nich z pewnością jest Squla! To platforma edukacyjna dla dzieci, która niedawno pojawiła się w Polsce. Warto dodać, że to właśnie Granna jest wydawcą ich materialnych pomocy!

Na targach najmłodsi znaleźć mogli książki ze swoimi ulubionymi bohaterami. Ciekawym było obserwować reakcje poszczególnych rodzin, dzieci na dobrze znane, a także zupełnie nowe, urokliwe pozycje.

Był też czas na relaks i odpoczynek. Można było odpocząć na leżaku przy dobrej książce lub potańczyć w rytm ulubionej muzyki

A na naszym stoisku pracy nie zabrakło Dziękujemy wszystkim, którzy nas odwiedzili i mamy nadzieję, że Wy też dobrze się bawiliście!

Gry planszowe w terapii

Dziś, specjalnie dla Was kolejny wywiad Tym razem dotkniemy bardzo ważnego tematu. Wspólnie z terapeutą zastanowimy się nad możliwością wykorzystania gier planszowych w terapii dziecięcej.
Witaj Kasiu! Bardzo cieszę się, że zgodziłaś się porozmawiać o swoich doświadczeniach! Opowiedz proszę, czy gry planszowe można wykorzystać w terapii? Czy to jest takie oczywiste?
Dla mnie tak Właściwie nie wyobrażam sobie bez nich pracy. Prowadzę różnego rodzaju terapie: logopedyczną, pedagogiczną, integracji sensorycznej i na każdej z nich używam tego typu gier. Czasem je modyfikuję, żeby lepiej dostosować do potrzeb i możliwości danego dziecka. Powiększam obrazki, laminuję, oznaczam piktogramami, tworzę sekwencje, memo lub lotto.

W czym gry są Ci pomocne podczas prowadzenia zajęć terapeutycznych?
Gry mają walory edukacyjne, społeczne, ale również motywacyjne i terapeutyczne. Jeśli dziecko jest zafascynowane jakąś grą planszową, a nie bardzo chce pracować na zajęciach, to gra jest dla niego pewnego rodzaju motywatorem do wykonania danego ćwiczenia lub całej serii zadań. Oczywiście gramy wtedy pod koniec zajęć Jeśli dziecko ma trudności z przestrzeganiem zasad, to zwykła „ściganka” będzie wspomagać kształtowanie takich umiejętności. Im prostsze reguły, tym łatwiej będzie je przestrzegać.

To może porozmawiajmy o konkretach, jak to wygląda w przypadku terapii logopedycznej?
Obecnie na rynku jest bardzo dużo gier logopedycznych do utrwalania artykulacji głosek. Są różnego rodzaje mema, lotta, gry ściganki, karty. Każdy znajdzie dla siebie coś fajnego;) Uatrakcyjniają one żmudne, częste powtarzanie tych samych sylab, wyrazów, fraz czy zdań. Kiedy dziecko gra po prostu świetnie się bawi i nie czuje, że ćwiczy.
Ale terapia logopedyczna to nie jest wyłącznie praca nad artykulacją. Podczas zajęć kształtuje się szereg innych umiejętności. Dla mnie jedną z bazowych rzeczy jest komunikacja. Nie każdy zdaje sobie sprawę jak ważna jest naprzemienność działań (raz ja, raz ty). To podstawa do rozmowy, do dialogowania. A jak najprzyjemniej uczyć się naprzemienności? Na grach planszowych oczywiście

Innym ważnym aspektem terapii logopedycznej jest kształtowanie kompetencji językowych. Często rozwijam tę sferę z wykorzystaniem różnorodnych gier. Każda z nich ma jakieś obrazki, które można pokazać, nazwać, opisać lub zakryć. W ten sposób poszerzamy zakres słownictwa, kształtujemy umiejętności wypowiadania się, uczymy fleksji. Np. mamy 6 obrazków. Dziecko może pokazać nazwany przeze mnie przedmiot lub nazwać je samemu. Może ułożyć te obrazki według usłyszanego wzorca (ćwiczenie pamięci słuchowej). Może powiedzieć, który obrazek zginął („czego nie ma?” misia), podać liczbę mnogą (misie). Może stworzyć zdanie z wylosowanym obrazkiem itd. itd. Te same elementy można wykorzystać na bardzo wielu płaszczyznach.Nie zapominajmy też o grach słuchowych doskonalących percepcję słuchową, które często są stosowane podczas zajęć logopedycznych.

A jak wykorzystujesz gry w terapii integracji sensorycznej? To już nie jest takie oczywiste. Wiele osób postrzega terapię integracji sensorycznej jako ćwiczenia gimnastyczne, doskonalące głównie dużą motorykę, a jednak chyba jest inaczej, prawda?
Terapia integracji sensorycznej nie jest kolejną gimnastyczką. Owszem wykonuje się bardzo dużo ćwiczeń ruchowych, ale ich celem jest dostarczenie w sposób kontrolowany odpowiedniej ilości bodźców sensorycznych. Podczas zajęć jest dużo stymulacji przedsionkowych (ćwiczenia z wykorzystaniem huśtawek, beczki, deski rotacyjnej), proprioceptywnych (np. przeciskanie się przez maglownicę, tunel sensoryczny), dotykowych (masaże, zabawy ziarnami, fakturami). A także stymulacji wzrokowych, słuchowych, węchowych i smakowych.

Gry nie są w tej terapii wiodące, lecz z powodzeniem ją wspomagają. Ja najczęściej korzystam z gier dotykowych (lotta, mema, domina, woreczki z kształtami do rozpoznawania np. Grannowy Kot w worku). Są gry stymulujące zmysł węchu (Nos w nos), czy usprawniające motorykę małą (nawlekanki, przeplatanki). Można się nimi bawić siedząc na dużej huśtawce, leżąc na fasolce rehabilitacyjnej. Można wrzucić jako element do toru przeszkód, lub po prostu wykorzystać jako zabawę na koniec zajęć.

A czy Twoje dzieci lubią zmienność gier, czy wolą „do znudzenia” grać w tą samą?W dużej mierze zależy to od dziecka. Są takie, które cały czas mogłyby bawić się w tą sama grę i takie, które po jednym zagraniu już się nią nudzą. Czasem jest to kwestia rodzaju zaburzenia. Zdarza się, że dziecko fiksuje się na jednej grze i ma trudności ze zmianą. Wtedy mogą pojawić się zachowania trudne, gdy gra „zniknie” z planu zajęć. Jest też grupa dzieci, które tak bardzo cieszą się nowo nabytą umiejętnością, że chcą się nią nasycić i wciąż grają i grają w to samo.

 

Czy są jakieś formy zabawy lub gier, które po terapii zalecasz do kontynuowania zabawy w domu?
Tak, rodzice często pytają mnie jak mogą wspomóc terapię na terenie domu. Polecam wówczas gry, które utrwalają nabyte przez dziecko umiejętności, ćwiczą wybrane głoski. Jest to zdecydowanie przyjemniejszy sposób na „odrabianie pracy domowej”. Oczywiście gra nie jest jedynym zaleceniem.

Czy dzieci nie odbierają tego jako przedłużenie terapii w domu?
Nie, jeśli jest to ich ulubiona gra planszowa. Często konstruuję na zajęciach z dziećmi ich własne gry, które zabierają potem do domu. Mam wtedy pewność, że dziecko – współautor projektu będzie chciało, wielokrotnie zagrać ze wszystkimi członkami rodziny;)

A jak to jest u Ciebie? Czy gry kojarzą Ci się już tylko z pracą, czy w czasie wolnym też masz chęć i możliwość zagrać w grę z najbliższymi?
No tak… ciężki temat… Był taki czas, kiedy moje dzieci chciały grać w to samo, co dzieci w przedszkolu i czasem czułam się w domu jak w pracy. A to wcale nie było przyjemne. Teraz już nie mam tego problemu, dzieci są starsze, a gry bardziej urozmaicone. Czasem jednak łapię się na tym, że grając z własnymi dziećmi zastanawiam się jak mogłabym tą grę wykorzystać na terapii.

A masz jakieś swoje ulubione gry?
Moją niezmiennie ulubioną od wielu lat grą są Patyczaki! Można je wykorzystać do liczenia, różnicowania, do nauki kolorów, tworzenia sekwencji, układania wzorów, do wkładania w małe otwory itd.itd. Ja używam plastikowej wersji, która jest niezniszczalna – moje patyczaki mają ponad piętnaście lat.

Bardzo też lubię Zagadki Smoka Obiboka. Często wykorzystuję je w terapii logopedycznej. Jeśli rozmawiamy np. o zoo, to wybieram karty ze zwierzątkami. Jeśli ćwiczę artykulację, np. głoski szumiące to wybieram karty z sz, ż, cz, dż. W zależności o tego na jakim poziomie jest dziecko, może nazwać te obrazki, albo opowiedzieć o nich coś więcej, może odgadnąć zagadkę, albo ją stworzyć Lubię również Smart Games szczególnie Auta i Camelot.
Mam jeszcze taką słabość, że nigdy nie wyrzucam oryginalnych tekturek, w które zapakowane są elementy. Gro dzieci uwielbia je wciskać i wyciskać.

Bardzo dziękuję za sporą dawkę cennych inspiracji i życzę kolejnych twórczych pomysłów i zachwyconych dzieci wychodzących z Twoich zajęć! 

Katarzyna Malinowska – Burchardt – logopeda, terapeuta integracji sensorycznej, Kasia MBoligofrenopedagog, pedagog-terapeuta. Kształciła się m.in. w Wyższej Szkole Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej – Pedagogika Specjalna; Akademii Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskej – Podyplomowe Studium Logopedii; Wyższej Szkole Społeczno-Ekonomicznej – Podyplomowe Studium Terapii Pedagogicznej.Ukończyła liczne kursy specjalistyczne, m.in. „Metoda Ruchu Rozwijającego bazującego na pracy Weroniki Sherborne I° i II°”, „Makaton. Program rozwoju komunikacji I° i II°”, „Terapia integracji sensorycznej w pracy z dzieckiem autystycznym”, „Zaburzenia integracji sensorycznej w ADHD”, „Smyko-multisensoryka”. Pracę zawodową z dziećmi rozpoczęła 18 lat temu. Obecnie pracuje w przedszkolu integracyjnym w Warszawie oraz z przedszkolu w Serocku. Prywatnie jest mamą dwóch dziewczynek.

Poziomo czy pionowo?

Chciałam Wam dziś przedstawić sposób na innowacyjne wykorzystanie gier, które macie już w domu Zwykle gracie w gry siedząc przy stole, na podłodze, na dywanie. Rozkładacie karty, plansze, elementy na płaszczyźnie poziomej.

A gdyby tak kiedyś zamienić poziom na pion?
1Dzisiejszy pomysł ma na celu zainspirować Wasze dzieci do innego spojrzenia na zabawki, które leżą w Waszym mieszkaniu, niektóre może podniszczone, inne dawno nie używane. Spróbujmy podarować im drugie życie
Będziecie potrzebować nożyczek oraz masy mocującej do ściany. Lepiącej się, rozciągliwej , podobnej trochę do plasteliny. Niezbędna będzie też płaska, czysta, pionowa powierzchnia, która posłuży Wam za pole do grania. Wybierzcie wspólnie grę, w którą zagracie, a następnie zajmijcie się masą. Jest ona bezpieczna, niebrudząca. Możecie oddać swojemu dziecku kompetencje podzielenia masy na kawałki. Już trzylatek będzie w stanie poradzić sobie z tym zadaniem.

My wybraliśmy Zwierzątka z serii Już gram. To klasyczne domino z obrazkami zwierząt. Rozłożyliśmy elementy układanki i zajęliśmy się mocowaniem masy. W pudełkach jest ona pocięta na paski i wstępnie podzielona na małe elementy. Jednak cięcie jej nożyczkami, a następnie ugniatanie, stanowi wspaniały trening manualny dla małych dłoni.

Ugniatanie masy, bawienie się nią to sposób na rozwijanie małej motoryki. Przyklejenie masy do elementu gry jest również pewnego rodzaju wyzwaniem. Masę trzeba rozgrzać w palcach, uformować kuleczkę, a następnie delikatnie rozsmarować po kartoniku. Ćwiczenie paluszków to bardzo ważna sprawa. Gdy będą one sprawne łatwiej będzie dziecku rysować kredkami, malować farbami, wydzierać kolorowe papiery. Łatwiej będzie mu samodzielnie wycierać nosek, umyć zęby, a następnie utrzymać ołówek i uczyć się pisać.

Sprawdzaliśmy jak należy rozkleić masę i jak mocno należy docisnąć element do płaszczyzny, aby się jej trzymał. A później zabawa szła już swoim torem. Kolejne elementy domina lądowały na pionowej powierzchni. Ciekawym było obserwować jak dzieci inaczej patrzą na elementy, na ułożony przez siebie układ. Ta innowacja pozwoliła im spojrzeć na znaną już grę z zupełnie innej perspektywy.

Takich gier, do wykorzystania w pionie mamy kilka w swojej ofercie. Wypróbujcie szczególnie Sombrero czy Melonik, Puzlino i Już czytam :)

 

 

Domki

Przedstawiam Wam naszą nowość – grę dla najmłodszych graczy Domki. Gra dołączyła do serii Już gram. O innych grach z tej serii przeczytacie również na grannowym blogu: Mamusie, Plastusie i Zwierzątka i Mały miś.
Serię Już gram stworzyliśmy specjalnie dla maluchów, które dopiero zaczynają swoją przygodę z planszówkami. Gry pozwalają na samodzielną zabawę lub wspólną rozgrywkę ze starszymi graczami. Każda z propozycji będzie dla dziecka wspaniałą rozrywką i pomoże mu z radością odkrywać świat!

Domki to prosta dobieranka, będąca jednocześnie ciekawą propozycją edukacyjną dla dzieci w wieku 2-4 lat. W pudełku pełnym domków znajdziecie 8 dwustronnych plansz domków, 8 dwustronnych żetonów zwierzątek, plakat edukacyjny oraz instrukcję. Gra edukacyjna Domki wspaniale ćwiczy spostrzegawczość, wspomaga rozwój słownictwa i zakres wiadomości. Doskonali również małą motorykę oraz koncentrację malucha.

Poznajcie domki ośmiu zwierzątek, odkryjcie wspólnie czym się one różnią, czy są zwierzątka, które mogłyby zamienić się domkami? Czy niektóre zwierzaki same budują swoje domki? Ułóżcie plansze w ten sposób, aby cztery z nich stanowiły obrazek gospodarstwa, a pozostałe las. Dopasujcie, które zwierzątka mają swoje domki w lesie, a które wśród ludzi.
Kolejnym etapem zabawy może być zabawa z cieniem. Odwróćcie plansze na drugą stronę. Na każdej z nich znajdziecie cień jednego ze zwierzątek. Spróbujcie dopasować żetony zwierzątka do ich cieni.
Gdy to zadanie również okaże się bułką z masłem dla Waszego bystrzaka, wskoczcie na wyższy lewel i poszukajcie zamienników słowa domek bo domek lisa to nie to samo co domek mrówek czy konia

Na planszach możecie również wyszukiwać drobnych szczegółów oraz opowiadać krótkie historyki o tym, co wydarzyło się w domkach zwierzątek. A zatem, do dzieła!

List do świętego Mikołaja

Temat na czasie Stąd też nasz blogowy wpis o listach do świętego Mikołaja. Ten zwyczaj, przekazywany z pokolenia na pokolenie, jest jednym z najpiękniejszych wspomnień z dzieciństwa. Już samo pisanie tego listu było ogromnym przeżyciem. Czekaliśmy cały rok, aby wreszcie móc przelać na papier skrzętnie przechowywane w pamięci marzenia.
Najmłodsze pokolenie, nawet gdy zapomnicie, z pewnością przypomni Wam, że listy nie zostały jeszcze napisane!

images

Chciałam dziś kilka słów o tym jak zabrać się do takiego wspólnego pisania listu

  • Przygotujcie otoczenie. Oczyśćcie stół lub biurko, gdzie zamierzacie pisać list.  Ma być pięknie! Przecież właśnie piszecie list do świętego! Pomożecie tym dziecku dostrzec,  że jest to ważny moment, że to jest czas tylko dla Was, teraz nikt nie będzie Wam przeszkadzał. Teraz jest chwila na wypowiedzenie swoich marzeń.
  • Wymyślcie układ listu, od czego zaczniecie, co dziecko chciałoby opisać w liście, może w końcowym fragmencie listu złożycie życzenia świętemu Mikołajowi, zapytacie o jego marzenia? Pewnie niektóre dzieci ze zdziwieniem zareagują na taką propozycję, ale nie obawiajcie się To może być początek do bardzo ciekawej rozmowy! Skoro my mamy marzenia, to czemu święty Mikołaj nie mógłby ich mieć? Jakie On może mieć marzenia?
  • Postarajcie się nakierować młodego człowieka, aby to co piszecie, było rzeczywiście listem, a nie listą przedmiotów… Czasem dziecko tak bardzo chce szybko wypowiedzieć wszystkie swoje pragnienia, że jednym tchem opisuje pożądane przedmioty.
  • Spróbujecie zachęcić je, aby każdemu ze swoich marzeń poświęciło chwilę, opowiedziało o nim, dlaczego jest ono dla niego ważne, jak chciałoby się nim bawić. To pomoże zauważyć, że poza „ja chcę” jest w jego wnętrzu znacznie więcej

” Bardzo chciałbym, abyś przyniósł mi zestaw pieczątek. Potrzebne mi są one, aby wymyślać zadania i zagadki dla moich braci. Zwykle, gdy wrócę ze szkoły zapraszam moich młodszych braci do pokoju i bawimy się w szkołę. Ja jestem nauczycielem, a oni uczniami.”

Na koniec jest czas na zaadresowanie i ozdobienie koperty. Ozdobienie? A no tak Wiem, że zwykle kopert nie zdobimy, ale… to przecież bardzo wyjątkowy list!!!
A gdy już będzie gotowy koniecznie wybierzcie się wspólnie na pocztę. Może młody człowiek będzie miał odwagę sam kupić w okienku bilet, wesprzyjcie go w tym
No i ten ostatni moment, kiedy list wpada do ogromnej, czerwonej skrzynki na listy. Wielka nadzieja, wielkie emocje…

adwent

Mała motoryka jesienią

Nie wiem jak u Was, ale w naszym otoczeniu już na dobre zawitała jesień. Trudno tu stwierdzić, czy cieszymy się, czy uczucia mamy wręcz odwrotne, bo zdania są podzielone Niektórzy tęsknią za chodzeniem w sandałach, ale są też tacy, którzy dzień w dzień pytają, kiedy wreszcie przyjdzie zima
Stąd też dziś pomysł na wpis troszkę jesienny, ale połączony z pomysłami na rozwijanie kompetencji naszych dzieci. Nawet, gdy przynajmniej częściowo dzieciaki uczą się, bawią w szkole czy przedszkolu, bardzo Was zachęcam do twórczej zabawy w domu. Czasem wystarczy, że zaproponujecie maluchom bardzo proste przedmioty i zostawicie. One swoją niepohamowaną dziecięcą wyobraźnią wymyślą jak ich użyć

Chciałam dziś zaproponować Wam jak trenować małą motorykę, w domowym zaciszu, bez pośpiechu. Zacznijmy może od wyjaśnienia pojęcia, czym zatem jest mała motoryka?
Mała motoryka to inaczej rozwijanie sprawności palców i dłoni dziecka. Ma ona na celu doskonalenie napinania i rozluźniania mięśni palców, dłoni, ręki oraz świadomej kontroli tych procesów. Dziecko doskonali również płynność ruchów nadgarstka, przedramienia i ramienia.

Dzięki zadaniom z zakresu motoryki małej dzieci doskonalą chwytanie przedmiotów jedną ręką, kontrolowane ruchy rąk i palców, manipulowanie przedmiotem oraz skoordynowane użycie obu rąk. Celem zadań małej motoryki jest również uwrażliwienie małych paluszków na różne faktury, płaszczyzny.

A jesienią na najbliższym targowisku znajdziecie mnóstwo sezonowych „pomocy naukowych”.  Stragany uginają się od żurawiny, orzechów, śliwek, które wspaniale można wykorzystać do ćwiczenia sprawności dziecięcych dłoni i palców.

Pierwszy pomysł to obieranie. Czy będzie to cebula, jajko, czy upieczony buraczek bądź papryka, każda z tych czynności wspaniale wzmocni i uwrażliwi paluszki dziecka.

Czemu proponuję akurat buraki czy cebulę? Ponieważ często słyszę, że te dobre pomoce naukowe są takie drogie i że nas nie stać i w związku z tym nie pracujemy nad małą motoryką… A tu na prawdę nie trzeba certyfikowanych, drewnianych, najdroższych na rynku zabawek Równie dobrze sprawdzą się warzywa, fasole, orzechy. Wyobraźcie sobie jak mocno muszą napracować się malutkie palce, aby wydobyć kawałki orzecha włoskiego z łupinki!

Podobnie wspaniale popracujecie z żurawiną. Ćwiczenie chwytu pęsetowego jest koniecznym preludium do nauki pisania. Chwytanie maleńkich owoców żurawiny i przekładanie ich do innego małego naczynka to zabawa ćwicząca nie tylko małą motorykę, ale również koordynację wzrokowo-ruchową. A później, po zabawie, możecie wspólnie ugotować żurawinowy kisiel, w sam raz na chłodne jesienne wieczory.

Możecie również pobawić się w kopciuszka O co dokładnie mi chodzi? Nasypcie do miseczki musli, lub zmieszajcie płatki owsiane, jaglane, kukurydziane, otręby, rodzynki, słoneczniki i co tam jeszcze chcecie. A następnie poproście dziecko, aby wybrało z miseczki tylko rodzynki i odkładało je do małego pojemnika.

Wśród naszych grannowych propozycji też znajdziecie coś w temacie. Niezastąpione będą Sznurki i dziurki, Patyczaki, Kot w worku, Tańcowała igła z nitką czy Stuku puku.

A może Wy macie jakieś pomysły na ćwiczenie motoryki małej w domowym zaciszu?

 

 

 

 

Potwory na trawie

Aż trudno w to uwierzyć, a jednak za chwilę półmetek wakacji… Przynajmniej dla naszych dzieci. Zawsze w tym momencie myślimy o studentach, którzy ku zazdrości innych, odpoczywają miesiąc dłużej Tak, tak, wiem, w naszym wydawnictwie mamy kilku studentów, którzy z pewnością pomyślą, że to kiepski żart

Ale zostawmy studentów w spokoju. Nasze dzieciaki mają labę, choć wiem, że nie każdy ma taką możliwość, to jednak większość z nas nie prowadza swoich pociech do przedszkola czy na zajęcia dodatkowe. Dzieciaki potrzebują odpoczynku i mają do niego prawo. Poza tym, jak pewnie wiecie, one odpoczywając paradoksalnie też się rozwijają

Dla tak młodych ludzi mało istotne jest czy polecą w podróż samolotem na drugą półkulę, pojadą autem do innego kraju czy pociągiem do babci. A może przesiedzą większość wakacji w ogrodzie lub na działce. I czasem niewiele trzeba, aby zapewnić im bezpieczne i twórcze zajęcia.  Dostęp do ziemi, wody, piasku, łyżek czy pojemników i błotna kuchnia gotowa.

A może któregoś dnia znajdziecie pustą łąkę, naszykujecie kosz pyszności, zabierzecie koc i ulubioną grę?

Potwory do szafy to sympatyczna gra dla dzieci w wieku 3-8 lat. Utarło się, że to gra na dobranoc, a nam granie na łące w południe sprawiło nie mniej radości, niż rozgrywka przed snem. Zadaniem graczy jest odnajdywanie zabawek, których boi się wskazany potwór. Gra wspaniale integruje rodzinę, stanowi pretekst do rozmowy i oswajania stworów mieszkających w dziecięcej wyobraźni.

A Wy macie jakieś ulubione wakacyjne rodzinne aktywności?

Nasz Mały Miś

Kilka razy pisałam o propozycjach z naszej serii gier edukacyjnych dla Maluszków – Już Gram. To seria, która premierę miała w tym roku i docelowo zawierać ma sześć tytułów dla najmłodszych graczy – dzieci w wieku 2-4 lat.

Dziś chciałam przedstawić kolejną. Przed Wami najświeższa pozycja – Mały Miś.

IMG_8983

Mały Miś to urocza układanka przedstawiająca krótkie historyjki tytułowego bohatera. Wewnątrz pudełka znajdziecie 8 trzyelementowych puzzli. Każda z nich przedstawia Misia w innej sytuacji, np. lepiącego bałwana, dekorującego tort.

Gra, podobnie jak pozostałe pozycje z serii Już gram ma kilka wariantów.

  1. Połóżcie wszystkie puzzle obrazkami do góry, na środku stołu. Wybierzcie losowo element, od którego zaczniecie układać pozostałe elementy, w ten sposób, aby powstała spójna historyjka.
  2. Ułóżcie wszystkie elementy, podobnie jak w pierwszym wariancie gry. Następnie wybierzcie tylko środkowe puzzle ze wszystkich historyjek i rozdzielcie je równo pomiędzy wszystkich graczy. Następnie na „trzy, cztery” rozpocznijcie wyścig w dopasowywaniu brakujących elementów. Wygrywa ten, kto najszybciej ułoży swoje puzzle.
  3. Dla 3-4 latków proponujemy wersję „Wcześniej – później”. Ten wariant najlepiej sprawdzi się podczas gry z rodzicem, bądź opiekunem.  Starszy gracz wybiera dowolny środkowy element układanki i zadaje pytanie „co wydarzyło się misiowi wcześniej?”. Gdy młodszy gracz odnajdzie właściwy element i odpowie na pytanie, wówczas opiekun ponownie zadaje pytaniem tym razem próbując uzyskać odpowiedź na pytanie „co wydarzyło się misiowi później?”.

Elementy gry wykonane są z grubej tektury, odpowiedniej dla najmłodszych graczy. odporne na gryzienie i zamoczenie
Gra wspaniale rozwija małą motorykę oraz słownictwo – dzieci uczą się budować zdania, opowiadać, łączyć zaobserwowane elementy; ćwiczy również spostrzegawczość i koncentracje. Efekty są szybko widoczne, co dodatkowo zachęca dzieci do dalszej zabawy i nauki przez zabawę

Ponadto w każdej grze znajdziecie plakat z wszystkimi historyjkami misia oraz pytaniami zachęcającymi do opowiadania!

IMG_8984

z serii „Już gram”

Nie tam dawno pisałam o grannowej nowości dla najmłodszych graczy – pierwszej z serii Już gram, grze Mamusie.
W międzyczasie ukazała się kolejna pozycja – Auta, czyli puzlotto z ważnymi pojazdami.  Radiowóz, karetka, wóz strażacki, co pasuje do danego zawodu, jakie elementy wiążą się z daną specjalnością? Sprawdźcie w Autach. Gra pobudza wyobraźnię dziecka, ćwiczy spostrzegawczość i koncentrację uwagi.

Dziś chciałabym przedstawić Wam Plastusie i Zwierzątka, najnowsze dwie gry z serii dla maluchów.

Plastusie to obrazkowe memo.  W pudełku znajdziecie 24 kartoniki z ilustracjami plastelinowych bajkowych postaci, zwierzątek, pojazdów i zabawek. Gra ma wiele wariantów. Podstawowym jest szukanie par. U najmłodszych graczy pomocnym może okazać się wprowadzenie pojęcia „taki sam”, aby maluch nauczył się nazywać zaobserwowane podobieństwo. Jest to szczególnie istotne w przypadku maluszków z niewielkim zasobem słownictwa.

Czytaj dalej z serii „Już gram”

Mamusie!

Już jest! Nareszcie! Absolutnie najsłodsza gra Granny!!! Mamusie, czyli prosta dobieranka dla najmłodszych graczy, w wieku 2-4 lat.  Postaciami gry są mamusie oraz ich dzidziusie. W pudełku znajdziecie 12 dwuelementowych puzzli, plakat ze zwierzątkami występującymi w grze oraz instrukcję.
Mamusie miały swoją premierę na targach Kids’ Time w Kielcach.

Czytaj dalej Mamusie!