Archiwa tagu: mała motoryka

Katalog plakat

Jak każda firma dbająca o swoich klientów, co pół roku szykujemy dla Was nowy katalog. Od lat przygotowywaliśmy dla Was katalogi książkowe, które trafiały głównie do sklepów i hurtowni, czasem można było zdobyć je na targach Niedawno jednak wymyśliliśmy produkt, który pozwala cieszyć się katalogiem również  klientowi ostatecznemu! I tak, kolejny już sezon oddamy w Wasze ręce katalog plakat!

Najfajniejsze w tym katalogu jest to, że… możecie z nim zrobić absolutnie to co chcecie! Możecie wykorzystać jako ozdobę mieszkania, szkolnej świetlicy lub sali przedszkolnej. Możecie z jego pomocą stworzyć własną grę planszową. Będzie on również pomocny do nauki języków obcych, lub rozwijania słownictwa malutkich dzieci.
Wszystko za sprawą tego, że plakat jest dwustronny. Po jednej stronie znajdziecie katalog grannowych produktów. Natomiast z drugiej strony znajdziecie ilustracje do którejś z naszych ówczesnych nowości. Obecnie dostępny jest katalog plakat z pięknymi ilustracjami do gry Tempo! Junior.

Tenże plakat wykorzystałyśmy do zabawy w domu. Fajne było już samo rozkładanie tak dużego formatu Dla 2-3 latka to ciekawe i „dorosłe” zajęcie Przy pomocy plakatu rozmawiałyśmy najpierw o kolorach. W związku z tymczasowym upodobaniem koloru różowego, w pierwszej kolejności zauważone i nazwane zostały obrazki różowe. Później szukałyśmy rzeczy, które są smaczne oraz takich, które wydają jakiś dźwięk.

A później do gry weszły nożyczki. Tak tak, zapewniam Was, że 2-3 latek jest w stanie posługiwać się nożyczkami Jeśli oczywiście ma na to ochotę zabawę, poczuje się bardzo przejęty i bardzo dorośle! Praca nożyczkami pod czujnym okiem osoby dorosłej nie będzie niebezpieczną czynnością, a pomoże małemu człowiekowi w doświadczaniu i odkrywaniu świata! A z resztą… spróbujcie sami

 

Gry planszowe w terapii

Dziś, specjalnie dla Was kolejny wywiad Tym razem dotkniemy bardzo ważnego tematu. Wspólnie z terapeutą zastanowimy się nad możliwością wykorzystania gier planszowych w terapii dziecięcej.
Witaj Kasiu! Bardzo cieszę się, że zgodziłaś się porozmawiać o swoich doświadczeniach! Opowiedz proszę, czy gry planszowe można wykorzystać w terapii? Czy to jest takie oczywiste?
Dla mnie tak Właściwie nie wyobrażam sobie bez nich pracy. Prowadzę różnego rodzaju terapie: logopedyczną, pedagogiczną, integracji sensorycznej i na każdej z nich używam tego typu gier. Czasem je modyfikuję, żeby lepiej dostosować do potrzeb i możliwości danego dziecka. Powiększam obrazki, laminuję, oznaczam piktogramami, tworzę sekwencje, memo lub lotto.

W czym gry są Ci pomocne podczas prowadzenia zajęć terapeutycznych?
Gry mają walory edukacyjne, społeczne, ale również motywacyjne i terapeutyczne. Jeśli dziecko jest zafascynowane jakąś grą planszową, a nie bardzo chce pracować na zajęciach, to gra jest dla niego pewnego rodzaju motywatorem do wykonania danego ćwiczenia lub całej serii zadań. Oczywiście gramy wtedy pod koniec zajęć Jeśli dziecko ma trudności z przestrzeganiem zasad, to zwykła „ściganka” będzie wspomagać kształtowanie takich umiejętności. Im prostsze reguły, tym łatwiej będzie je przestrzegać.

To może porozmawiajmy o konkretach, jak to wygląda w przypadku terapii logopedycznej?
Obecnie na rynku jest bardzo dużo gier logopedycznych do utrwalania artykulacji głosek. Są różnego rodzaje mema, lotta, gry ściganki, karty. Każdy znajdzie dla siebie coś fajnego;) Uatrakcyjniają one żmudne, częste powtarzanie tych samych sylab, wyrazów, fraz czy zdań. Kiedy dziecko gra po prostu świetnie się bawi i nie czuje, że ćwiczy.
Ale terapia logopedyczna to nie jest wyłącznie praca nad artykulacją. Podczas zajęć kształtuje się szereg innych umiejętności. Dla mnie jedną z bazowych rzeczy jest komunikacja. Nie każdy zdaje sobie sprawę jak ważna jest naprzemienność działań (raz ja, raz ty). To podstawa do rozmowy, do dialogowania. A jak najprzyjemniej uczyć się naprzemienności? Na grach planszowych oczywiście

Innym ważnym aspektem terapii logopedycznej jest kształtowanie kompetencji językowych. Często rozwijam tę sferę z wykorzystaniem różnorodnych gier. Każda z nich ma jakieś obrazki, które można pokazać, nazwać, opisać lub zakryć. W ten sposób poszerzamy zakres słownictwa, kształtujemy umiejętności wypowiadania się, uczymy fleksji. Np. mamy 6 obrazków. Dziecko może pokazać nazwany przeze mnie przedmiot lub nazwać je samemu. Może ułożyć te obrazki według usłyszanego wzorca (ćwiczenie pamięci słuchowej). Może powiedzieć, który obrazek zginął („czego nie ma?” misia), podać liczbę mnogą (misie). Może stworzyć zdanie z wylosowanym obrazkiem itd. itd. Te same elementy można wykorzystać na bardzo wielu płaszczyznach.Nie zapominajmy też o grach słuchowych doskonalących percepcję słuchową, które często są stosowane podczas zajęć logopedycznych.

A jak wykorzystujesz gry w terapii integracji sensorycznej? To już nie jest takie oczywiste. Wiele osób postrzega terapię integracji sensorycznej jako ćwiczenia gimnastyczne, doskonalące głównie dużą motorykę, a jednak chyba jest inaczej, prawda?
Terapia integracji sensorycznej nie jest kolejną gimnastyczką. Owszem wykonuje się bardzo dużo ćwiczeń ruchowych, ale ich celem jest dostarczenie w sposób kontrolowany odpowiedniej ilości bodźców sensorycznych. Podczas zajęć jest dużo stymulacji przedsionkowych (ćwiczenia z wykorzystaniem huśtawek, beczki, deski rotacyjnej), proprioceptywnych (np. przeciskanie się przez maglownicę, tunel sensoryczny), dotykowych (masaże, zabawy ziarnami, fakturami). A także stymulacji wzrokowych, słuchowych, węchowych i smakowych.

Gry nie są w tej terapii wiodące, lecz z powodzeniem ją wspomagają. Ja najczęściej korzystam z gier dotykowych (lotta, mema, domina, woreczki z kształtami do rozpoznawania np. Grannowy Kot w worku). Są gry stymulujące zmysł węchu (Nos w nos), czy usprawniające motorykę małą (nawlekanki, przeplatanki). Można się nimi bawić siedząc na dużej huśtawce, leżąc na fasolce rehabilitacyjnej. Można wrzucić jako element do toru przeszkód, lub po prostu wykorzystać jako zabawę na koniec zajęć.

A czy Twoje dzieci lubią zmienność gier, czy wolą „do znudzenia” grać w tą samą?W dużej mierze zależy to od dziecka. Są takie, które cały czas mogłyby bawić się w tą sama grę i takie, które po jednym zagraniu już się nią nudzą. Czasem jest to kwestia rodzaju zaburzenia. Zdarza się, że dziecko fiksuje się na jednej grze i ma trudności ze zmianą. Wtedy mogą pojawić się zachowania trudne, gdy gra „zniknie” z planu zajęć. Jest też grupa dzieci, które tak bardzo cieszą się nowo nabytą umiejętnością, że chcą się nią nasycić i wciąż grają i grają w to samo.

 

Czy są jakieś formy zabawy lub gier, które po terapii zalecasz do kontynuowania zabawy w domu?
Tak, rodzice często pytają mnie jak mogą wspomóc terapię na terenie domu. Polecam wówczas gry, które utrwalają nabyte przez dziecko umiejętności, ćwiczą wybrane głoski. Jest to zdecydowanie przyjemniejszy sposób na „odrabianie pracy domowej”. Oczywiście gra nie jest jedynym zaleceniem.

Czy dzieci nie odbierają tego jako przedłużenie terapii w domu?
Nie, jeśli jest to ich ulubiona gra planszowa. Często konstruuję na zajęciach z dziećmi ich własne gry, które zabierają potem do domu. Mam wtedy pewność, że dziecko – współautor projektu będzie chciało, wielokrotnie zagrać ze wszystkimi członkami rodziny;)

A jak to jest u Ciebie? Czy gry kojarzą Ci się już tylko z pracą, czy w czasie wolnym też masz chęć i możliwość zagrać w grę z najbliższymi?
No tak… ciężki temat… Był taki czas, kiedy moje dzieci chciały grać w to samo, co dzieci w przedszkolu i czasem czułam się w domu jak w pracy. A to wcale nie było przyjemne. Teraz już nie mam tego problemu, dzieci są starsze, a gry bardziej urozmaicone. Czasem jednak łapię się na tym, że grając z własnymi dziećmi zastanawiam się jak mogłabym tą grę wykorzystać na terapii.

A masz jakieś swoje ulubione gry?
Moją niezmiennie ulubioną od wielu lat grą są Patyczaki! Można je wykorzystać do liczenia, różnicowania, do nauki kolorów, tworzenia sekwencji, układania wzorów, do wkładania w małe otwory itd.itd. Ja używam plastikowej wersji, która jest niezniszczalna – moje patyczaki mają ponad piętnaście lat.

Bardzo też lubię Zagadki Smoka Obiboka. Często wykorzystuję je w terapii logopedycznej. Jeśli rozmawiamy np. o zoo, to wybieram karty ze zwierzątkami. Jeśli ćwiczę artykulację, np. głoski szumiące to wybieram karty z sz, ż, cz, dż. W zależności o tego na jakim poziomie jest dziecko, może nazwać te obrazki, albo opowiedzieć o nich coś więcej, może odgadnąć zagadkę, albo ją stworzyć Lubię również Smart Games szczególnie Auta i Camelot.
Mam jeszcze taką słabość, że nigdy nie wyrzucam oryginalnych tekturek, w które zapakowane są elementy. Gro dzieci uwielbia je wciskać i wyciskać.

Bardzo dziękuję za sporą dawkę cennych inspiracji i życzę kolejnych twórczych pomysłów i zachwyconych dzieci wychodzących z Twoich zajęć! 

Katarzyna Malinowska – Burchardt – logopeda, terapeuta integracji sensorycznej, Kasia MBoligofrenopedagog, pedagog-terapeuta. Kształciła się m.in. w Wyższej Szkole Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej – Pedagogika Specjalna; Akademii Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskej – Podyplomowe Studium Logopedii; Wyższej Szkole Społeczno-Ekonomicznej – Podyplomowe Studium Terapii Pedagogicznej.Ukończyła liczne kursy specjalistyczne, m.in. „Metoda Ruchu Rozwijającego bazującego na pracy Weroniki Sherborne I° i II°”, „Makaton. Program rozwoju komunikacji I° i II°”, „Terapia integracji sensorycznej w pracy z dzieckiem autystycznym”, „Zaburzenia integracji sensorycznej w ADHD”, „Smyko-multisensoryka”. Pracę zawodową z dziećmi rozpoczęła 18 lat temu. Obecnie pracuje w przedszkolu integracyjnym w Warszawie oraz z przedszkolu w Serocku. Prywatnie jest mamą dwóch dziewczynek.

Poziomo czy pionowo?

Chciałam Wam dziś przedstawić sposób na innowacyjne wykorzystanie gier, które macie już w domu Zwykle gracie w gry siedząc przy stole, na podłodze, na dywanie. Rozkładacie karty, plansze, elementy na płaszczyźnie poziomej.

A gdyby tak kiedyś zamienić poziom na pion?
1Dzisiejszy pomysł ma na celu zainspirować Wasze dzieci do innego spojrzenia na zabawki, które leżą w Waszym mieszkaniu, niektóre może podniszczone, inne dawno nie używane. Spróbujmy podarować im drugie życie
Będziecie potrzebować nożyczek oraz masy mocującej do ściany. Lepiącej się, rozciągliwej , podobnej trochę do plasteliny. Niezbędna będzie też płaska, czysta, pionowa powierzchnia, która posłuży Wam za pole do grania. Wybierzcie wspólnie grę, w którą zagracie, a następnie zajmijcie się masą. Jest ona bezpieczna, niebrudząca. Możecie oddać swojemu dziecku kompetencje podzielenia masy na kawałki. Już trzylatek będzie w stanie poradzić sobie z tym zadaniem.

My wybraliśmy Zwierzątka z serii Już gram. To klasyczne domino z obrazkami zwierząt. Rozłożyliśmy elementy układanki i zajęliśmy się mocowaniem masy. W pudełkach jest ona pocięta na paski i wstępnie podzielona na małe elementy. Jednak cięcie jej nożyczkami, a następnie ugniatanie, stanowi wspaniały trening manualny dla małych dłoni.

Ugniatanie masy, bawienie się nią to sposób na rozwijanie małej motoryki. Przyklejenie masy do elementu gry jest również pewnego rodzaju wyzwaniem. Masę trzeba rozgrzać w palcach, uformować kuleczkę, a następnie delikatnie rozsmarować po kartoniku. Ćwiczenie paluszków to bardzo ważna sprawa. Gdy będą one sprawne łatwiej będzie dziecku rysować kredkami, malować farbami, wydzierać kolorowe papiery. Łatwiej będzie mu samodzielnie wycierać nosek, umyć zęby, a następnie utrzymać ołówek i uczyć się pisać.

Sprawdzaliśmy jak należy rozkleić masę i jak mocno należy docisnąć element do płaszczyzny, aby się jej trzymał. A później zabawa szła już swoim torem. Kolejne elementy domina lądowały na pionowej powierzchni. Ciekawym było obserwować jak dzieci inaczej patrzą na elementy, na ułożony przez siebie układ. Ta innowacja pozwoliła im spojrzeć na znaną już grę z zupełnie innej perspektywy.

Takich gier, do wykorzystania w pionie mamy kilka w swojej ofercie. Wypróbujcie szczególnie Sombrero czy Melonik, Puzlino i Już czytam :)

 

 

Domki

Przedstawiam Wam naszą nowość – grę dla najmłodszych graczy Domki. Gra dołączyła do serii Już gram. O innych grach z tej serii przeczytacie również na grannowym blogu: Mamusie, Plastusie i Zwierzątka i Mały miś.
Serię Już gram stworzyliśmy specjalnie dla maluchów, które dopiero zaczynają swoją przygodę z planszówkami. Gry pozwalają na samodzielną zabawę lub wspólną rozgrywkę ze starszymi graczami. Każda z propozycji będzie dla dziecka wspaniałą rozrywką i pomoże mu z radością odkrywać świat!

Domki to prosta dobieranka, będąca jednocześnie ciekawą propozycją edukacyjną dla dzieci w wieku 2-4 lat. W pudełku pełnym domków znajdziecie 8 dwustronnych plansz domków, 8 dwustronnych żetonów zwierzątek, plakat edukacyjny oraz instrukcję. Gra edukacyjna Domki wspaniale ćwiczy spostrzegawczość, wspomaga rozwój słownictwa i zakres wiadomości. Doskonali również małą motorykę oraz koncentrację malucha.

Poznajcie domki ośmiu zwierzątek, odkryjcie wspólnie czym się one różnią, czy są zwierzątka, które mogłyby zamienić się domkami? Czy niektóre zwierzaki same budują swoje domki? Ułóżcie plansze w ten sposób, aby cztery z nich stanowiły obrazek gospodarstwa, a pozostałe las. Dopasujcie, które zwierzątka mają swoje domki w lesie, a które wśród ludzi.
Kolejnym etapem zabawy może być zabawa z cieniem. Odwróćcie plansze na drugą stronę. Na każdej z nich znajdziecie cień jednego ze zwierzątek. Spróbujcie dopasować żetony zwierzątka do ich cieni.
Gdy to zadanie również okaże się bułką z masłem dla Waszego bystrzaka, wskoczcie na wyższy lewel i poszukajcie zamienników słowa domek bo domek lisa to nie to samo co domek mrówek czy konia

Na planszach możecie również wyszukiwać drobnych szczegółów oraz opowiadać krótkie historyki o tym, co wydarzyło się w domkach zwierzątek. A zatem, do dzieła!

Mała motoryka jesienią

Nie wiem jak u Was, ale w naszym otoczeniu już na dobre zawitała jesień. Trudno tu stwierdzić, czy cieszymy się, czy uczucia mamy wręcz odwrotne, bo zdania są podzielone Niektórzy tęsknią za chodzeniem w sandałach, ale są też tacy, którzy dzień w dzień pytają, kiedy wreszcie przyjdzie zima
Stąd też dziś pomysł na wpis troszkę jesienny, ale połączony z pomysłami na rozwijanie kompetencji naszych dzieci. Nawet, gdy przynajmniej częściowo dzieciaki uczą się, bawią w szkole czy przedszkolu, bardzo Was zachęcam do twórczej zabawy w domu. Czasem wystarczy, że zaproponujecie maluchom bardzo proste przedmioty i zostawicie. One swoją niepohamowaną dziecięcą wyobraźnią wymyślą jak ich użyć

Chciałam dziś zaproponować Wam jak trenować małą motorykę, w domowym zaciszu, bez pośpiechu. Zacznijmy może od wyjaśnienia pojęcia, czym zatem jest mała motoryka?
Mała motoryka to inaczej rozwijanie sprawności palców i dłoni dziecka. Ma ona na celu doskonalenie napinania i rozluźniania mięśni palców, dłoni, ręki oraz świadomej kontroli tych procesów. Dziecko doskonali również płynność ruchów nadgarstka, przedramienia i ramienia.

Dzięki zadaniom z zakresu motoryki małej dzieci doskonalą chwytanie przedmiotów jedną ręką, kontrolowane ruchy rąk i palców, manipulowanie przedmiotem oraz skoordynowane użycie obu rąk. Celem zadań małej motoryki jest również uwrażliwienie małych paluszków na różne faktury, płaszczyzny.

A jesienią na najbliższym targowisku znajdziecie mnóstwo sezonowych „pomocy naukowych”.  Stragany uginają się od żurawiny, orzechów, śliwek, które wspaniale można wykorzystać do ćwiczenia sprawności dziecięcych dłoni i palców.

Pierwszy pomysł to obieranie. Czy będzie to cebula, jajko, czy upieczony buraczek bądź papryka, każda z tych czynności wspaniale wzmocni i uwrażliwi paluszki dziecka.

Czemu proponuję akurat buraki czy cebulę? Ponieważ często słyszę, że te dobre pomoce naukowe są takie drogie i że nas nie stać i w związku z tym nie pracujemy nad małą motoryką… A tu na prawdę nie trzeba certyfikowanych, drewnianych, najdroższych na rynku zabawek Równie dobrze sprawdzą się warzywa, fasole, orzechy. Wyobraźcie sobie jak mocno muszą napracować się malutkie palce, aby wydobyć kawałki orzecha włoskiego z łupinki!

Podobnie wspaniale popracujecie z żurawiną. Ćwiczenie chwytu pęsetowego jest koniecznym preludium do nauki pisania. Chwytanie maleńkich owoców żurawiny i przekładanie ich do innego małego naczynka to zabawa ćwicząca nie tylko małą motorykę, ale również koordynację wzrokowo-ruchową. A później, po zabawie, możecie wspólnie ugotować żurawinowy kisiel, w sam raz na chłodne jesienne wieczory.

Możecie również pobawić się w kopciuszka O co dokładnie mi chodzi? Nasypcie do miseczki musli, lub zmieszajcie płatki owsiane, jaglane, kukurydziane, otręby, rodzynki, słoneczniki i co tam jeszcze chcecie. A następnie poproście dziecko, aby wybrało z miseczki tylko rodzynki i odkładało je do małego pojemnika.

Wśród naszych grannowych propozycji też znajdziecie coś w temacie. Niezastąpione będą Sznurki i dziurki, Patyczaki, Kot w worku, Tańcowała igła z nitką czy Stuku puku.

A może Wy macie jakieś pomysły na ćwiczenie motoryki małej w domowym zaciszu?